wtorek, 14 stycznia 2020

Wada. Robert Małecki

Wada. Robert Małecki

Robert Małecki i jego "Wada" to bardzo dobra książka na bardzo dobry początek roku 2020.




Sprawa zbrodni opisanej w 'Wadzie" zaczyna się dość nietypowo, bo ... od braku ciała i miejsca, które wygląda jakby ktoś zarżnął stado świń. W namiocie jest pełno śladów krwi. Dodatkowo nadciągają groźne burze nad Chełmżą i nieznośne sierpniowe upały.

Wszystko wskazuje na brutalną zbrodnię, której ofiarą mogła paść młoda kobieta. Kłopot w tym, że Gross nie ma żadnego punktu zaczepienia. Brak ciała ofiary, narzędzia zbrodni i sprawcy. Komisarz Bernard Gross zaczyna śledztwo, które przynosi ciekawe wątki dotyczące wielu spraw - także tych sprzed lat.

Robert Małecki uwielbiający umieszczać akcje swoich powieści w Toruniu i okolicach i tym razem nie zawodzi. "Wada" jest powieścią mocną, ciekawą i zaskakującą. Do samego końca czytelnik nie będzie wiedział, czy zbrodnia została popełniona - a jeśli tak - to kto jej dokonał.

Robert Małecki prezentuje pracę polskiej policji dokładniej niż podręczniki anatomii piszą o wyrostku kruczym. Komisarz Bernard Gross jest przykładem rzetelnego funkcjonariusza zmagającego się nie tylko z bandytami ale również z politycznymi prokuratorami i mizernymi przełożonymi.

Są również i inni funkcjonariusze - oddani policyjnej robocie bardziej niż ktokolwiek inny w tym kraju. Razem z nimi czytelnik obserwuje żmudną pracę, dzięki której można odkryć sprawcę mordu sprzed tygodnia jak i tego sprzed kilkudziesięciu lat.

Robert Małecki w świat znany z Torunia i okolic wpisuje historię, która bardzo mi się podoba. Czas na kolejne książki z komisarzem Grossem w roli głównej.






Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza