Polska koszykówka pożegnała jedną ze swoich najbardziej rozpoznawalnych postaci. Adam Hrycaniuk — siedmiokrotny mistrz Polski, wieloletni reprezentant kraju i kapitan AMW Arki Gdynia — po raz ostatni pojawił się na parkiecie ORLEN Basket Ligi i oficjalnie zakończył karierę.
"Bestia" odwiesza buty
Przez lata środkowy znany jako "Bestia" był synonimem twardej, fizycznej gry pod koszem. Walczył o każdą piłkę, narzucał styl i potrafił utrzymać najwyższy poziom przez bardzo długi czas — to akurat rzecz, której młodsi gracze mogą mu szczerze pozazdrościć.
Hrycaniuk urodził się 15 marca 1984 roku w Barlinku. Drogę do zawodowej koszykówki rozpoczynał w Spójni Stargard, a szlify zdobywał za oceanem — najpierw w junior college, a później na Uniwersytecie w Cincinnati. Po powrocie do Polski zbudował imponujące CV, jakim mało kto w naszej lidze może się pochwalić.
Imponujący dorobek
Lista jego osiągnięć robi wrażenie:
- 7-krotny mistrz Polski (2009–2012 oraz 2015–2017)
- 2-krotny zdobywca Pucharu Polski (2015, 2017)
- wieloletni reprezentant Polski
Największe sukcesy klubowe świętował w barwach Asseco Prokomu Gdynia oraz Zastalu Zielona Góra. Po drodze była też krótka przygoda w hiszpańskiej Valencii Basket. Ostatnie sezony spędził w Gdyni — i to właśnie w Arce postanowił zamknąć szafkę.
Pożegnanie bez medalu, ale w dobrym stylu
Hrycaniuk miał szansę dorzucić do bogatej kolekcji jeszcze jeden krążek. Jego Arka przystępowała do rewanżowego meczu o brązowy medal z Dzikami Warszawa z pięciopunktową zaliczką z pierwszego spotkania. Niestety, gdynianie nie zdołali utrzymać przewagi — warszawianie wygrali rewanż 92:78 i to oni sięgnęli po brąz.
Sam zainteresowany nie krył jednak, że schodzi z parkietu pogodzony z decyzją. Przyznał, że choć nie udało się dołożyć kolejnego medalu, cieszy się, że kończy karierę w zdrowiu i w dobrej atmosferze drużyny. To właśnie ten moment uznał za odpowiedni, by zejść ze sceny.
Wzór do naśladowania
Adam Hrycaniuk to jedna z najbardziej utytułowanych postaci w historii rozgrywek PLK. Przez kilkanaście lat budował markę bezkompromisowego zawodnika, dla którego liczyło się zaangażowanie i waleczność. Zostawia po sobie nie tylko medale i tytuły, ale też wzór tego, jak konsekwencją i charakterem można utrzymać się na szczycie przez całą sportową dorosłość.
Wielkie dzięki za te wszystkie lata, "Bestio". Parkiet już nie będzie taki sam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz