Przejdź do głównej zawartości

Cardline. Świat zwierząt bez tajemnic

Cardline - zwierzęta to gra, która pozwala polubić biologię i spojrzeć na świat zwierząt z innej perspektywy.


W grze znajdziemy karty płazów, ssaków morskich, pajęczaków, skorupiaków, mięczaków, ptaków, owadów, ryb, ssaków i gadów z całego świata. Panda obok muchy, która lata nad lwem czy koniem? W Cardline wszystko jest możliwe.

Najlepsza rozgrywka jest wtedy, gdy do gry zasiada 4 lub więcej osób. Każdemu z graczy należy rozdać 4 karty (stroną bez dat na górze). Pod żadnym pozorem gracz nie może podglądać rewersów otrzymanych kart (stron z datami). Oczywiście polecane przez twórców cztery karty do tylko początek dobrej rozgrywki. W miarę jak gracze będą mieli doświadczenie (oraz wiedzę) można powiększać liczbę rozdawanych kart.

Zaczynamy od karty początkowej, która znajduje się na środku. Na niej mamy widoczną cechę, do której będziemy rozgrywać daną rundę. Może to być na przykład średni rozmiar zwierzęta, średnia waga czy średnia długość życia. Zaczyna najmłodszy gracz, który próbuje ułożyć odpowiednio pierwszą kartę albo po lewej albo po prawej stronie karty początkowej. Przykładowo grając według wagi panda będzie zdecydowanie cięższa niż człowiek (tak - w grze mamy również kartę naszego gatunku). A co z szympansem czy gorylem?

Jeśli gracz popełni błąd odkładamy kartę do pudełka i losujemy kolejną. Wygrywa ten, który jako pierwszy pozbędzie się wszystkich kart.

Bez względu na to, czy pod uwagę bierzemy średni wiek, rozmiar czy wagę zwierzęcia zabawa jest przednia. W przeciwieństwie do Timeline'a Cardline nie ogranicza wiekowo uczestników. Przecież nawet dorosły nie wie, jaką długość ciała ma krowa (?) czy komar (?).

Doskonała cena, jaka pojawiła się przed świętami (30 zł) sprawiła, że znawcy rzucili się na nią kupując większą ilość i rozdając jako trafiony prezent nawet dla najmłodszych. Poznawanie świata przyrody dzięki Cardline nigdy wcześniej nie było tak ciekawe. Nawet z moją panią od biologii (pozdro :)).

Warto - zdecydowanie!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Polska to piekło z aniołami

Ludzie umieją sobie sami robić sobie piekło lepsze niż to biblijne. Nie ogień i siarka oraz wieczne męki a każąca ręka pijanego ojca i mnóstwo ludzi, którzy mają cię za nic. Nie wierzycie? Przykładem niech będzie książka "Wyrwałem się z piekła" Dobromira Mak Makowskiego.
Autor jest pedagogiem oraz animatorem projektów pedagogicznych z młodzieżą na ulicach. Przed laty sam mierzył się z wieloma problemami będąc wychowankiem Domu Dziecka. Poznał destrukcyjną siłę ojcowskiej ręki i pasa moczonego w wodzie dla lepszego efektu.

Przeżył dzieciństwo bez matki, która uwierzyła w "zbawczą siłę" alkoholu. Natknął się na zło w dorosłych, którzy nie wierzyli, w jakim piekle żyje chłopak. W końcu sam zagubił się i wybrał życie na dnie - narkotyki, alkohol i wszystko, co powodowało, że człowiek żyje w innej rzeczywistości.

Dobromir Mak Makowski w prostych słowach opowiada tą historię życia. Historię, która przeraża - szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że miała miejsce w po…

Pypcie na języku Michała Rusinka

W czasach, które wypełnione są zmieniającymi się modami, nowymi technologiami i ludźmi bez dążeń rozmowy o języku zostały pogrzebane. Michał Rusinek w swoich "Pypciach na języku" pokazuje jednak, że nasza mowa ojczysta jest czymś, o czym warto dyskutować.
Sekretarz Wisławy Szymborskiej umiejętnie wychwytuje informacje o pomyłkach, przekręceniach i innych chochlikach, które dopadają nawet najwybitniejszych polonistów. Weźmy na przykład modę na nieodmienianie nazwisk. Większość Polaków sądzi, że jak ktoś będzie mówił do nich w mianowniku to ich bardziej szanuje i potwierdza ich szlacheckie pochodzenie. "Idę na spotkanie z panem Kowalski!" albo "Porozmawiamy dzisiaj o panu Iwaszkiewicz" to przykłady głupiej maniery, którą Michał Rusinek prezentuje w jednym ze swoich pypciów.

Idźmy dalej. Michał Rusinek słusznie - i chyba jako jedyny - zwraca uwagę, że kult obrazu (telewizji, youtube'a) to powrót do kultury obrazkowej, która charakteryzowała średniowiecz…

40 sloganów reklamowych, których nigdy nie zapomnę

Jak stworzyć ciekawy slogan reklamowy? W jaki sposób wymyślają go fachowcy? Jak wpływa na odbiorcę? Czy decyduje o zakupie danego produktu/usługi/rzeczy?

Dobry slogan wart góry złota. Człowiek żyje na tym świecie nasączony przeróżnymi hasłami. Oto moja 50, która zapadła w pamięć. Czasem może przekręcona ale jest.

1. Matka natura, ojciec Feliks.
2. To jest pyszne! - Hochland
3. Są parówki i są Berlinki!
4. Łaciate - samo mleko.
5. Serce jak dzwon - Kama
6. Podaj to, co najlepsze - Tchibo
7. Dobre pomysły, dobry smak lub Dobre pomysły, lepszy smak
8. Tak smakuje dziecka czas - Monte
9. Bum, bum, boomer
10. Saga - to u nas rodzinne
11. Podejmij wyzwanie Actimela
12. Przebojowe warzywa Bonduelle
13. Są powody do mruczenia - Whiskas
14. Twój kot kupowałby Whiskas
15. Twarde dowody - Pedigree
16. Zakochaj się w Warszawie
17. Raffaello - wyraża więcej niż tysiąc słów
18. Takie rzeczy tylko w Erze
19. Co kropelka sklei, sklei - żadna siła nie rozklei
20. Jeżyki najeżone bakaliami
21. Czekolad…