sobota, 10 sierpnia 2013

Christine – Stephen King – 1983

Czy w samochodzie Plymouth Fury z 1958 roku można się zakochać? Stephen King udowodnił, że tak. Jego „Christine” pociąga każdego faceta.

Narracja pierwszoosobowa zastosowana w przypadku tej książki zdecydowanie podnosi jej walory czytelnicze. Młody chłopak opowiada historię życia – kupiony wrak za pierwsze pieniądze, który z upartością osła odnawia. Systematycznie, codziennie, w każdej wolnej chwili. Nie liczą się już przyjaciele, narzeczona czy rodzice. Jest ona – Christine.

Z niewiadomych (?) przyczyn samochód ożywa niszcząc bliskich chłopca. Patrzymy – podobnie jak w opowiadaniu „Ciężarówki” na siłę wytworów ludzkiej kreatywności. Wytworów, które zaczynają ożywać i rządzić ludźmi. A przecież miało być inaczej.

Motyw ten nurtuje Kinga (i nie tylko). Przypomnieć trzeba kiczowatą scenę z ekranizacji opowiadania „Ciężarówki”, w której to King próbuje wyciągnąć pieniądze z bankomatu. Ten jednak – ożywiony przez siły kosmosu ... próbuje zjeść chcącego wypłacić gotówkę.

Czy kiedyś maszyny przejmą władzę nad światem? Czy można zakochać się w „martwym” przedmiocie wartym określoną sumę pieniędzy? Warto pomyśleć nad tym ze Stephenem K.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz