III Gdańsk Maraton 2017 czyli zmagania z samym sobą

9 kwietnia 2017 o godzinie 09:00 wystartował III Gdańsk Maraton, który jak zwykle do czerwoności rozpalił mieszkańców Gdańska.

Zadowoleni byli przede wszystkim biegacze i organizatorzy. Zastępca Prezydenta Gdańska już na lini startu wspominała o dużej ilości endorfin i pozytywnej energii, jaka powstała dzięki maratonowi. Mieszkańcy Gdańska czuli tylko smród. Ilość negatywnych komentarzy, jakie można przeczytać choćby na trojmiasto.pl potwierdza smutną prawdę, że nerwica jest najpopularniejszą chorobą w naszym kraju. Na którą prawdopodobnie nie ma lekarstwa.


"DO LASU się lansować a nie miasto zatykać łacznie z pasem nadmorskim w niedzielę ..." - pisze jeden z mądrych użytkowników trójmiejskiego serwisu. " Nie wiem kto może być zainteresowany kibicowaniem w takim wydarzeniu poza rodzina (ewentualnie znajomymi) uczestników.." - odpowiada pani Beata. "Gratuluję organizacji !!! Trabienie, korki i wzburzenie kierowców !! Jeee!!!" - dodaje pani Magdalena.

Z perspektywy biegacza wszystko wyglądało dobrze. Samochody przepuszczano kiedy tylko była wolna przestrzeń. Podobnie z pieszymi, którzy wielokrotnie sami decydowali o tym, kiedy przebiec drogę tym wrednym biegaczom. Trąbienia nie słyszałem - a przepraszam - był jeden gość przy Ergo Arenie ale to chyba rodzina tych śmierdzących biegaczy. Szkoły kibicowały bo im Adamowicz kazał - reszta to podstawieni klakierzy - standard w naszym kraju. Informacja o maratonie rozwieszona była na trasie gęściej niż wyborcze plakaty w Gdyni. Kto nie czyta ten trąba. Koniec i kropka.

Z czego więc wynika ta nienawiść wylewana w komentarzach? Wygoda, potrzeba komfortu i zwyczajna ludzka zawiść? A może połączenie tego wszystkiego? Z drugiej strony nie znam realiów Gdańska i nie wiem, jak to było z tym objazdami czy konkretną informacją dla mieszkańców.

Bronić biegaczy próbuje w komentarzu Pan Bartosz: "Czytam te wszystkie komentarze i przyznam, ze jest mi strasznie przykro, ze ludzie mają tyle hejtu wobec innych ludzi. Przebiegniecie maratonu to olbrzymie, kilkuletnie poświęcenie, godziny treningów, motywacji i pokonywania samego siebie, ale nie to jest najważniejsze. Najważniejsze jest to, ile człowiek uczy się wtedy pokory. Ok, może zablokujemy wam te ulice na 2h, ale pamiętaj tez, ze ustąpimy ci miejsca w korku, miejsca w autobusie, przepuścimy cię w kolejce w sklepie jak jesteś w ciąży. Ponieważ te setki godzin spędzonych na treningu tego właśnie uczą. Ciekawi mnie tylko, co uczy te 30 sec które poświęciłeś/poswieciłaś na napisanie "kurwa co za kretyństwo", "niech spierdslaja do lasu" czy "jak ja kurwa nienawidzę biegaczy", "debilizm biegajcie se po lesie"...."

Obronił? Przeczytajcie w komentarzach na www.trojmiasto.pl

Komentarze

Popularne posty