Mistrz i Małgorzata

Opowieść o miłości, religii i Rosji XX wieku w jednej książce? "Mistrz i Małgorzata" należący do kanonu literatury na zawsze już pozostanie opowieścią, której nie dorówna żadna nowoczesna literatura.

Prace nad "Mistrzem i Małgorzatą" trwały ponad trzynaście lat. Autor w klasyczny sposób odrzucał, poprawiał i weryfikował kolejne części arcydzieła czyniąc je pięknym jak jajko Faberche. Mistrz - Jeszua, Poncjusz Piłat, Małgorzata i Mistrz - to główne postaci wyłaniające się z masy postaci epizodycznych. Ukazanie na kartach powieści problemy moskiewskiej współczesności lat trzydziestych bynajmniej nie ograniczają czasowego i przestrzennego ich zasięgu. Problemy Mistrza, Bezdomnego czy Małgorzaty pokazują, że człowiek w moim odczuciu posiada kruchą psychikę, którą niszczą nawet mniejsze problemy bohaterów trafiających do psychiatryka.

Bal Szatana, niewiara w Boga czy inne negatywne wydarzenia Bułhakow umiejscawia w Rosji. Jednak takie nieszczęście może stać się przekleństwem innego narodu. Może ujawnić się w innej epoce i państwie. W tym sensie "Mistrz i Małgorzata" to przestroga dla polityków i ludzi podporządkowanych władzy. To także ostrzeżenie dla każdego - przecież w każdej sytuacji i miejscu ściera się dobro i zło, często przyjmując postać przedmiotu pożądania czy wpływu jakiejś osoby.

Piotr Fast pisze: Traktowanie powieści Bułhakowa jako arcydzieła (...) zaświadcza, iż jest to utwór o znaczeniach uniwersalnych, o dużym stopniu uogólnienia znaczeń. Niejednokrotnie w opracowaniach mówi się o mitycznej czy mitologicznej konstrukcji tej powieści, o archetypiczności jej motywów. Problem cierpienia, winy, kary, odpowiedzialności należą oczywiście do kanonu zagadnień "wiecznych" i "przeklętych"".

Czy w Polsce lepiej było, jak rządziło PO? A może PiS to ukryta opcja rosyjska? Może jednak to wszystko tylko gra pozorów, która czyni z Polaków niezłych schizofreników a zupełnie kto inny pociąga za sznurki? Kiedyś wydawało się, że "Mistrz i Małgorzata" to arcydzieło chorego umysłu. Dzisiaj patrząc na Misiewiczów, Pomaskie, Kijowskich czy Korwinów polanych słabą dawką Episkopatu, kościoła toruńskiego oraz przekrętów z VAT-em, gównianą gospodarką i słabym szkolnictwem wespół z służbą zdrowia dochodzę do wniosku, że autor "Mistrza i Małgorzaty" miał się dobrze. Bardzo dobrze.

W przeciwieństwie do nas.

#czytajklasyke




Komentarze

Popularne posty