Przejdź do głównej zawartości

Pypcie na języku Michała Rusinka

W czasach, które wypełnione są zmieniającymi się modami, nowymi technologiami i ludźmi bez dążeń rozmowy o języku zostały pogrzebane. Michał Rusinek w swoich "Pypciach na języku" pokazuje jednak, że nasza mowa ojczysta jest czymś, o czym warto dyskutować.


Sekretarz Wisławy Szymborskiej umiejętnie wychwytuje informacje o pomyłkach, przekręceniach i innych chochlikach, które dopadają nawet najwybitniejszych polonistów. Weźmy na przykład modę na nieodmienianie nazwisk. Większość Polaków sądzi, że jak ktoś będzie mówił do nich w mianowniku to ich bardziej szanuje i potwierdza ich szlacheckie pochodzenie. "Idę na spotkanie z panem Kowalski!" albo "Porozmawiamy dzisiaj o panu Iwaszkiewicz" to przykłady głupiej maniery, którą Michał Rusinek prezentuje w jednym ze swoich pypciów.

Idźmy dalej. Michał Rusinek słusznie - i chyba jako jedyny - zwraca uwagę, że kult obrazu (telewizji, youtube'a) to powrót do kultury obrazkowej, która charakteryzowała średniowiecze. Wtedy ludzie w większości nie posiadający umiejętności pisania rozumieli obrazki. Dzisiaj jest podobnie - o ile nie gorzej. Ufając bezwzględnie w smartfona wysyłamy sms-y, w których treść zmienia się dzięki wiedzącemu lepiej wbudowanemu słownikowi. To oczywiście wywołuje nieporozumienia, kłótnie i konflikty, z którymi trudno sobie poradzić, bo ludzie nie potrafią rozmawiać ze sobą twarzą w twarz. A reagują jedynie jak ktoś krzyknie do nich ekscelencjo! Tak ponoć dzieje się w Krakowie.

W "Pypciach na języku" jest i też wesoło. Michał Rusinek pisze, że w Poznaniu był zakład krawiecki, który reklamował szyld "Spodnie. Rok założenia 1912". Pewien ksiądz chcąc zdobyć nowe rzesze wiernych przybywających na mszę w Wielkanoc wyciągnął elektronicznego kurczaka, który piszczał na zakończenie kazania jak nieudane telefony. Z kolei inny kapłan - członek Rady Języka Polskiego - biorący udział w unormowaniu pisania z małe litery takich wyrazów jak msza święta czy komunia naraził się prawicowym publicystom. Przecież jak to być może, że PZPR pisze się z wielkiej litery a wspomniana msza ma być z małej? A może wszystko piszmy DUŻĄ?

Nie miał z tym problemu autor pypcia, który głosi, że "Awaria toalety. Prosimy załatwiać się na własną rękę". Dziwnie brzmi również "Zakaz dobijania dziobem". Skąd pochodzi? Sięgnijcie po "Pypcie na języku" Michała Rusinka. On sam jest zresztą uczestnikiem wielu ewolucji i zabawnych sytuacji w komunikacji. "Bo się Pan zleje" - to jedno z najlepszych zdań, jakie wypowiedziano do Michała Rusinka w telewizji. Czy ktoś upadł na głowę sądząc, że takiego autora zje trema? A może prawdę mówił człowiek przed spotkaniem autorskim, że autor "Pypciów" "będzie strimowany"?

"Organizujemy sylwestry. Dowolne terminy" to jeszcze jeden z ciekawych pypciów. Po więcej zapraszam na "Pypcie na języku" Michała Rusinka.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Polska to piekło z aniołami

Ludzie umieją sobie sami robić sobie piekło lepsze niż to biblijne. Nie ogień i siarka oraz wieczne męki a każąca ręka pijanego ojca i mnóstwo ludzi, którzy mają cię za nic. Nie wierzycie? Przykładem niech będzie książka "Wyrwałem się z piekła" Dobromira Mak Makowskiego.
Autor jest pedagogiem oraz animatorem projektów pedagogicznych z młodzieżą na ulicach. Przed laty sam mierzył się z wieloma problemami będąc wychowankiem Domu Dziecka. Poznał destrukcyjną siłę ojcowskiej ręki i pasa moczonego w wodzie dla lepszego efektu.

Przeżył dzieciństwo bez matki, która uwierzyła w "zbawczą siłę" alkoholu. Natknął się na zło w dorosłych, którzy nie wierzyli, w jakim piekle żyje chłopak. W końcu sam zagubił się i wybrał życie na dnie - narkotyki, alkohol i wszystko, co powodowało, że człowiek żyje w innej rzeczywistości.

Dobromir Mak Makowski w prostych słowach opowiada tą historię życia. Historię, która przeraża - szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że miała miejsce w po…

40 sloganów reklamowych, których nigdy nie zapomnę

Jak stworzyć ciekawy slogan reklamowy? W jaki sposób wymyślają go fachowcy? Jak wpływa na odbiorcę? Czy decyduje o zakupie danego produktu/usługi/rzeczy?

Dobry slogan wart góry złota. Człowiek żyje na tym świecie nasączony przeróżnymi hasłami. Oto moja 50, która zapadła w pamięć. Czasem może przekręcona ale jest.

1. Matka natura, ojciec Feliks.
2. To jest pyszne! - Hochland
3. Są parówki i są Berlinki!
4. Łaciate - samo mleko.
5. Serce jak dzwon - Kama
6. Podaj to, co najlepsze - Tchibo
7. Dobre pomysły, dobry smak lub Dobre pomysły, lepszy smak
8. Tak smakuje dziecka czas - Monte
9. Bum, bum, boomer
10. Saga - to u nas rodzinne
11. Podejmij wyzwanie Actimela
12. Przebojowe warzywa Bonduelle
13. Są powody do mruczenia - Whiskas
14. Twój kot kupowałby Whiskas
15. Twarde dowody - Pedigree
16. Zakochaj się w Warszawie
17. Raffaello - wyraża więcej niż tysiąc słów
18. Takie rzeczy tylko w Erze
19. Co kropelka sklei, sklei - żadna siła nie rozklei
20. Jeżyki najeżone bakaliami
21. Czekolad…