Przejdź do głównej zawartości

Brat Albert. Biografia

Wyobraźcie sobie Państwo, że kiedyś krakowski Kazimierz był miejscem dla "opuchlaków", żebraków, złodziei i wszystkich, którzy nie mieścili się w ramach "oświeconego" społeczeństwa. Nie interesowano się nimi zbytnio a noclegownie były wylęgarnią chorób i wszelkiego zła. Nagle w tym tyglu pojawia się brat Albert. Z bratem - brat, z chłopem - chłop, z dziadem - dziad a z panem - pan.


Te słowa wypowiedziała siosta Kunegunda Silukowska - współpracowniczka brata Alberta. Jaki był? Dlaczego stał się ówczesnym katocelebrytą i jego fenomen odradza się teraz - w oświeconym XXI wieku? Odpowiada Natalia Budzyńska - autorka "Brat Albert. Biografia".

Adam Hilary Bernard Chmielowski - bo tak brzmi pełne nazwisko naszego świętego urodził się w Igołomii jako pierwsze dziecko namiestka carskiego Wojciecha Chmielowskiego i Józefy Borzysławskiej. Otrzymawszy chrzest "z wody" (bez udziału księdza) rozpoczął życie, o jakim zapewne nie śnili jego rodzice.

Wcześnie stracił ojca, co - mogę przypuszczać - spowodowało, że Adam stracił osobę, która chroniła go przed złem świata. Wysłany do Rosji na nauki w wieku 10 lat musiał już wtedy wykazać się ogromną odwagą i upartością. Samotna podróż bez dobrej znajomości języka, a potem pobyt w niesprzyjających warunkach sprawiły, że bliscy brata Alberta przywoływali jego wspomnienia nocnych smutków i tęsknoty za matką.

Dzisiaj - w czasie Roku św. Brata Alberta mało kto wie, że nie wykazywał on w młodości dużej religijności. Natalia Budzyńska badając skrupulatnie życie świętego pokazuje, że oprócz postawy przyjacielskiej i dojrzałej jego życiowa droga nie była wypełniona modlitwą i skruchą. Nawet podczas Powstania Styczniowego, w którym Chmielowski brał udział i stracił nogę mało było Boga - dużo za to romatycznych marzeń i bohaterskich czynów. Bić Moskala czy napadać na transporty? Dla tamtego człowieka to nie był problem - to narodowy obowiązek.

Kiedy już bohater książki Natalli Budzyńskiej ochłonął i mógł wrócić do Polski dzięki amnestii dla powstańców Adam Chmielowski realizował swoje marzenie o zostaniu malarzem. Studia w Monachium, które było centrum życia artystycznego sprawiało, że chciało się jemu i innym tworzyć - nawet w warunkach, które temu nie sprzyjały. Bliskie przyjaźnie brata Alberta z Leonem Wyczółkowskim, Stanisławem Witkiewiczem czy Józefem Chełmońskim nie tylko pozwalały mu czerpać inspirację ale również poznawać życie ówczesnej śmietanki towarzyskiej, która zamieszkiwała się w Hotelu Europejskim w Warszawie. Tam właśnie Adam Chmielowski miał okazję poznać Helenę Modrzejewską - najpiękniejszą kobietę ówczesnej Polski, z którą prawie wyjechał do ...USA.

Kiedy Adam Chmielowski stał się bratem Albertem? Człowiekiem, który dla najbiedniejszych poświęcił wszystko? Natalia Budzyńska wskazuje na rekolekcje u Jezuitów, które wywołały "stan nerwowy" i konieczność leczenia w szpitalu psychiatrycznym. Jeszcze innym momentem może być wycieczka do tych krakowskich podziemi, w których świat odrzuconych przewyższał liczbę mieszkańców miasta i nikt nie chciał go zbawić. Prawdą jest, że już wcześnie w listach, które przywołuje autorka Adam Chmielowski - jeszcze nie brat Albert - wskazuje na marność doczesnych dóbr i życia, w którym wszyscy walczą o poklask i sławę zamiast zastanowić się nad sobą i bliżnim.

