sobota, 16 listopada 2019

Iluzjonista. Remigiusz Mróz

Iluzjonista

Remigiusz Mróz - człowiek, który pisze szybciej niż wielu ludzi przeżywa kolejne lata swojego życia atakuje "Iluzjonistą". Atak na miarę Roberta Lewandowskiego?




W 1988 roku Gerard Edling prowadził śledztwo, które zakończyło się ujęciem i skazaniem sprawcy serii zagadkowych zabójstw. Z racji ich tajemniczego charakteru, w kronikach kryminalnych morderca nazywany był Iluzjonistą – długo zwodził śledczych, a zabójstw dokonywał tak, by dowody wskazywały na inne osoby. Jego ofiar nie łączyło nic poza tym, że na ich skórze znajdował się wypalony znak zapytania.

Ponad trzydzieści lat później na jednym z opolskich kąpielisk odnalezione zostaje ciało z podpisem Iluzjonisty, a sposób działania sprawcy łudząco przypomina czarną serię, która niegdyś wstrząsnęła miastem. Prowadzenie dochodzenia utrudnia fakt, że akta dawnej sprawy zaginęły, a osoby z nią związane albo milczą, albo znikają w niewyjaśnionych okolicznościach.

Jedynym, który może pomóc prokuraturze, jest wydalony ze służby Edling, skrywający własne tajemnice związane z dawnymi wydarzeniami.

Remigiusz Mróz w "Iluzjoniście" łączy ze sobą przeszłość i teraźniejszość. Przeszłość niezakończona nie pozwala w teraźniejszości na rozwiązanie wszelakich problemów. Edling musi spróbować przerwać zmowę milczenia uniemożliwiającą ustalenie sprawcy. Czy jednak w tej sytuacji prawda jest najważniejsza?

Książka zaczyna się mocno - od trupa na środku jeziora i opisów magicznych trików znanych z programów Discovery Channel. Niestety kolejne strony przynoszą rozwinięcie mało zaskakujące i banalne. Szkoda.

Nie jestem fanem prozy Mroza i "Iluzjonista" tego nie zmienił. Trzymam jednak kciuki za jego związek z Katarzyną Bondą. Tu pozapisarskie życie jest o wiele ciekawsze niż literatura.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza