wtorek, 17 października 2017

Hebanowe serce. Renata Piątkowska

Hebanowe serce

Wielki Maraton Czytelniczy, o którym pisałem tutaj ma to do siebie, że rodzice zachęceni przez organizatorów i dzieci poznają nowe - nieznane książki. Tak jest właśnie z "Hebanowym sercem" Renaty Piątkowskiej.


Autorka - absolwentka socjologii wygrała parę konkursów literackich nieprzypadkowo. Wie, w jakie struny i jakie tematy poruszyć, by zyskać uznanie jury i czytelników. Zresztą temat uchodźców, który porusza w "Hebanowym sercu" jest prawdopodobnie jedynym takim literackim podejściem w Polsce.

Główny bohater opowieści Piątkowskiej - Omenka kochał siedzieć w cieniu ogromnego mangowca i uczyć się z innymi dziećmi literek albo pić gęstą, słodką herbatę i słuchać opowieści starszyzny. Życie w jego wiosce toczyło się wokół wielkiego mangowca, który dawał ochłodę w dzień - w nocy zaś stawał się miejscem spotkań czarownic z okolicy. Wszyscy we wiosce znali się i szanowali - pomimo biedy i głodu. Do czasu...

Wioskę Omenki zaatakowały oddziały żołnierzy – z karabinami i oczyma, w których nie ma uczuć. Jedynym ich zadaniem jest grabić, niszczyć i zabić. Potem zaś iść i powtórzyć krwawy rytuał. Główny bohater "Hebanowego serca" ucieka wraz z rodzicami na Lampedusę. Uciążliwa jest to podróż, w piekących promieniach słońca, w ciasnocie, za ostatnie oszczędności. Czy dotrą do celu? Wszyscy? Czy hebanowy Orion, którego Omenka ściska w swojej małej rączce, ochroni rodzinę chłopczyka?

"Hebanowe serce" pokazuje losy prawdziwych uchodźców. Nie tych młodych mężczyzn, którzy korzystają z socjala w Niemczech. Nie terrorystów, którzy zamiast stóp i mózgu mają trotyl. Nie tych, którzy integrację kulturową rozumieją przez obmacywanie i gwałcenie wszystkiego, co się rusza i nie ucieka na drzewo. Omenka z matką i resztą bezimiennych bohaterów próbuje wyrwać się z piekła na ziemi. Pogodzony z biedą, jaka panowała w jego kraju nie wytrzymuje jednak przemocy i wojny trwającej od lat. Europa kojarzy mu się ze spokojem i herbatą. Może nie taką, jak u niego jednak pitą w spokoju i bezpieczeństwie. Gdyby bliżej miał do Chin pewnie płynąłby właśnie tam. Albo do Australii, albo do Indii. Miejsce bez wojny, ognia i codziennej dawki strachu o życie.

Renata Piątkowska wkłada kij w mrowisko polskie, w którym biało-czerwone mróweczki nie zastawiają się, ile osób takich jak Omenka codziennie płynie w poszukiwaniu ... (wpisz prawidłowe). Dla nich bujdą są opowieści o piciu benzyny i pogardzie dla ludzkiego życia. Bredniami są opowieści, w których kapitan nielegalnej łodzi ucieka pod osłoną nocy skazując kilkaset osób na pewną śmierć. Utoną? Umrą z głodu? Widząc to, co dzieje się w publicznej dyskusji większość z nas stoi po stronie tego kapitana bez wyrzutów sumienia i ludzkiego odruchu współczucia. Tych ostatnich najpierw jednak trzeba byłoby się nauczyć wobec bliźniego w biało-czerwonych barwach.

"Hebanowe serce" przechodzi bez echa w co rusz pojawiającej się w mediach dyskusji o "nich". Szkoda, bo choć na chwilę w Polsce można spojrzeć na trudną sprawę z innego punktu widzenia. To takie niepolskie ale wydaje się, że takie bardzo, bardzo ludzkie.

Polecam - nie tylko na Wielki Maraton Czytelniczy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz