Przejdź do głównej zawartości

Gra Geralda w Netflix

www.albecki.biz

Człowiek bez wody może przeżyć 3 dni. Bez jedzenia? Trochę dłużej. Wyobraź sobie Czytelniku, że jesteś przykuty kajdankami do łóżka a drzwi domu są otwarte. W dzień idzie jeszcze przeżyć ale w nocy? Zło aktywizuje się w sylwetkach drzew, kształtach cieni, roślin czy dziwnych dźwiękach podłogi. Netflix pokazał to w "Grze Geralda" - najnowszej ekranizacji powieści Stephena Kinga.


Wydana w 1992 roku książka opowiada o losach małżeństwa, które postanawia przerwać codzienną rytunę wyruszając do luksusowej chatki w górach. Główny bohater - Gerlad Burlingame uwielbia zabawy erotyczne i postanawia przykuć swoją żonę - Jessie do łóżka. Podczas stosunku umiera na zawał zostawiając ją unieruchomioną i przywaloną swoim ciałem. Zaczyna się prawdziwy horror.

Jessie - będąc w sytuacji ekstremalnej zaczyna myśleć (i widzieć) najgorsze zjawy swojej przeszłości - te, które męczą ją od czasów dzieciństwa oraz zupełnie nowe. Sypialnia wypełnia się do granic niemożliwości. Pojawiają się nowe kondygnacje, poziomy i tunele, w których obserwujemy pojedynek pomiędzy zdrowym rozsądkiem a duchami. Walcząc ze strachem i widziadłami Jessie przypomina sobie inny letni domek i historię, która przytrafiła się podczas zaćmienia słońca - 20 lipca 1963 roku. Grozę wszystkich wizji pogłębia fakt, że bohaterka nie jest sama w domu. Co czai się w cieniu?

Mike Falanagan - reżyser filmu znalazł sposób na pokazanie najważniejszych punktów książki Stephena Kinga. Wielu bowiem szufladkuje autora "Gry Geralda" jako mistrza straszenia czytelników i tyle. Czy aby na pewno? Wydaje mi się, że jest to daleko idące uproszczenie.

W tej ekranizacji zobaczyć można pytania, które zadali filmowcy, a dotyczące skomplikowanych relacji międzyludzkich (małżeństwo, rodzice), molestowania i nieświadomego uzależniania się od potworów, które niekoniecznie czają się pod łóżkiem. Wiele prób wydostania się z pułapki pokazuje pokonywanie kolejnych strachów, które blokują możliwość uwolenienia się z niej.

W tym filmie widać też - co wielokrotnie powtarzał Andrzej Kołodyński - przesuwanie granicy dopuszczalności. Już w "To" - ekranizacji z 2017 roku początkowa scena, w które Georgie traci rękę - wywołuje wstręt i obrzydzenie. Podobnie rzecz ma się z próbami uwolnienia z kajdanek czy konsumpcją zwłok Geralda przez nomen omen sympatycznego owczarka niemieckiego. A przecież w "Grze Geralda" nie trzeba było tego robić. Najbardziej bowiem boimy się istoty strachu - istoty niewidzialnej gołym okiem.

Na szczęście widz zobaczy, jak producenci pokazują motyw mutanta i seryjnego mordercy kryjącego się w cieniu. Może nie do końca jest on ukryty - co rusz wychodzi ze swoją walizeczką pokazując arsenał obciętych części ciała jednak nie do końca można go zapamiętać.

Warto przy okazji wspomnieć, że to motyw najbardziej przerażający Amerykanów. Wszak w USA mieszka tylko 5 procent światowej populacji to jednak aż 75 procent seryjnych zabójców pochodzi właśnie stamtąd.

Finałowa scena, w której Jessie mierzy się ze strachem najmroczniejszym - genialna. Pokazuje bowiem, że każdy może pokonać strach i koszmary nie tylko z sypialni. Nie potrzeba do tego chatki w górach i kajdanek. Wystarczy chcieć?


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Polska to piekło z aniołami

Ludzie umieją sobie sami robić sobie piekło lepsze niż to biblijne. Nie ogień i siarka oraz wieczne męki a każąca ręka pijanego ojca i mnóstwo ludzi, którzy mają cię za nic. Nie wierzycie? Przykładem niech będzie książka "Wyrwałem się z piekła" Dobromira Mak Makowskiego.
Autor jest pedagogiem oraz animatorem projektów pedagogicznych z młodzieżą na ulicach. Przed laty sam mierzył się z wieloma problemami będąc wychowankiem Domu Dziecka. Poznał destrukcyjną siłę ojcowskiej ręki i pasa moczonego w wodzie dla lepszego efektu.

Przeżył dzieciństwo bez matki, która uwierzyła w "zbawczą siłę" alkoholu. Natknął się na zło w dorosłych, którzy nie wierzyli, w jakim piekle żyje chłopak. W końcu sam zagubił się i wybrał życie na dnie - narkotyki, alkohol i wszystko, co powodowało, że człowiek żyje w innej rzeczywistości.

Dobromir Mak Makowski w prostych słowach opowiada tą historię życia. Historię, która przeraża - szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że miała miejsce w po…

Pypcie na języku Michała Rusinka

W czasach, które wypełnione są zmieniającymi się modami, nowymi technologiami i ludźmi bez dążeń rozmowy o języku zostały pogrzebane. Michał Rusinek w swoich "Pypciach na języku" pokazuje jednak, że nasza mowa ojczysta jest czymś, o czym warto dyskutować.
Sekretarz Wisławy Szymborskiej umiejętnie wychwytuje informacje o pomyłkach, przekręceniach i innych chochlikach, które dopadają nawet najwybitniejszych polonistów. Weźmy na przykład modę na nieodmienianie nazwisk. Większość Polaków sądzi, że jak ktoś będzie mówił do nich w mianowniku to ich bardziej szanuje i potwierdza ich szlacheckie pochodzenie. "Idę na spotkanie z panem Kowalski!" albo "Porozmawiamy dzisiaj o panu Iwaszkiewicz" to przykłady głupiej maniery, którą Michał Rusinek prezentuje w jednym ze swoich pypciów.

Idźmy dalej. Michał Rusinek słusznie - i chyba jako jedyny - zwraca uwagę, że kult obrazu (telewizji, youtube'a) to powrót do kultury obrazkowej, która charakteryzowała średniowiecz…

Nelly Rapp i białe damy pdf

Szukasz w google "Nelly Rapp i białe damy"? Wyskakują ci ceneo.pl, lubimyczytac.pl, swiatksiazki.pl wraz z empik.com? A Twoje dziecko musi przeczytać tą książkę do 31 października?Nie martw się - nie tylko Ty masz poważne problemy.
Wielki Maraton Czytelniczy dla klas drugich i trzecich szkół podstawowych to rzeczywiście maraton. Od biblioteki do księgarni - od księgarni do supermarketu - od supermarketu do czytelniczego podziemia gdzie ksero chodzi w najlepsze. Wszyscy szukają "Nelly Rapp i białych dam". Czy Martin Widmark to murowany kandydat do Nagrody Nobla? Sądząc po ilości osób zapisanych w kolejce po jeden egzemplarz książki w bibliotece - sądzę, że tak. Widząc ile osób zamówiło książkę w sklepie stacjonarnym, bo będzie dodruk - jestem o tym święcie przekonany.

Tym razem wystukuję na klawiaturze: "Nelly Rapp i białe damy w pdf". Wyskakuje chomikuj.pl i podejrzana oferta ściągnięcia pliku PDF za drobną opłatą. Drobną? Tego nie robi się małym uczestn…