Natalia Budzyńska świetnie opisuje czas budowania wspólnoty przez brata Alberta. Odrzucony i niezrozumiały przez przyjaciół na wozie przypominającym trumnę objeżdżał ulice Krakowa. W swoim pomyśle chciał bezdomnych z tego stanu wyciągać dając im możliwość podjęcia pracy i zarabiana na siebie. Chciał, żeby nie byli utrzymankami domu Alberta ale stali się obywatelami Krakowa, którzy być może pomogą innym w potrzebie.

Autorka pokazuje brata Alberta jako postać wielowymiarową. Z jednej strony służy pomocą dla wszystkich - z drugiej tworzy zakon, w którym każdy brat i siostra musi wyzbyć się wszelakich dóbr na rzecz bliźniego. Bracia pomalowali ściany na czerwono? Zamalować na biało! Siostry polakierowały podłogę? Wyszlifować do czysta! Ostra reguła nie była łatwa jednak ilość osób, które decydowały się na przyłączenie do zakonu robi wrażenie. Natalia Budzyńska prezentuje sylwetki osób, które zgodnie ze słowami Chrystusa zostawili wszystko i poszli za nim. To jednocześnie fascynujące i straszne kiedy czyta się o ludziach gotowych z dnia na dzień stać się jak żebrak byle tylko móc naśladować Chrystusa.

Do wspomnianej przeze mnie wielowymiarowości należy także skomplikowany charakter i poczucie humoru świętego. Mamy przecież ojca Pio, który był kawalarzem czy Jana Pawła II - papieża - żartownisia. A brat Albert? Bardziej pasował mu czarny humor, do którego używał swojej protezy nogi. Wielokrotnie w książce znajdziemy opowieści o tym, jak prosił o pomoc w zawołaniu dorożki przechodniów, którym malował spokojnie wizję złamanej nogi. Malował? Słowo idealnie pasujące do bohatera książki Natalii Budzyńskiej.

Nie pisałem o bracie Albercie jako o malarzu. Natalia Budzyńska trafnie przygląda się temu okresowi z życia i robi to doskonale. Dorobek Adama Chmielowskiego to 61 obrazów olejnych, 22 akwarele i 15 rysunków. Do najbardziej znanych prac należą m.in. Po pojedynku, Dziewczynka z pieskiem, Cmentarz, Dama z listem, Powstaniec na koniu, Wizja św. Małgorzaty, Zachód słońca, Amazonka. Najsłynniejszy jest jednak obraz Ecco Homo, który w wybitny sposób pokazuje postać Chrystusa prowadzonego na śmierć. Niesamowita głębia i tajemnica sprawiają, że do dzisiaj obraz jest źródłem inspiracji i pytań, które czasem pozostają bez odpowiedzi.

Bogaty materiał fotograficzny wieńczy dzieło, po którego przeczytaniu pojawiają się pytania - kim dla nas dzisiaj ma być brat Albert? Osobą, która z otwartymi rękoma przyjmuje imigrantów? Opiekunem tych, którymi nie interesuje się państwo? Obrońcą chorych i ułomnych oraz tych, dla których zarodek to nie człowiek?

„Wielkość Brata Alberta wyraziła się w tym, że potrafił poruszyć innych, by nie pozostawali obojętni na los najbardziej opuszczonych, wyzwalając ludzką solidarność i dobroczynność” – powiedział Stanisław Dziwisz 25 grudnia w Katedrze na Wawelu. Natalia Budzyńska wykonała kawał dobrej roboty prezentując postać nie do końca w Polsce znaną. Nawet trwający Rok św. Brata Alberta nie pokazał bogactwa i zróżnicowania tej postaci. Bez dogmantów i chęci wybielania różnych grzechów świętego. To bardzo mi się podoba. Wam również przypadnie do gustu.

Książka do nabycia na woblink.com oraz Znak.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Polska to piekło z aniołami

Ludzie umieją sobie sami robić sobie piekło lepsze niż to biblijne. Nie ogień i siarka oraz wieczne męki a każąca ręka pijanego ojca i mnóstwo ludzi, którzy mają cię za nic. Nie wierzycie? Przykładem niech będzie książka "Wyrwałem się z piekła" Dobromira Mak Makowskiego.
Autor jest pedagogiem oraz animatorem projektów pedagogicznych z młodzieżą na ulicach. Przed laty sam mierzył się z wieloma problemami będąc wychowankiem Domu Dziecka. Poznał destrukcyjną siłę ojcowskiej ręki i pasa moczonego w wodzie dla lepszego efektu.

Przeżył dzieciństwo bez matki, która uwierzyła w "zbawczą siłę" alkoholu. Natknął się na zło w dorosłych, którzy nie wierzyli, w jakim piekle żyje chłopak. W końcu sam zagubił się i wybrał życie na dnie - narkotyki, alkohol i wszystko, co powodowało, że człowiek żyje w innej rzeczywistości.

Dobromir Mak Makowski w prostych słowach opowiada tą historię życia. Historię, która przeraża - szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że miała miejsce w po…

Pypcie na języku Michała Rusinka

W czasach, które wypełnione są zmieniającymi się modami, nowymi technologiami i ludźmi bez dążeń rozmowy o języku zostały pogrzebane. Michał Rusinek w swoich "Pypciach na języku" pokazuje jednak, że nasza mowa ojczysta jest czymś, o czym warto dyskutować.
Sekretarz Wisławy Szymborskiej umiejętnie wychwytuje informacje o pomyłkach, przekręceniach i innych chochlikach, które dopadają nawet najwybitniejszych polonistów. Weźmy na przykład modę na nieodmienianie nazwisk. Większość Polaków sądzi, że jak ktoś będzie mówił do nich w mianowniku to ich bardziej szanuje i potwierdza ich szlacheckie pochodzenie. "Idę na spotkanie z panem Kowalski!" albo "Porozmawiamy dzisiaj o panu Iwaszkiewicz" to przykłady głupiej maniery, którą Michał Rusinek prezentuje w jednym ze swoich pypciów.

Idźmy dalej. Michał Rusinek słusznie - i chyba jako jedyny - zwraca uwagę, że kult obrazu (telewizji, youtube'a) to powrót do kultury obrazkowej, która charakteryzowała średniowiecz…

Nelly Rapp i białe damy pdf

Szukasz w google "Nelly Rapp i białe damy"? Wyskakują ci ceneo.pl, lubimyczytac.pl, swiatksiazki.pl wraz z empik.com? A Twoje dziecko musi przeczytać tą książkę do 31 października?Nie martw się - nie tylko Ty masz poważne problemy.
Wielki Maraton Czytelniczy dla klas drugich i trzecich szkół podstawowych to rzeczywiście maraton. Od biblioteki do księgarni - od księgarni do supermarketu - od supermarketu do czytelniczego podziemia gdzie ksero chodzi w najlepsze. Wszyscy szukają "Nelly Rapp i białych dam". Czy Martin Widmark to murowany kandydat do Nagrody Nobla? Sądząc po ilości osób zapisanych w kolejce po jeden egzemplarz książki w bibliotece - sądzę, że tak. Widząc ile osób zamówiło książkę w sklepie stacjonarnym, bo będzie dodruk - jestem o tym święcie przekonany.

Tym razem wystukuję na klawiaturze: "Nelly Rapp i białe damy w pdf". Wyskakuje chomikuj.pl i podejrzana oferta ściągnięcia pliku PDF za drobną opłatą. Drobną? Tego nie robi się małym uczestn…