Przejdź do głównej zawartości

Ocalony od zapomnienia

Efekty niemal rocznej pracy 150-osobowego zespołu realizującego w Toruniu film „Snufit” stanęły pod znakiem zapytania, kiedy podczas archiwizacji uszkodzeniu uległ jedyny dysk z materiałem filmowym. To nie pierwszy w historii przypadek, kiedy utrata danych krzyżuje plany filmowców. Tym razem, dzięki interwencji specjalistów odzyskiwania danych, jest to historia z happy endem.

„Snufit” to reżyserowany przez Marcela Woźniaka i Pawła Zawadzkiego niekomercyjny projekt, w którym udział wzięli coraz popularniejsi młodzi aktorzy: Matylda Podfilipska i Piotr Głowacki. Film wkrótce doczeka się uroczystej premiery, a jego autorzy planują udział produkcji w licznych festiwalach krajowych i zagranicznych. „Snufit” jest historią Joanny, pracownicy agencji reklamowej, która niespodziewanie wpada w surrealistyczny wir wydarzeń
z pogranicza jawy i snu.

Los filmu stanął pod znakiem zapytania gdy, podczas archiwizacji i fizycznego tworzenia backupu, uszkodzony został dysk z jedyną wersją materiału filmowego. Efekt ciężkiej, kilkumiesięcznej pracy 150 osób – 40 pracowników ekipy filmowej, 40 statystów oraz niemal 70 osób obsługujących min. plan i transport, zniknął w jednej chwili.Bezpośrednią przyczyną utraty danych był upadek włączonego dysku na ziemię z niewielkiej wysokości. Niestety, uszkodzenia okazały się na tyle poważne, że materiału nie udało się odzyskać w warunkach domowych ani przy użyciu specjalistycznego oprogramowania do odzyskiwania danych.

– Przyczyną utraty danych były uszkodzenia fizyczne i logiczne dysku twardego: uszkodzenie głowic, uszkodzenie struktury magnetycznej talerza w postaci rys, co doprowadziło do uszkodzenia struktury logicznej danych. Nasz zespół, w trakcie dwóch dni pracy, odzyskał 68 procent danych w stanie nienaruszonym, pozostały materiał posiadał drobne uszkodzenia, ale również udało się go przywrócić. Aby zapobiec takim sytuacjom w przyszłości użytkownicy, nie tylko z branży filmowej, ale także prywatni i firmowi, powinni pamiętać o regularnym, prawidłowym tworzeniu kopii zapasowych. W przeciwnym razie kluczowe, cenne dane mogą zostać utracone bezpowrotnie – wyjaśnia Paweł Odor, główny specjalista polskiego oddziału firmy Kroll Ontrack, która stała się partnerem technologicznym projektu.

Twórcy filmu podkreślają, że gdyby danych nie udało się odzyskać, rekonstrukcja materiału byłaby niewykonalna.

– Dane zgromadzone na uszkodzonym nośniku stanowiły ponad 75 procent całości materiału. Ich brak stawiałby pod znakiem zapytania możliwość ukończenia filmu. Konieczne byłoby nakręcenie jego sporej części od nowa, a to – z przyczyn finansowych i artystycznych byłoby niemożliwe. Strata byłaby niepowetowana, nie da się bowiem wycenić efektu pracy tak dużego zespołu ludzi, wartości użytego sprzętu i stworzonych specjalnie do celów filmowych scenografii, kostiumów, rekwizytów. Stratę materiału filmowego, zwłaszcza w przypadku produkcji offowych, porównać można do zniszczenia prototypu nowatorskiego urządzenia lub obrazu złożonego z wielu warstw. Odtworzenie tego samego przedmiotu jest niemożliwe – mówi Marcel Woźniak, reżyser filmu.

Sytuacja, jaka spotkała ekipę filmu „Snufit”, nie jest jedynym tego typu wydarzeniem. Historia kinematografii zna wiele przypadków utraty, zniszczenia czy zagubienia materiałów filmowych, z różnych powodów. W Polsce problemy związane z utratą danych dotknęły m. in. twórców pierwszego polskiego internetowego filmu interaktywnego „Sufferrosa”, w reżyserii Dawida Marcinkowskiego. Podobny przypadek spotkał pierwszy film Quentina Tarantino. Słynny "Powrót do przyszłości" po nakręceniu połowy zdjęć, zaczęto kręcić od nowa, ze względu na zmianę głównego aktora. Nakręcony wcześniej materiał okazał się nieprzydatny.

Utrata danych dotyka także innych, pracujących za pomocą nowoczesnych technologii artystów. Polskie laboratorium Kroll Ontrack odzyskiwało już m.in. album popularnego rapera Liroya, utracony na skutek uderzenia pioruna w jego studio nagrań.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Polska to piekło z aniołami

Ludzie umieją sobie sami robić sobie piekło lepsze niż to biblijne. Nie ogień i siarka oraz wieczne męki a każąca ręka pijanego ojca i mnóstwo ludzi, którzy mają cię za nic. Nie wierzycie? Przykładem niech będzie książka "Wyrwałem się z piekła" Dobromira Mak Makowskiego.
Autor jest pedagogiem oraz animatorem projektów pedagogicznych z młodzieżą na ulicach. Przed laty sam mierzył się z wieloma problemami będąc wychowankiem Domu Dziecka. Poznał destrukcyjną siłę ojcowskiej ręki i pasa moczonego w wodzie dla lepszego efektu.

Przeżył dzieciństwo bez matki, która uwierzyła w "zbawczą siłę" alkoholu. Natknął się na zło w dorosłych, którzy nie wierzyli, w jakim piekle żyje chłopak. W końcu sam zagubił się i wybrał życie na dnie - narkotyki, alkohol i wszystko, co powodowało, że człowiek żyje w innej rzeczywistości.

Dobromir Mak Makowski w prostych słowach opowiada tą historię życia. Historię, która przeraża - szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że miała miejsce w po…

Pypcie na języku Michała Rusinka

W czasach, które wypełnione są zmieniającymi się modami, nowymi technologiami i ludźmi bez dążeń rozmowy o języku zostały pogrzebane. Michał Rusinek w swoich "Pypciach na języku" pokazuje jednak, że nasza mowa ojczysta jest czymś, o czym warto dyskutować.
Sekretarz Wisławy Szymborskiej umiejętnie wychwytuje informacje o pomyłkach, przekręceniach i innych chochlikach, które dopadają nawet najwybitniejszych polonistów. Weźmy na przykład modę na nieodmienianie nazwisk. Większość Polaków sądzi, że jak ktoś będzie mówił do nich w mianowniku to ich bardziej szanuje i potwierdza ich szlacheckie pochodzenie. "Idę na spotkanie z panem Kowalski!" albo "Porozmawiamy dzisiaj o panu Iwaszkiewicz" to przykłady głupiej maniery, którą Michał Rusinek prezentuje w jednym ze swoich pypciów.

Idźmy dalej. Michał Rusinek słusznie - i chyba jako jedyny - zwraca uwagę, że kult obrazu (telewizji, youtube'a) to powrót do kultury obrazkowej, która charakteryzowała średniowiecz…

Nelly Rapp i białe damy pdf

Szukasz w google "Nelly Rapp i białe damy"? Wyskakują ci ceneo.pl, lubimyczytac.pl, swiatksiazki.pl wraz z empik.com? A Twoje dziecko musi przeczytać tą książkę do 31 października?Nie martw się - nie tylko Ty masz poważne problemy.
Wielki Maraton Czytelniczy dla klas drugich i trzecich szkół podstawowych to rzeczywiście maraton. Od biblioteki do księgarni - od księgarni do supermarketu - od supermarketu do czytelniczego podziemia gdzie ksero chodzi w najlepsze. Wszyscy szukają "Nelly Rapp i białych dam". Czy Martin Widmark to murowany kandydat do Nagrody Nobla? Sądząc po ilości osób zapisanych w kolejce po jeden egzemplarz książki w bibliotece - sądzę, że tak. Widząc ile osób zamówiło książkę w sklepie stacjonarnym, bo będzie dodruk - jestem o tym święcie przekonany.

Tym razem wystukuję na klawiaturze: "Nelly Rapp i białe damy w pdf". Wyskakuje chomikuj.pl i podejrzana oferta ściągnięcia pliku PDF za drobną opłatą. Drobną? Tego nie robi się małym uczestn…