Przejdź do głównej zawartości

Tu byłem. Tony Halik

Tony Halik do dzisiaj jest marką samą w sobie. Choć internety wychowały wielu nowych podróżników to jednak brak im magii, którą roztaczał wokół siebie twórca programu "Pieprz i wanilia".


Mieczysław Sędzimir Antoni Halik urodził się w Toruniu. Już za młodu miał marzenia, które udało mu się zrealizować. Rzeczy pozornie nie do zdobycia były na wyciągnięcie ręki. Jako 14-latek pływał na tratwie wbrew woli opiekunów. Dorosły już potem i "przechrzczony" Tony słowa "tu byłem" uczynił swoim znakiem rozpoznawczym. Ludzie pytali: A byłeś w ...? On odpowiadał: "Tu byłem" i zaczynał niekończącą się opowieść.

Zarówno z pierwszą żoną - ponętną Francuską Pierrette, z Elżbietą Dzikowską oraz innymi ludźmi zwiedził miejsca, których nazw trudno spamiętać nie mówiąc już o przygodach, które się tam działy. Najsłynniejszą podróż odbył z żoną Pierrette jeepem z Ziemi Ognistej do Alaski. Rozpoczęła się ona w 1957 i trwała 1536 dni – przemierzyli 182 624 km (ponad czterokrotna długość równika Ziemi) i wydali ponad 80 tysięcy dolarów.

Pamiętam jak dziś, kiedy rytualnie siadało się przed telewizorem, by obejrzeć program "Pieprz i wanilia". Według optymistów oglądała go ponad połowa mieszkańców Polski. Pesymiści są ostrożniejsze w szacunkach choć i ich wyniki (milionowe) są nieosiągane dla współczesnych podróżników z youtube'a.

Ilość przygód i sytuacji, w których Tony mógł stracić życie jest prawie taka samo duża jak u Batmana, Spidermana i Kapitana Ameryki w jednym. Podobnie też Halik radził sobie z problemami - jak suberbohater i posiadacz obywatelstwa argentyńskiego. SB? Indianie? Ludożercy? Nie - to Tony Halik. Tego jednak nie da się opisać - to trzeba przeczytać.

Mirosław Wlekły (autor fantastycznej książki "All Inclusive. Raj, w którym seks jest Bogiem")
jak przystało na rasowego reportera wkłada kij w mrowisko. Stosując zasadę ograniczonego zaufania bada życie podróżnika. Autor Mirosław przemierzył może nie tyle kilometrów, co Halik jednak starał się większość opowieści twórcy programu "Pieprz i wanilia" weryfikować. Co jest prawdą a co stanowi rzeczywistość, w której fikcja bierze górę? Okazuje się, że twarzy Tonego Halika było więcej niż jedna. Wszystkie na swój sposób fascynujące i ciekawe.

Mirosław Wlekły rozmawiał z ludźmi, którzy z Tonym Halikiem mieli do czynienia. Ich wspomnienia wraz z arcybogatym materiałem fotograficznym tworzą niesamowitą opowieść o człowieku, którego życiorysem możnaby obdarować kilkudziesięciu chętnych. Mąż, ojciec, syn i przyjaciel, który wydawał się człowiekiem bez zahamowań i żądnym wrażeń. Bycze jądra? Proszę bardzo! Rytuały indian? Nie ma sprawy! Fidel Castro? Mój kompan!

Mirosław Wlekły prezentuje obraz człowieka, który na zawsze pozostanie ikoną prawdziwego dziennikarstwa podróżniczego. A czy te mijania się z prawdą (czasami) są ważne? Najważniejsze, że Tony Halik był tam, gdzie my pewnie nigdy nie dojdziemy. Pewnie nadal świetnie się bawi śmiejąc się i snując opowieści po tamtej stronie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Polska to piekło z aniołami

Ludzie umieją sobie sami robić sobie piekło lepsze niż to biblijne. Nie ogień i siarka oraz wieczne męki a każąca ręka pijanego ojca i mnóstwo ludzi, którzy mają cię za nic. Nie wierzycie? Przykładem niech będzie książka "Wyrwałem się z piekła" Dobromira Mak Makowskiego.
Autor jest pedagogiem oraz animatorem projektów pedagogicznych z młodzieżą na ulicach. Przed laty sam mierzył się z wieloma problemami będąc wychowankiem Domu Dziecka. Poznał destrukcyjną siłę ojcowskiej ręki i pasa moczonego w wodzie dla lepszego efektu.

Przeżył dzieciństwo bez matki, która uwierzyła w "zbawczą siłę" alkoholu. Natknął się na zło w dorosłych, którzy nie wierzyli, w jakim piekle żyje chłopak. W końcu sam zagubił się i wybrał życie na dnie - narkotyki, alkohol i wszystko, co powodowało, że człowiek żyje w innej rzeczywistości.

Dobromir Mak Makowski w prostych słowach opowiada tą historię życia. Historię, która przeraża - szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że miała miejsce w po…

Pypcie na języku Michała Rusinka

W czasach, które wypełnione są zmieniającymi się modami, nowymi technologiami i ludźmi bez dążeń rozmowy o języku zostały pogrzebane. Michał Rusinek w swoich "Pypciach na języku" pokazuje jednak, że nasza mowa ojczysta jest czymś, o czym warto dyskutować.
Sekretarz Wisławy Szymborskiej umiejętnie wychwytuje informacje o pomyłkach, przekręceniach i innych chochlikach, które dopadają nawet najwybitniejszych polonistów. Weźmy na przykład modę na nieodmienianie nazwisk. Większość Polaków sądzi, że jak ktoś będzie mówił do nich w mianowniku to ich bardziej szanuje i potwierdza ich szlacheckie pochodzenie. "Idę na spotkanie z panem Kowalski!" albo "Porozmawiamy dzisiaj o panu Iwaszkiewicz" to przykłady głupiej maniery, którą Michał Rusinek prezentuje w jednym ze swoich pypciów.

Idźmy dalej. Michał Rusinek słusznie - i chyba jako jedyny - zwraca uwagę, że kult obrazu (telewizji, youtube'a) to powrót do kultury obrazkowej, która charakteryzowała średniowiecz…

Nelly Rapp i białe damy pdf

Szukasz w google "Nelly Rapp i białe damy"? Wyskakują ci ceneo.pl, lubimyczytac.pl, swiatksiazki.pl wraz z empik.com? A Twoje dziecko musi przeczytać tą książkę do 31 października?Nie martw się - nie tylko Ty masz poważne problemy.
Wielki Maraton Czytelniczy dla klas drugich i trzecich szkół podstawowych to rzeczywiście maraton. Od biblioteki do księgarni - od księgarni do supermarketu - od supermarketu do czytelniczego podziemia gdzie ksero chodzi w najlepsze. Wszyscy szukają "Nelly Rapp i białych dam". Czy Martin Widmark to murowany kandydat do Nagrody Nobla? Sądząc po ilości osób zapisanych w kolejce po jeden egzemplarz książki w bibliotece - sądzę, że tak. Widząc ile osób zamówiło książkę w sklepie stacjonarnym, bo będzie dodruk - jestem o tym święcie przekonany.

Tym razem wystukuję na klawiaturze: "Nelly Rapp i białe damy w pdf". Wyskakuje chomikuj.pl i podejrzana oferta ściągnięcia pliku PDF za drobną opłatą. Drobną? Tego nie robi się małym uczestn…