wtorek, 17 marca 2026

Ostatnia sekunda, która uciszyła Sopot. Derby Trójmiasta dla AMW Arki Gdynia!

Niektórzy mówią, że koszykówka to gra liczb i statystyk. Ale ci, którzy byli wczorajszego wieczoru w Gdyni, wiedzą jedno. Koszykówka to przede wszystkim czyste, nieskażone emocje i historie, które piszą się same do ostatniego uderzenia piłki o parkiet.

 

W hali przy Kazimierza Górskiego 8 działo się wszystko to, za co kochamy derby. Był ogień na trybunach, kaszubskie akcenty z okazji nadchodzącego Dnia Jedności Kaszubów i scenariusz, którego nie powstydziłby się sam Alfred Hitchcock. AMW Arka Gdynia pokonuje Energę Trefl Sopot 80:77, a wszystko rozstrzygnęło się w ułamku sekundy.

Milan Barbitch: Nowy król polowania

Debiut przed własną publicznością w meczu o takim ciężarze gatunkowym to test charakteru. Milan Barbitch zdał go na ocenę celującą. Francuz, który w swojej ojczyźnie niejedno derby już widział, wniósł do gry Arki nową energię i spokój w kluczowych momentach. 23 punkty, 3 celne rzuty z dystansu i zimna krew na linii rzutów wolnych. To on był motorem napędowym gospodarzy, gdy Trefl, prowadzony przez Paula Scruggsa (17 pkt, 8 zb.), próbował przejąć kontrolę nad meczem.

Huśtawka nastrojów

Mecz był klasycznym przeciąganiem liny. Trefl Sopot zaczął mocno, wygrywając pierwszą kwartę 20:17, ale Arka odpowiedziała błyskawicznie. Druga odsłona należała do żółto-niebieskich, którzy schodzili na przerwę z dwupunktową zaliczką.

Kiedy w trzeciej kwarcie sopocianie znów odskoczyli dzięki seryjnym trafieniom Cowelsa III, wydawało się, że liderzy z Sopotu wywiozą zwycięstwo. Jednak w czwartej kwarcie hala w Gdyni stała się prawdziwym "kotłem". Walka punkt za punkt, faule, przerwy na żądanie i narastające napięcie, które można było kroić nożem.

"Łączka" gasi światło

Przy stanie 77:77 zegar był nieubłagany. Została ostatnia akcja. Piłka w rękach najbardziej doświadczonego. Kamil Łączyński dostał swoją szansę i zrobił to, co potrafią tylko najwięksi. Rzut z dystansu w ostatniej sekundzie. Piłka w locie, cisza w hali i... czysty świst siatki.

80:77. Koniec. Gdynia wpadła w euforię, a sopocianie mogli tylko patrzeć z niedowierzaniem na tablicę wyników.

Co to oznacza dla układu sił?

To drugie derbowe zwycięstwo Arki nad Treflem w tym sezonie. Choć sopocianie wciąż plasują się wyżej w tabeli (3. miejsce), Gdynianie udowodnili, że w bezpośrednim starciu rankingi nie grają roli. Arka umacnia swoją pozycję w play-offach i wysyła jasny sygnał lidze: w Gdyni nikt nie może czuć się bezpiecznie.

AMW Arka Gdynia - Energa Trefl Sopot 80:77 (17:20, 19:14, 19:24, 25:19)

Liderzy:

  • Arka: Barbitch (23), Garbacz (12), Ljubicic (11).

  • Trefl: Scruggs (17), Suurorg (12), Kacinas (12).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz