Przejdź do głównej zawartości

Atlas kotów i Jarosław Kaczyński

Jak zrobić dobrą reklamę książki, której autorami nie są Deynn i Majewski a i temat nie należy do Top 100? Zrobić zdjęcie prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu podczas czytania "Atlasu kotów".


Słynny atlas czytany na sejmowej sali przez Jarosława Kaczyńskiego został wylicytowany za ponad 20 tysięcy złotych. Mieć taką książkę z podpisem prezesa - bezcenne. Okazuje się także, że są w Polsce ludzie, których stać na wydanie takiej kwoty za kieszonkowy poradnik dla każdego prawdziwego Polaka. Dostępny w kioskach po 9,99 zł.

Koty interesują od niedawna nasz naród bardziej niż losy smutnych sąsiadów, głodnych krewnych czy chorych znajomych. "Atlas kotów" i koty właśnie zmieniły narrację w mediach - przykładem ostatnia reforma sądów i ... dyskusja o tym, kto co w ławach sejmowych czyta. Nawiasem mówiąc gdyby w każdej innej robocie ktoś chciałby poczytać sobie coś zamiast pracować dostałby soczystego kopa w dupę. Ale w Polsce są Prawa i prawa obok Sprawiedliwości i sprawiedliwości - w ogóle to taki mamy klimat.

Wracając do książki - Alicja i Robert Szewczykowie - autorzy tekstu w "Atlasie kotów" prezentują czytelnikowi większość gatunków z rodziny kotowatych. Od A do Z możemy wczuć się w osobę Prezesa, który czytał o rysiu rudym, serwalu sawannowym czy kocie orientalnym podczas gdy opozycja głosiła upadek państwa polskiego i zagrabienie tak zwanego systemu sądownictwa w Polsce.

Siedząc wygodnie w fotelu możemy zastanawiać się, czy Jarosław Kaczyński czytając o kocie perskim i jego udziale w felinoterapii myślał, by taki pomysł podrzucić Ryszardowi Petru na kontuzjowane kolano. A może ryś kanadyjski był inspiracją dla wzmocnienia wschodniej flanki i pilnowania rewirów łowieckich w Puszczy Białowieskiej?

Okazuje się, że taki "Atlas kotów" to studnia bez dna - inspiracji na prawie każdy dzień roku. Kot somalijski, york czekoladowy japoński bobtail to ekstraklasa, przy której nasz swojski mruczek i coaching to mały miki.

I w tym wszystkim tylko nas żal, że my - "barany" - znów klikniemy w taką reklamę książki na tvn24.pl czy radiomaryja.pl i będziemy zadowoleni, że jest śmiesznie i straszno. "Widz w Polsce wybaczy wiele, bardzo wiele. Ale jednego nigdy, przenigdy nie wybaczy- tego, że go potraktujemy poważnie […]. Ludzie nie są tacy głupi jak nam się wydaje, są dużo głupsi… […]" (cytat za Tomasz Lis).






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Polska to piekło z aniołami

Ludzie umieją sobie sami robić sobie piekło lepsze niż to biblijne. Nie ogień i siarka oraz wieczne męki a każąca ręka pijanego ojca i mnóstwo ludzi, którzy mają cię za nic. Nie wierzycie? Przykładem niech będzie książka "Wyrwałem się z piekła" Dobromira Mak Makowskiego.
Autor jest pedagogiem oraz animatorem projektów pedagogicznych z młodzieżą na ulicach. Przed laty sam mierzył się z wieloma problemami będąc wychowankiem Domu Dziecka. Poznał destrukcyjną siłę ojcowskiej ręki i pasa moczonego w wodzie dla lepszego efektu.

Przeżył dzieciństwo bez matki, która uwierzyła w "zbawczą siłę" alkoholu. Natknął się na zło w dorosłych, którzy nie wierzyli, w jakim piekle żyje chłopak. W końcu sam zagubił się i wybrał życie na dnie - narkotyki, alkohol i wszystko, co powodowało, że człowiek żyje w innej rzeczywistości.

Dobromir Mak Makowski w prostych słowach opowiada tą historię życia. Historię, która przeraża - szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że miała miejsce w po…

Pypcie na języku Michała Rusinka

W czasach, które wypełnione są zmieniającymi się modami, nowymi technologiami i ludźmi bez dążeń rozmowy o języku zostały pogrzebane. Michał Rusinek w swoich "Pypciach na języku" pokazuje jednak, że nasza mowa ojczysta jest czymś, o czym warto dyskutować.
Sekretarz Wisławy Szymborskiej umiejętnie wychwytuje informacje o pomyłkach, przekręceniach i innych chochlikach, które dopadają nawet najwybitniejszych polonistów. Weźmy na przykład modę na nieodmienianie nazwisk. Większość Polaków sądzi, że jak ktoś będzie mówił do nich w mianowniku to ich bardziej szanuje i potwierdza ich szlacheckie pochodzenie. "Idę na spotkanie z panem Kowalski!" albo "Porozmawiamy dzisiaj o panu Iwaszkiewicz" to przykłady głupiej maniery, którą Michał Rusinek prezentuje w jednym ze swoich pypciów.

Idźmy dalej. Michał Rusinek słusznie - i chyba jako jedyny - zwraca uwagę, że kult obrazu (telewizji, youtube'a) to powrót do kultury obrazkowej, która charakteryzowała średniowiecz…

40 sloganów reklamowych, których nigdy nie zapomnę

Jak stworzyć ciekawy slogan reklamowy? W jaki sposób wymyślają go fachowcy? Jak wpływa na odbiorcę? Czy decyduje o zakupie danego produktu/usługi/rzeczy?

Dobry slogan wart góry złota. Człowiek żyje na tym świecie nasączony przeróżnymi hasłami. Oto moja 50, która zapadła w pamięć. Czasem może przekręcona ale jest.

1. Matka natura, ojciec Feliks.
2. To jest pyszne! - Hochland
3. Są parówki i są Berlinki!
4. Łaciate - samo mleko.
5. Serce jak dzwon - Kama
6. Podaj to, co najlepsze - Tchibo
7. Dobre pomysły, dobry smak lub Dobre pomysły, lepszy smak
8. Tak smakuje dziecka czas - Monte
9. Bum, bum, boomer
10. Saga - to u nas rodzinne
11. Podejmij wyzwanie Actimela
12. Przebojowe warzywa Bonduelle
13. Są powody do mruczenia - Whiskas
14. Twój kot kupowałby Whiskas
15. Twarde dowody - Pedigree
16. Zakochaj się w Warszawie
17. Raffaello - wyraża więcej niż tysiąc słów
18. Takie rzeczy tylko w Erze
19. Co kropelka sklei, sklei - żadna siła nie rozklei
20. Jeżyki najeżone bakaliami
21. Czekolad…