niedziela, 29 października 2017

Toruń Maraton 2017

Czy kiedykowiek miałeś(aś) okazję biegać maraton, w którym najpierw padał ulewny deszcz a później wiał orkan Grzegorz? Jeśli Twoja odpowiedź jest negatywa to z pewnością nie brałeś(aś) udziału w Toruń Maraton 2017.


Jubileuszowy - bo 35. maraton zakończył się według wielu obserwatorów skandalem. Okazało się bowiem, że jeden z zawodników z czołowki nie ze swojej winy skrócił trasę. Organizatorzy przyznali dwa pierwsze miejsca ex aequo co było najlepszym możliwym rozwiązaniem w takiej sytuacji. Nie uniknęli jednak wielu komentarzy, w których uczestnicy zwracali uwagę na błędy w organizacji. Nawet tak wspaniała instytucja, jaką jest zwycięzca w kategorii M65 w rozmowie przed Motoareną narzekał, że nie dostał pucharu a jedynie dyplom i "coś tam jeszcze". Czy Polaków da się zadowolić? Okazuje się, że choćby organizator biegał za biegaczem z parasolką - nie ma na to większych szans.

Organizatorzy nie mieli wpływu na pogodę, która była największą przeszkodą dla uczestników. Silny wiatr i mocny deszcz sprawiały, że pomimo faktu, iż trasa maratonu przebiegała na dwóch pętlach o tym samym dystansie i można było pokusić się o życiówkę - było to zadanie trudne do wykonania. Czas 2:34.37, jaki osiągnęli zwycięzcy w kategorii mężczyzn jest i tak bardzo dobry mając na uwadze fatalną aurę.

Start, meta oraz miasteczko biegowe zlokalizowane były w obrębie stadionu żużlowego Motoareny. Oprócz walorów turystycznych nawet dla osób, które nie interesują się żużlem to miejsce stanowiło świetną bazę przed i po biegu. Ciepły posiłek i gorący prysznic - czegóż więcej może chcieć człowiek po przebiegnięciu 42 km?

W maratonie 2017, półmaratonie 2017 i biegach dla dzieci wzięło udział w niedzielę w Toruniu prawie 1200 osób.

Do zobaczenia za rok!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza