Trzecia kwarta zadecydowała o wszystkim. AMW Arka Gdynia przegrała w Warszawie z Dzikami 78:92 i w dwumeczu o brązowy medal uległa 167:176, kończąc sezon na czwartym miejscu.
Po pierwszym spotkaniu podopieczni Mantasa Cesnauskisa mieli przewagę pięciu punktów i wydawało się, że są o krok od podium. Drugi mecz zaczął się dla nich jednak fatalnie — pierwszą kwartę przegrali 18:27, choć w drugiej zdołali odrobić straty i pójść na przerwę z czteropunktową zaliczką w dwumeczu.
Niestety, trzecia kwarta to był prawdziwy koszmar. Gdynianie zdobyli w niej zaledwie 15 punktów, tracąc aż 35. Ten fragment spotkania dosłownie pogrzebał ich szanse na medal. Przy takim deficycie ostatnia odsłona była już tylko formalnością.
Po stronie Dzików błyszczał Soares z 22 punktami, Edge dołożył 19, a Vander Plas 14. Dla Arki najskuteczniejsi byli Tubutis (19 pkt, 15 zbiórek) i Barrett (16 pkt), ale to za mało, by odmienić losy rywalizacji. Warto też wspomnieć, że Gdynia rozegrała to spotkanie bez Mike'a Okauru, co z pewnością odbiło się na potencjale ofensywnym zespołu.
Dziki Warszawa sięgają po brąz, a Arka zamyka sezon z niedosytem — czwarte miejsce to solidny wynik, ale w obliczu tak bliskiej szansy na medal boli podwójnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz