sobota, 23 listopada 2019

Fakt nie mit.

Człowiek to taka istota, która lubi sobie wszystko wyjaśnić. Przecież nic nie dzieje się bez przyczyny a jak już zabraknie pomysłów to wiadomo, że Bóg tak chciał. Aleksandra i Piotr Stanisławscy postanowili rozprawić się z najprawdziwszą prawdą, która od lat truje umysły i wprowadza ludzi w błąd.





Fakt nie Mit można czytać od deski do deski, ale też sięgnąć po nią przy okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia. Przecież w każdej rodzinie znajdzie się wujek, który twierdzi, iż ziemia jest płaska. Przecież są na to niezbite dowody! - krzyknie pomiędzy barszczykiem a karpiem.

W każdej rodzinie jest ciotka pracująca w urzędzie, która wie, że sieci komórkowe i nadajniki to bezsprzeczny powód raka u wielu osób. Ona sama skutecznie uodporniła się na grypę biorąc Oscilococinum. Po co będzie korzystać ze szczepień - to tajny spisek jeszcze bardziej tajemniczych ludzi.

Piękne są rozdziały dotyczące rozpylania w powietrzu substancji, którymi truje nas rząd. Jak statystyczny Kowalski może w to wierzyć? Politycy nie muszą nic rozpylać - oni sami są toksyczni do szpiku kości. Także rozdział dotyczący GMO może się podobać i warto, by przeczytał go Szymon Hołownia.

Autorzy od lat piszą o nauce i pseudonaukowych bzdurach. Niewiele jest mitów, które mogą ich zaskoczyć. A choć stale powstają nowe, to są sposoby, by je wykryć i zdemaskować. I tymi sposobami autorzy dzielą się z czytelnikami.

Obowiązkowa lektura nie tylko na zbliżające się święta 2019.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza