Gdyńska hala wreszcie ma nowego „latającego” element. 10 sierpnia 2026 roku AMW Arka Gdynia oficjalnie ogłosiła transfer 27-letniego Jaquana Lawrence’a – wysokiego, atletycznego skrzydłowego/podkoszowego, który właśnie obchodził urodziny i od razu dostał prezent w postaci kontraktu z żółto-niebieskimi.
206 centymetrów wzrostu, Chicago w CV, tytuł Defensive Player of the Year konferencji SIAC i świeże mistrzostwo Czech. Brzmi jak zawodnik, którego trenerzy lubią mieć w szatni, a kibice – na boisku.
Z Wietrznego Miasta na europejskie parkiety
Lawrence zaczynał w Perspectives Charter School w Chicago. Potem przeniósł się do Tennessee i przez kilka sezonów grał w NCAA Division II w barwach LeMoyne-Owen Magicians. Z roku na rok rósł. W ostatnim sezonie college’u (2021/22) notował średnio 12,8 punktu, 9,2 zbiórki i aż 2,8 bloku. W jednym meczu złożył nawet triple-double z 10 blokami. Nagroda najlepszego obrońcy konferencji i miejsce w drugiej piątce SIAC były naturalną konsekwencją.
Europa przyjęła go bez większych oporów. Najpierw Finlandia (Pyrintö Tampere), potem Austria (Arkadia Traiskirchen Lions), później VEF Ryga, z którą sięgnął po mistrzostwo Ligi Łotewsko-Estońskiej i Puchar Łotwy, a na koniec ERA Nymburk – mistrzostwo i puchar Czech oraz ćwierćfinał Basketball Champions League.
Wszędzie zostawiał po sobie podobne wrażenie: energia, skoczność, walka o każdą piłkę i solidna ochrona obręczy.
Co wnosi do Arki?
Trener Mantas Česnauskis nie owijał w bawełnę:
„Bardzo chciałem wzmocnić naszą drużynę takim zawodnikiem jak Jaquan: atletycznym, bardzo dobrym obrońcą, który umie odnaleźć się w systemie i robi wszystko, co należy, aby zespół wygrywał”.
Lawrence to klasyczny „glue guy” z dodatkiem widowiskowości. Chętnie biegnie w kontrze, sam ją często inicjuje przechwytem albo zbiórką w obronie, a nad obręczą potrafi skończyć akcję w sposób, który zapamiętuje się na długo. W defensywie regularnie straszy blokami – w większości poprzednich klubów był liderem drużyny w tej kategorii.
Dla Arki, która przed sezonem 2026/27 domykała zagraniczną rotację, to szóste wzmocnienie z zagranicy i wyraźny sygnał: chcemy mieć w składzie kogoś, kto daje intensywność i nie boi się brudnej roboty.
Pierwsze słowa nowego zawodnika
Sam zainteresowany brzmi jak ktoś, kto wie, dokąd przyjechał:
„Przede wszystkim czuję ogromną dumę z tego, że mogę być w takim położeniu. Jestem bardzo podekscytowany dołączeniem do AMW Arki Gdynia i tym, co przyniesie nadchodzący sezon [...]. Nie mogę się też doczekać poznania kultury Polski, spotkań z kibicami i całą lokalną społecznością. Chcę być kimś, kto wnosi energię i wywiera wpływ na zespół oraz całe miasto”.
Roczny kontrakt obowiązuje do końca sezonu 2026/27. Lawrence ma czas, żeby zaadaptować się do tempa PLK i pokazać, że te „loty ponad gdyńskimi obręczami” to nie tylko ładne hasło z komunikatu prasowego.
Co dalej?
Transfer wygląda sensownie. Arka dokłada do składu zawodnika z konkretnym europejskim doświadczeniem, konkretnymi trofeami i profilem, którego w lidze zawsze brakuje – wysokiego, mobilnego, defensywnego atletę, który nie boi się kontaktu i umie grać dla zespołu.
Teraz wszystko w rękach sztabu szkoleniowego i samego Jaquana. Jeśli w Gdyni polata tak, jak obiecuje jego kariera, kibice mogą mieć powód do zadowolenia już od pierwszych kolejek.
Welcome to Arka, Jaquan. Czas pokazać, że Chicago i Gdynia mają ze sobą więcej wspólnego, niż się wydaje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz