wtorek, 5 maja 2020

Jest krew... Stephen King

Jest krew...

Stephen King jest marką, która mogłaby napisać największy szit a i tak osiągnie sukces. Na szczęście autor "Carrie" po raz kolejny zaskakuje zarówno starych jak i nowych czytelników swojej twórczości opowiadaniami dojrzałymi, przenikliwymi i po ludzku, tak po prostu pięknymi.




W czterech opowiadaniach autor "To" oprócz pokazywania kolejnych wcieleń zła, z którym mierzy się od początku swojej pisarskiej pracy, prezentuje także ważne elementy naszej rzeczywistości z tej jasnej strony. Jest miłość aż do grobowej deski, przyjaźnie, ludzie wartościowi oraz zjawiska, które wydają się nieciekawe - zachód słońca, burza, wiosenny deszcz czy kwitnące w ogrodzie kwiaty. Jestem przekonany, że to bardzo dobra recepta na dzisiejszy - niełatwy czas. Rzeczy darmowe, których nikt nie zabroni i nie ubierze w prawa i zakazy.

Ciekawym tropem w "Jest krew..." to kolejna kingowska opowieść o pisarzu i pisaniu. Czym jest ambicja? Jak jej sprostać? Czy warto być ambitnym? To tylko niektóre z pytań pojawiających się zaraz po lekturze książki.

Dla mnie najciekawszym opowiadaniem jest "Telefon pana Harrigana". Dlaczego? Niech to pozostanie moją słodką tajemnicą. Tymczasem zapraszam do lektury ważnej książki 2020 roku. Czy ostatniej Stephena Kinga?




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza