sobota, 7 marca 2020

Koronawirus w Polsce

Koronawirus dotarł w końcu do Polski. Długo to trwało ale w końcu - naród odetchnął z ulgą. Jest i według ekspertów nie po medycynie wybije nas wszystkich w pień.



Jak zwykle zaraza przyszła od naszych zachodnich sąsiadów. Jak nie rozbiory, jak nie Hitler to potężny koronowirus z Niemiec. Podstępnie przywieziony w autobusie zwiedził nasz kraj od południa do północy. Teraz nasze służby starają się namierzyć pozostałych pasażerów, którzy zdążyli wysiąść ponoć w Trójmieście, a mieli kontakt z zainfekowanym. 

Pierwszy zarażony czuje się dobrze, ale jak mówią lepiej wiedzący Polacy - takich zarażonych są u nas już setki tysięcy - o ofiarach nie wspominając. Rząd tylko to ukrywa, by uspokoić nastroje. Politycy wypowiedzieli już tyle słów, że możnaby pokusić się o ciekawą analizę przeprowadzoną przez psychologów, psychiatrów i innych lekarzy od głowy.

Wypowiedzieli te słowa do mikrofonów, które goniły pacjenta zero. Media długo już robiły ludziom wodę z mózgu twierdząc, że raz PiS jest be, raz PO jest be a Hołownia do Kościoła. Tabloidy prześcigają się w inkongrafikach, które jak na lekcji Przysposobienia Obronnego głoszą, iż w domu należy mieć 4 kg fasoli i 1 kg makaronu. A gdzie olej? Olej przecież potaniał!

Media opanowała psychoza strachu większa niż kiedykolwiek. Przerywane programy, aby poinformować o kolejnych osobach z koronowirusem. Masa memów dotyczących tematu oraz pewna dyrektor Sanepidu, która ubolewa nad tą plagą jakby sama odkaziła się polskim spirytusem będącym hitem sprzedażowym w Azji. Jeśli chodzi o odkażanie to okazuje się, że przed koronawirusem Polacy się nie myli - teraz mydła w Rossmanie nie ma jak makaronu w Biedronce. Z kolei związek zrzeszający polskich przewoźników twierdzi po paru dniach od wykrycia pacjenta zero, iż ruch spadł o 97 procent. Czyli go nie ma? Paranoja?

W chwili gdy piszę ten tekst kolejne cztery (sic!) osoby kichają koronowirusem. Jak głosi jeden z memów kornawirus lubi bogatych podróżujących samolotami z dalekich krajów. Kiedy jeden wejherowskich serwisów informacyjnych rzucił informację, iż na wejherowski SOR zgłosił się pacjent, który był w Singapurze madki i ojzowie w swoim komentarzach na facebooku twierdzili, że to już koniec, apokalipsa i w ogóle. Okazuje się, że nie zabije nas terroryzm, wojna czy rak z przerzutami a kichanie.

W ciągu dwóch ostatnich tygodni ponad dwieście tysięcy (pchi!) osób zachorowało na grypę w Polsce. Słabo, nie?


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza