Przejdź do głównej zawartości

Rozmowa rekrutacyjna w Polsce

Opowieści o tym, że kiedyś pracę dostawało się "od ręki" zgłaszając chęć pracy w wybranym zakładzie młodzi traktują jako legendy bliższe opowieściom o Smoku Wawelskim niż Czarnej Wołdze. Przecież musi być rozmowa rekrutacyjna. Jak wygląda to w Polsce anno domini 2017?

Punkt widzenia pracodawców (nie wszystkich) zmienia się na korzyść pracownika. Nowi pracownicy zarabiają więcej, bo za to, co dostają starzy do pracy by nie przyszli. Płaca to nie wszystko - gro firm oferuje umowę na czas nieokreślony już po 3 miesiącach. Dobra zmiana w wykonaniu PiS? Nie sądzę - to bardziej wymogi rynku pracy, który na gwałt potrzebuje taniej siły roboczej.

Jak wygląda rozmowa rekrutacyjna anno domini 2017? Jest przede wszystkim dużo pytań o to, co chce się robić za 10 lat. Pytania dotyczące chęci przyjścia tu i teraz nie pojawiają się często (a powinny). Równie ciekawe są rozmowy dotyczące zarobków. Ile chciałby Pan/Pani zarabiać? Jeszcze na początku XXI wieku ludzie cyzelowali się widząc obawy w oczach pracodawców - teraz walą z grubej rury. 2000 na rękę i własna działalność gospodarcza wydają się być wyżynami współcześnie poszukujących pracy. Rozmawiając jednak z pracodawcami wiem, że zdarzają się oseski wprost po studiach lub tuż przed emeryturą, którzy jako: handlowcy chcą podstawę 10.000 plus premia; jako stolarze 5.000 na rączkę i coś do tego; sprzedawca w sklepie z łóżkami 6.500 netto i przydałaby się premia. Pracownik jest w cenie i się ceni. Tylko czy znajduje wymarzoną pracę?

Co do Ukraińców i innych mieszkańców Wschodu wypowiadać się nie będę. W wielu znanych mi wypadkach eksperyment nie udał się - z biegiem czasu Ukrainiec chce (i słusznie) zarabiać tyle samo i być traktowany jak Polak. A że nasz charakter w zdecydowanej większości jest wredno-słowiański pojawia się problem nie do rozwiązania. Niektórzy nawet (są tacy!) znaleźli sobie sposób na chodzenie z pracodawcami do sądów. Wyznawcy konfliktu z "Zemsty" Fredry zatrudniają się na okres próbny bez umowy, by zaraz potem zgłosić to do sądu. Ostrzejsze pismo i już chcą zadośćuczynienie. Pojawia się jednak pytanie: czy oni gdzieś do emerytury przepracują?

Rozmowa rekrutacyjna to poszerzanie swoich kontaktów społecznych. W odpowiedniku amerykańskim, gdzie rekrutacja ma więcej etapów niż Tour de Polonge trzeba wiedzieć, który kwadracik wybrać, by sprzedać jak najwięcej. Jeśli nie wiesz tego - należy zadecydować, dlaczego siłownia ma być koło Krakowa w lokalu, gdzie kiedyś znajdował się salon pedicure. Reszty zadań nie pamiętam aczkolwiek tak nie przejechali mnie na obronie magisterki i egzaminie do bierzmowania.

Rozmowa rekrutacyjna to fajna sprawa. Rekrutujcie! Rozmawiajcie! I cieszcie się wymarzoną pracą. Łapka w górę, kto ją znalazł?



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Polska to piekło z aniołami

Ludzie umieją sobie sami robić sobie piekło lepsze niż to biblijne. Nie ogień i siarka oraz wieczne męki a każąca ręka pijanego ojca i mnóstwo ludzi, którzy mają cię za nic. Nie wierzycie? Przykładem niech będzie książka "Wyrwałem się z piekła" Dobromira Mak Makowskiego.
Autor jest pedagogiem oraz animatorem projektów pedagogicznych z młodzieżą na ulicach. Przed laty sam mierzył się z wieloma problemami będąc wychowankiem Domu Dziecka. Poznał destrukcyjną siłę ojcowskiej ręki i pasa moczonego w wodzie dla lepszego efektu.

Przeżył dzieciństwo bez matki, która uwierzyła w "zbawczą siłę" alkoholu. Natknął się na zło w dorosłych, którzy nie wierzyli, w jakim piekle żyje chłopak. W końcu sam zagubił się i wybrał życie na dnie - narkotyki, alkohol i wszystko, co powodowało, że człowiek żyje w innej rzeczywistości.

Dobromir Mak Makowski w prostych słowach opowiada tą historię życia. Historię, która przeraża - szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że miała miejsce w po…

Pypcie na języku Michała Rusinka

W czasach, które wypełnione są zmieniającymi się modami, nowymi technologiami i ludźmi bez dążeń rozmowy o języku zostały pogrzebane. Michał Rusinek w swoich "Pypciach na języku" pokazuje jednak, że nasza mowa ojczysta jest czymś, o czym warto dyskutować.
Sekretarz Wisławy Szymborskiej umiejętnie wychwytuje informacje o pomyłkach, przekręceniach i innych chochlikach, które dopadają nawet najwybitniejszych polonistów. Weźmy na przykład modę na nieodmienianie nazwisk. Większość Polaków sądzi, że jak ktoś będzie mówił do nich w mianowniku to ich bardziej szanuje i potwierdza ich szlacheckie pochodzenie. "Idę na spotkanie z panem Kowalski!" albo "Porozmawiamy dzisiaj o panu Iwaszkiewicz" to przykłady głupiej maniery, którą Michał Rusinek prezentuje w jednym ze swoich pypciów.

Idźmy dalej. Michał Rusinek słusznie - i chyba jako jedyny - zwraca uwagę, że kult obrazu (telewizji, youtube'a) to powrót do kultury obrazkowej, która charakteryzowała średniowiecz…

40 sloganów reklamowych, których nigdy nie zapomnę

Jak stworzyć ciekawy slogan reklamowy? W jaki sposób wymyślają go fachowcy? Jak wpływa na odbiorcę? Czy decyduje o zakupie danego produktu/usługi/rzeczy?

Dobry slogan wart góry złota. Człowiek żyje na tym świecie nasączony przeróżnymi hasłami. Oto moja 50, która zapadła w pamięć. Czasem może przekręcona ale jest.

1. Matka natura, ojciec Feliks.
2. To jest pyszne! - Hochland
3. Są parówki i są Berlinki!
4. Łaciate - samo mleko.
5. Serce jak dzwon - Kama
6. Podaj to, co najlepsze - Tchibo
7. Dobre pomysły, dobry smak lub Dobre pomysły, lepszy smak
8. Tak smakuje dziecka czas - Monte
9. Bum, bum, boomer
10. Saga - to u nas rodzinne
11. Podejmij wyzwanie Actimela
12. Przebojowe warzywa Bonduelle
13. Są powody do mruczenia - Whiskas
14. Twój kot kupowałby Whiskas
15. Twarde dowody - Pedigree
16. Zakochaj się w Warszawie
17. Raffaello - wyraża więcej niż tysiąc słów
18. Takie rzeczy tylko w Erze
19. Co kropelka sklei, sklei - żadna siła nie rozklei
20. Jeżyki najeżone bakaliami
21. Czekolad…