To nie był wieczór dla ludzi o słabych nerwach. Koszykarze AMW Arka Gdynia zostawili na parkiecie serce, charakter i ogrom walki, ale ostatecznie musieli uznać wyższość Orlen Zastal Zielona Góra. Po porażce 89:96 gdynianie zakończyli półfinałową serię wynikiem 0:3 i stracili szansę na finał Orlen Basket Ligi.
Patrząc jednak wyłącznie na wynik, można przegapić coś ważnego. Ten mecz miał momenty, które pokazały charakter zespołu Mantasa Cesnauskisa.
Początek był brutalny. Zastal wszedł w spotkanie jak rozpędzony pociąg. Garrison trafiał niemal wszystko, gospodarze grali szybko, agresywnie i po kilku minutach prowadzili już 17:3. Wypełniona hala w Zielonej Górze niosła rywali, a Arka wyglądała na zagubioną.
Ale właśnie wtedy zaczęła się odpowiedź żółto-niebieskich.
Druga kwarta pokazała, że ten zespół nie odpuszcza. Świetny fragment zagrał Łączyński, ważne punkty dokładał Okauru, a Arka zanotowała serię 13:0, wracając do meczu i zmniejszając straty niemal do minimum. Był moment, w którym naprawdę można było uwierzyć, że ta historia jeszcze się odwróci.
Problem w tym, że Zastal miał tego dnia zbyt wiele jakości. Garrison kontrolował tempo gry, Cartier trafiał ważne rzuty, a gospodarze potrafili odpowiedzieć praktycznie na każdy zryw gdynian.
Mimo to Arka walczyła do ostatnich sekund.
Kapitalne akcje Barretta, waleczność Tubutisa i świetny ofensywnie Okauru sprawiły, że końcówka znów zrobiła się gorąca. Gdynianie schodzili nawet na kilka punktów straty, ale zabrakło czasu i chłodnej skuteczności w kluczowych momentach.
Nie da się jednak odmówić tej drużynie ambicji.
Dla kibiców z Gdyni najważniejsze jest teraz jedno — sezon jeszcze trwa. AMW Arka nadal zagra o brązowy medal mistrzostw Polski, a to oznacza kolejne emocje i kolejną szansę, by zakończyć rozgrywki sukcesem.
I chyba właśnie za to kibice kochają sport najbardziej. Nawet gdy finał ucieka, zostaje walka do końca, emocje i poczucie, że drużyna zostawiła wszystko na parkiecie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz