Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2017

Gdzie ci mężczyźni?

Kobiety to "słaba płeć"? Okazuje się, że to określenie bardziej pasuje do nas - niby mężczyzn. Po lekturze książki "Gdzie ci mężczyźni" którą Philip Zimbardo i Nikita Coulombe przygotowali specjalnie na rynek polski stwierdzam, że daleko nam do ideału i do ciągłego powtarzania, że mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna ale jak kończy. Prawdziwy mężczyzna?
Autorzy powołują się na badania przeprowadzane przede wszystkim w USA ale i na świecie a dotyczące mężczyzn i męskości właśnie. Książka co rusz pokazuje, że chłopców na świecie masa ale mężczyzn brak. Zalogowani w świecie wirtualnym nie są w stanie podejmować żadnych relacji z równieśnikami (o równieśniczkach nie wspomnę). Uważający się za bohaterów podczas kolejnych wygranych etapów gier typu Sims czy Counter Strike czują się panami świata. Ani jednak ten wirtualny świat ważny, ani oni do słowa pan nawet nie aspirują.
Seks i gry w gry
Kiedy już nagrają się w gry - co zapewne robią w sylwestrową noc - odzy…

LEGO NINJAGO, Upadek mistrza (nr 70608)

LEGO NINJAGO - Upadek mistrza (nr 70608) to kolejny zestaw, który powstał na bazie tegorocznej premiery filmowej LEGO Ninjago. Czy warty jest 150 złotych bez przesyłki?
Dzieci krzykną, że tak bo każdy przecież upadek mistrza ma. O czasy, o obyczaje - teraz ludzi bardziej fascynują upadki niż zwycięstwa? Trzeba było wziąc zestaw w swoje ręce i sprawdzić, co lepsze - film czy klocki?

Upadek mistrza zawiera trzy minifigurki: Wu, Kai i dżunglowy Garmadon z czterema rękami w nowym dżunglowym stroju. Heroiczne starcie Mistrza Wu ze złym Garmadonem ma miejsce na moście w dżungli. Tam znajdziemy otwieraną klatkę, ukrytą jaskinię ze szkieletem trzymającym mapę oraz ciut zieleni aby nikt nie przyczepił się, że tu na pudełku dżungla a tu nic.

Czteroręki Garmadon walczy z Senseiem Wu. Do pomocy szykuje się ninja ognia - Kai z mieczami. Wspomniani bracia walczą ze sobą na miecze i laskę senseia Wu (bez sprośnych skojarzeń proszę). Jak zwykle robi wrażenie rozwiązanie problemu "posiadania&quo…

Story cubes Looney Tunes

Story cubes Looney Tunes przypominają starszym o serialu, dla których wielu chciało mieć kiedyś odkodowany Canal Plus.
Stwierdzenie, że "kiedyś było lepiej" jest kłamstwem jednak cóż zrobić, kiedy ktoś przypomina nam tą klasyczną bajkę łezka kręci się  w oku. Czyż nie?

Struś Pędziwiatr, Kaczor Daffy, Marsjanin Marvin czy Prosiak Porky to niektóre z postaci, w jakie możemy wcielić się tworząc niesamowitą opowieść o Looney Tunes zaczynającą się od słów - Pewnego razu w krainie Acme...

Grać możemy sami (czytaj o wersji dla samolubów) lub w większym gronie (patrz, jak to robią najlepsi).

Możemy razem z Kotem Sylwestrem znów próbować złapać ptaszka Tweety odgrywając odwieczne dążenia do doskonałości, której nie udaje się dosięgnąć. Yosemite Sam znów będzie polował na Królika Bugsa a i tak w końcu albo dostanie ciastem między oczy albo zobaczy mroczki i gwiazdy idąc chwiejnym krokiem do końca naszej opowieści.

Ciekawym pomysłem jest wymyślanie scenariusza lub, jeśli mamy zdolnośc…

Story cubes. Muminki

Umiesz opowiadać świetne historie? Czujesz się dobrym narratorem? Potrafisz zainteresować słuchacza? Nie musisz wysyłać próbnych tekstów do pozycjonowania - wystarczy, że zagrasz z bliskimi w Story Cubes Muminki.
Ta wersja popularnej gry pozwala powrócić do świata, w którym wszystko było ciekawsze i bezpieczniejsze niż w naszej rzeczywistości. To wyboru mamy 54 symbole umieszczone na dziewięciu kostkach (Muminek, prowiant, zwój, słońce, gwiazdy, sztorm, Pana Migotka, Ryjek, Zima, Spadanie, Fajerwerki, Wiosna, Włóczykij, Mała Mi, Edward Olbrzym, Bagaż, Torebka Mamy Muminka, piecyk, Mama Muminka, Hatifnatowie, ognisko, beczka, odkrywanie, samotność, tatuś Muminka, sanki, scyzoryk, patelnia, rubin, świetlik, Topik, Paszczak, wędkowanie, las, oczy w ciemnościach, czarodziejski kapelusz, Buka, Bobek, łódka taty Muminka, kotwica, gwóźdź, koszyk, namiot, domek na plaży, dom Muminków, latarnia, wyspa, wodpospad, barometr, pamiętnik taty Muminka, konfitura, kamienna ścieżka, most, dzbanek do …

76055 BATMAN™: KROKODYL ZABÓJCA

76055 BATMAN™: KROKODYL ZABÓJCA to kolejny z zestawów, który Gwiazdor (zwany także Świętym Mikołajem) zostawił pod choinką. Tym razem porządna dawka rozrywki pomieszała się z wpadką producenta.


W zestawie Krokodyl zabójca (nr 76055) musimy pomóc Batmanowi, Red Hoodowi i Katanie powstrzymać Killer Croca i kapitana Boomeranga przed zniszczeniem Gotham.

Co mamy do obrony? Przede wszystkim pojazd Batmana z funkcją taranu, który jak zwykle w przypadku Lego zaskakuje prostotą i jakością wykonania. Strzelamy specjalnym działem umieszczonym na przodzie pojazdu. Niestety kokpit tym razem jest zbyt mały, by rycerz z Gotham mógł usiąść. Moje dzieci określają jego pozycję jako leżącą, co zapewne nie przystoi takiej postaci.

Jeszcze ciekawszy jest pojazd Killer Croca, który posiada ruchome szczęki otwierające i zamykające się podczas przemieszczania. Dodatkowo jaszczurzy ogon pojazdu rusza się to w lewo - to w prawo powodując duże zagrożenie dla obrońców prawa i porządku.

Red Hood przed Killer Cr…

LEGO NINJAGO, Ognisty robot, 70615

LEGO NINJAGO, Ognisty robot(nr 70615) to zestaw, w którym każdy fan LEGO znajdzie to, co fani Ninjago lubią najbardziej.Zestaw Ognisty robot to "pamiątka" to filmie, który w tym roku zagościł na ekranach kin. Ognisty robot oraz inne urządzenia pozwalały młodym Ninja stawiać czoła armii Lorda Garmadona. Jak dobrze wiemy w filmie nie posiadają oni zdolności spinjitzu więc cała nadzieja pozostaje w ich wyszkoleniu i sprycie.

W zestawie Ognisty robot musimy pokonać Armię Rekinów! Młot i Meduza porwali Lauren i Henry’ego — miłośników lodów i spokojnego Ninjago. Jak możemy bronić miasto przed opryszkami z bandy Lorda? Przede wszystkim możemy z naszego Ognistego Robota  wystrzelić z ogromnych miotaczy dyskami, które sieją zniszczenie.

Istnieje też możliwość  wymierzenia w naszych wrogów z  gorących ognistych blasterów prosto w żołnierzy-rekiny. Potem pozostaje nam już tylko wyskoczyć z robota, złapać za katany i pomóc Zane'owi zmusić żołnierzy Lorda Garmadona do poddania się.



LEGO Super Heroes Batman vs Strach na wróble 76054

Kto jest największym wrogiem Batmana? Joker? Dwie Twarze? Wydaje mi się, że Strach na wróble wywołuje większe emocje niż jakikolwiek inny przeciwnik czarnego rycerza. Chcesz się przekonać? Musisz sięgnąć po zestaw LEGO Super Heroes Batman vs Strach na wróble (nr 76054).

Strach na wróble to zestaw jakiego jeszcze nie było. Z ponad pięciuset elementów zbudowaliśmy trzy wyjątkowe pojazdy, które zapewnią satysfakcję i godziny świetnej zabawy podczas symulacji kolejnych potyczek Batman vs. Strach na wróble.

Wrażenie robi przede wszystkim Batcopter z Batmanem i Błękitnym Skarabeuszem na pokładzie. To on ma bronić biednego farmera, który nie czuje, że czeka na niego zagrożenie. Zostaje on uwięziony w traktorze. Klasyczny pojazd rodem z Ameryki jest najprostszym pojazdem zestawu. Nie ma super broni ani innych możliwości, które mogą go bronić przed zagrożeniem - Strachem na wróble. Wyposażony w swoją toksynę wywołującą halucynacje sprawia, że wszyscy boją się go niesamowicie.



Jeśli nie zdołam…

Star Wars. Feel the force

Zlot Fanów Gwiezdnych Wojen Forcecon 2017 po raz kolejny okazał się strzałem w dziesiątkę. Podobnie rzecz ma się z partnerami, którzy zdecydowali się współpracować z Fundacją Pro Turris w ramach organizacji imprezy.
Jednym z partnerów była firma Trefl, która udostępniła fanom produkty ze Star Wars związane. Oprócz klasycznych puzzli mieliśmy okazję zapoznać się z grami, które nawiązują do sagi i dają możliwość poczuć moc (ang. feel the force).

"Star wars. Feel the force" to grab, w której wcielamy się jedną z czterech postaci: Rey, Poego, Finna lub Rose. Naszym celem jest rozszyfrowanie tajnego kodu otrzymanego od dowództwa oraz zdobycie od informatorów poufnych informacji dotyczących najnowszych planów sił Najwyższego Porządku.

W opakowaniu znajdziemy: 50 kart kodu, 4 karty pomocy, 4 pionki postaci, 4 planszetki postaci, 28 znaczników poszukiwań, 24 znaczki informacji, 25 kafelków planszy, 4 kafelki kolejności oraz 12 kafelków spowolnienia.

Rozgrywka składa się z dwóch eta…

Diamenty - przeżyjcie wspaniałą przygodę pełną blefu i eksploracji!

Diamenty to planszówka autorstwa lana R. Moon (Ticket to Ride) i Bruno Faidutti (Cytadela). Diamenty to gra, która powinna być, obok karpia i barszczu z uszkami, obowiązkową pozycją na świątecznym stole.  Na czym to polega?
Przyjmijmy, że kupiliście Diamenty na rebel.pl. Postanowiliście więc wyruszyć na wyprawę do Jaskini Tacora, kryjącej nie tylko kosztowności, lecz również straszliwe pułapki! To od was zależy, czy będzie odkrywać tajemnice tego strasznego miejsca zbierając po drodze cenne rubiny czy może jak typowy Polak uciekniecie do obozowiska biorąc ochłapy.

W Diamenty może grać naraz nawet osiem osób (minimum to trzy). Próbowana przeze mnie rozgrywka czteroosobowa sprawiła wszystkim radość i wciągnęła w ciąg decyzji, od których zależała wygrana.

Przebieg gry
Podczas gry zwiedzamy pięć tuneli. Na początku eksploracji odkrywamy kartę jaskini. Liczba na niej umieszczona pokazuje, ile klejnotów znajduje się w środku. Dzielimy je równo między uczestników gry, a resztę zostawcie na …

Forcecon 2017

Drugi Zlot Fanów Gwiezdnych Wojen FORCECON 2017 okazał się wydarzeniem ... o niebo lepszym niż pierwszy zlot. I nie chodzi tu o świetny film"Ostatni Jedi" a doskonałą organizację i atmosferę, która sprawia, że wejherowska impreza może być nazywana kultową w skali kraju.
Wszystko rozpoczęło się tradycyjnie - na wejherowskim rynku przed pomnikiem Jakuba Wejhera, który tego dnia był wystylizowany na postać Lorda Vadera. Po powitaniu gości Zlotu i odegraniu Hymnu Imperium, uroczysta parada uczestników wyruszyła do Wejherowskiego Centrum Kultury, gdzie na uczestników czekało wiele atrakcji. Z racji posiadania mniejszych dzieci staliśmy w kolejce do malowania buziek, gdzie tworzono niesamowite malunki m.in. Yodę czy C3PO.

Równie niesamowite rzeczy - choć na martwym organizmie - robił Piotr Mintura, który udowodnił, że lepienie figurek z plasteliny nie odeszło do lamusa. Okazuje się, że przy pomocy paru prostych trików można stworzyć bohaterów sagi, aby na długo gościli na półc…

Pazur sprawiedliwości

Pamiętacie słynne owieczki, które umiały rozwiązywać kryminale zagadki? Okazuje się, że teraz zastąpiła je jedna papuga. W "Pazurze sprawiedliwości" Leonie Swann stworzyła niesamowitą zagadkę, której finał jest równie zaskakujący co wybór na premiera Mateusza Morawieckiego. 
Doktor Augustus Huff, wykładowca sławnego Uniwersytetu w Cambridge, staje przed poważnym problemem: Elliot Fairbanks, jeden z jego studentów, zginął w nieszczęśliwym wypadku. Augustus podejrzewa, że mogło to jednak być morderstwo, gdyż ofiara nie należała do najgrzeczniejszych. Dlaczego jednak morderstwo? Kto mógł czyhać na życie młodego studenta?
Augustus przy wsparciu Graya, afrykańskiej papugi żako, która należała do zmarłego studenta, wyrusza na poszukiwanie zabójcy. Augustus z początku popełnia błąd za błędem, papuga zaś okazuje się ptaszyskiem nad wyraz przemądrzałym. Okazuje się jednak, że to właśnie ona jest kluczem do rozwiązania całej zagadki. Można powiedzieć nawet, że zna mordercę jak własne…

Timeline Polska rządzi!

W którym roku wybrano papieża - Polaka? Kiedy powstał Szlak Bursztynowy? W którym roku miała miejsce Konfederacja Warszawska? Kiedy powstał Zakład Narodowy im. Ossolińskich? To tylko niektóre z pytań, na jakie natraficie w grze "Timeline Polska". Timeline Polska - co to jest?
Gra Timeline Polska należy do bestsellerowej serii gier, które podbiły cały świat, ale karty znajdujące się w tej wersji, dotyczą tylko wydarzeń z Polski. Z grą "Timeline: Polska" historia okazuje się być nie tylko ciekawa, ale wręcz fascynująca.


Zasady gry Timeline Polska
Na początku gry gracze otrzymują taką samą liczbę kart reprezentujących różne wydarzenia z naszej historii. Ilustracje, których autorką jest Agnieszka Dąbrowiecka są mocnym atutem Timeline Polska - widać, że w połączeniu z konsultacją historyczną z Łukaszem Wllińskim tworzą mieszankę wybuchową.

Rozpoczynając rozgrywkę wyciągamy z talii jedną losową kartę kładąc ją na stole, tak aby był widoczna strona z datą. Może to być na…

Śpiące królewny. Stephen King (recenzja)

Stephen King coraz częściej potrzebuje pomocy w tworzeniu kolejnych niesamowitych opowieści. Po "Pudełku z guzikami Gwendy" tym razem pomocną dłoń, a właściwie pióro, wyciągnął Owen King - mniej utalentowany syn sławnego ojca w powieści "Śpiące królewny". Jak wyszło? Mała fabryka mety
"Śpiące królewny" to przede wszystkim nie horror a opowieść z pogranicza fantasy. Kobiety przeniesione do raju dla płci pięknej, w którym mogą rozpocząć nowe życie, biegające ranne lisy i tygrysy, których wizja potęgowana jest sporą fabryką metaamfetaminy dla wielu są połączeniem wybuchowym.

Skąd kobiecy raj i jak dostają się tam kobiety? Otóż po zapadnięciu w sen z ich ciała wyłaniają się setki nitek, które owijają je w kokony. "Śpiące królewny" śnią snem twardym ale gdy tylko ktoś spróbuje je obudzić dzieją się rzeczy, jakie znamy ze "Smętarza dla zwierzaków". Na dodatek pojawia się Evie, która podobnie do Karmazynowego Króla próbuje rządzić i dzielić …

Atlas kotów i Jarosław Kaczyński

Jak zrobić dobrą reklamę książki, której autorami nie są Deynn i Majewski a i temat nie należy do Top 100? Zrobić zdjęcie prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu podczas czytania "Atlasu kotów".
Słynny atlas czytany na sejmowej sali przez Jarosława Kaczyńskiego został wylicytowany za ponad 20 tysięcy złotych. Mieć taką książkę z podpisem prezesa - bezcenne. Okazuje się także, że są w Polsce ludzie, których stać na wydanie takiej kwoty za kieszonkowy poradnik dla każdego prawdziwego Polaka. Dostępny w kioskach po 9,99 zł.

Koty interesują od niedawna nasz naród bardziej niż losy smutnych sąsiadów, głodnych krewnych czy chorych znajomych. "Atlas kotów" i koty właśnie zmieniły narrację w mediach - przykładem ostatnia reforma sądów i ... dyskusja o tym, kto co w ławach sejmowych czyta. Nawiasem mówiąc gdyby w każdej innej robocie ktoś chciałby poczytać sobie coś zamiast pracować dostałby soczystego kopa w dupę. Ale w Polsce są Prawa i prawa obok Sprawiedliwości i sprawiedli…

Pudełko z guzikami Gwendy - Stephen King

"Pudełko z guzikami Gwendy" to opowiadanie, które wróciło mi wiarę w pomysły pisarskie Stephena Kinga. Nawet jeśli zakończenie napisał kto inny (Richard Chizmar).
Opowieść zaczyna się w 1974 roku na Schodach Samobójców w Castle Rock. 12-letnia Gwendy Peterson wbiegała na szczyt wzgórza by zgubić zbędne kilogramy. Tak, by w gimnazjum nikt już nie przezywał jej goodyear. Nie wiedziała, że tego dnia spotka jegomościa w czarnym kapeluszu z tajemniczym pudełkiem mogącym zmienić jej życie i ... losy całego świata.

Castle Rock to miasteczko, które wymyślił Stephen King. Położone jest około 45 km od Norway i 30 km od Brigton. Niedaleko miasta znajduje się więzienie z "Skazanych na Shawshank". To właśnie w Castle Rock grasował wściekły bernardyn z "Cujo". To tu czytelnik miał okazję poznać siłę "Mrocznej połowy". Stephen King w Castle Rock umieścił akcję "Martwej strefy" oraz "Sklepiku z marzeniami". W "Grze Geralda" równie…

Instytut. Jakub Żulczyk

Można Biedronki nienawidzić za wiele rzeczy - od wykorzystywania pracowników poprzez spore marże na świeżutkim tasiemcu w udkach z kurczaka kończąc. Czasem jednak uda im się utrafić w gusta czytelników i rzucić za bezcen literaturę wcale wartościową. Tak jest z "Instytutem" Jakuba Żulczyka.
Opowieść przypomina mi narkotyczne przeżycie zamkniętych w "Instytucie" osób. Po lekturze tej książki nadal uważam, że wszystkie przedstawione tam osoby i sytuacje były połączone z ostrym odłączeniem się od rzeczywistości poprzez długotrwałe ćpanie. Tyle, że to tylko moja (i jedna z wielu) możliwych interpretacji.

Żulczyk świetnie buduje atmosferę strachu. Zamyka bohaterów w mieszkaniu, które miało być dla głównej bohaterki symbolem bezpieczeństwa i wyzwolenia od męża tyrana. Muruje okna, pozbawia internetu i prądu oraz baterii w telefonie (sic! - kiedyś baterię w telefonie można było wyjąć). Podsyła kartki z groźbami i zaciska pętlę na szyi uwięzionych w Instytucie.

Autor równ…

Najstraszniejsze miejsca w horrorze

Stranger Things bije rekordy popularności na Netflix. Dlaczego? Któż z nas nie lubi się bać i przynajmniej przez chwilę pozostawać w mrocznym klimacie. Pytanie, czemu się boimy ustępuje miejsca ... miejscom, w których rozgrywa się akcja danej opowieści grozy. Gdzie więc najlepiej czuje się groza? Które locus horridus jest naj..?
Najstarsze opowieści grozy korzystały z zamków. Opuszczone ruiny, klasztory czy mroczne zamczyska z tajemniczymi pokojami. Królowały tam strzygi i upiory znające każde tajne przejście i pułapkę. Doskonałym przykładem tej atmosfery jest "Zamek w Otranto" Horacego Walpoe'a, "mnich" Lewisa czy "Tajemnice zamku Udolpho". W zamku "wychował się" i grasował Drakula Brama Stokera.

Zupełnie gdzie indziej zło umiejscowił Artur Conan Doyle pisząc "Psa Baskerville'ów". Mroczne wrzosowisko ma swój urok i nawet w serialu "Sherlock" z XXI wieku to miejsce straszy bardziej niż tytułowe zwierzę.

Nie można zap…

Ręka mnie nęka. Recenzja gry

Nic tak nie buduje relacji z dziećmi jak ciekawa rozgrywka, która wymaga ciut więcej niż używania pada czy tableta. Na rynku mamy spory wybór planszówek - od klasycznego Chińczyka po bardziej skomplikowane gry. "Ręka mnie nęka" to propozycja dla tych, którzy chcą zmierzyć się z trudnymi pytaniami i przy okazji trochę się pośmiać.
Gra zawiera tytułową zieloną rękę (zobacz film), 94 karty prawdy czy wyzwania oraz sześć kart specjalnych JOKER. Aby przystąpić do rozgrywki gracze siadają wokół ręki. Karty układamy w miejscu wygodnym dla wszystkich i odpalamy maszynkę.

Tytułowa ręka spaceruje po okręgu i losowo wskazuje jednego z graczy. Ten decyduje czy chce stawić czoła prawdzie czy odpowiedzieć na wyzwanie. Jeśli zadanie nie zostanie wykonane bądź gracze zgodnie go nie zaliczą ... czeka nas kara.

Każdy zawodnik posiada jedną kartę - Joker, dzięki której możesz przenieść swoje zadanie na przeciwnika. Joker gwarantuje graczom podwójny sukces lub ... podwójną porażkę. Za każdym r…

Miastko - z dziejów miasta i gminy. Recenzja książki

Miastko to mieścina będąca częścią powiatu bytowskiego leżąca na zachodniej części województwa pomorskiego. Na tym można byłoby skończyć opowieść o Miastku, które według wielu internetowych wpisów - nie ma nic do zaoferowania turystom - o mieszkańcach nie wspominając.  Na szczęście władze miasta przy współpracy z wydawnictwem Region wydały monografię tego miejsca, która przybliża jego bogatą historię i współczesność.

"Miastko - z dziejów miasta i gminy" to, jak napisał Roman Ramion - obecny burmistrz emocjonująca powieść historyczna. Autorzy - zaprawieni w boju przez Jarosława Ellwarta - współautora i właściciela wydawnictwa poświęcili czas na skrupulatne badania ówczesnych i obecnych dziejów Miastka, o których mało kto wiedział. Zaczyna więc Tomasz Duda od analizy geograficzno-przyrodniczej ujmując geologiczną historię regionu oraz lesistość gminy Miastko.

Jak zwykle dla mnie - filologia - jest rozdział Jarosława Ellwarta poświęcony nazwom miejscowym. Autor korzystając z m…

Człowiek, który widział więcej. Recenzja książki

Eric-Emmanuel Schmitt to twórca opowieści, które skłaniają czytelnika do myślenia o życiu i jego aspektach. W świecie, w którym wszystko pędzi szybciej niż światło stara się wzbudzić w czytelniku choć chwilową refleksję nad najważniejszymi elementami ludzkiej egzystencji. Nie inaczej jest w "Człowieku, który widział więcej".

Głównym bohaterem opowieści jest Augustin, który odbywa staż w jednym z dzienników w Charleroi. Niskoopłacany chłopak z sierocińca, który nie ma gdzie mieszkać i squatuje stara się zostać dziennikarzem przez duże D. Pewnego dnia wysłany na poszukiwanie tematu jest świadkiem zamachu terrorystycznego, w którym sam odnosi obrażenia. Tam okazuje się, że Augustin widzi wokół ludzi duchy towarzyszące im nieustannie.

Dar jest błogosławieństwem i przekleństwem jednocześnie. Chłopak jako ostatni widział wysadzającego się w powietrze terrorystę i teraz stara się poznać motywy jego działania. Jako naoczny świadek tego wydarzenia jest dla właściciela gazety - pana …

Życie po duńsku. Recenzja książki

Polacy według statystyk są najczęściej emigrującym narodem w Europie. Szczęścia szukali kiedyś w Wielkiej Brytanii by zmienić kierunek na Islandię. Część z nich - szczególnie ci z północy uwielbia spawać w Norwegii bądź Szwecji.
Duńczycy według statystyk są z kolei najszczęśliwszym narodem na świecie i choć nikt nie odkrył jeszcze tajemnicy ich szczęścia to cały świat próbuje ich naśladować. Hygge, design i inne elementy życia mieszkańców północy mają sprawić, że Polak, Węgier czy Brazyliczyk obudzą się rano i będą z życia zadowoleni. Brytyjska dziennikarka Helen Russell postanowiła przeprowadzić się na rok do Danii, żeby poznać przepis jej mieszkańców na zadowolenie z życia.

Duńczycy przede wszystkim szczęścia nie szukają poza granicami swojego kraju. Oni nie wyglądają za tym wspaniałym uczuciem nawet poza własny dom. Oni po prostu są szczęśliwi i to autorkę "Życia po duńsku" najbardziej szokuje.

W Wielkiej Brytanii większość czasu Helen Russell spędzała w pracy. Jadła ni…

Liga Sprawiedliwości rządzi. Recenzja filmu

Zack Snyder stworzył świetną grupę aktorską, która uniosła niesamowitą historię DC Comics o "Lidze sprawiedliwości"na poziom będący do zaakceptowania dla widza obytego w tematyce.
Cała historia zaczyna się od informacji o śmierci Supermana. Świat nie jest już taki sam a Batman grany przez Bena Afflecka (mając w pamięci poprzednie ekranizacje) ze smutnego samotnego rycerza nocy chce być dowódcą grupy superbohaterów. Chcąc naprawić swój błąd - to przez niego zginął Clarc Kent ak. Superman- próbuje uratować świat przed jeszcze większym niebezpieczeństwem niż Joker, Pingwin i reszta ferajny z Gotham.

We współpracy z Wonder Woman starają się znaleźć i przekonać do współpracy grupę metaludzi, która ma stanąć do walki z nowym zagrożeniem. Jednak mimo utworzenia jedynej w swoim rodzaju grupy superbohaterów może być już za późno. Zło, które zostało kiedyś pokonane rośnie w siłę.

DC Comics bardzo niekonsekwentnie wypuszcza nowe filmy o swojej drużynie. W przeciwieństwie do Marvela, …

Obudź się!

Ponad 80 procent czasu niepoświęcanego na sen spędzamy na autopilocie. O co chodzi? Wszyscy znamy to uczucie - jedziemy samochodem w długą drogę i kiedy docieramy na miejsce – niewiele z tej podróży pamiętamy. To samo z podróżą samolotem, pociągiem czy nudnym dniem w pracy?

Dlaczego tak się dzieje? To dlatego, że przy rutynowych czynnościach podświadomość przejmuje kontrolę, żeby oszczędzać energię: działamy na autopilocie. Dzieje się tak każdego dnia, kiedy jesteśmy w pracy, z bliskimi czy po prostu żyjemy swoim życiem.
„Obudź się!” to seria eksperymentów pomagających wyrwać się z tej pułapki, która ogranicza naszą kreatywność i uniemożliwia pójście inną drogą.  Chris Barez Brown pokazuje jak walczyć z rutyną dnia codziennego i starać się wspinać po drabinie rozwoju osobistego.

Bardzo ważne jest bowiem dbanie o siebie. To, co odbieramy przez autopilot jako egoizm jest tylko przykrywką dla działań, które pozwolą nam pomagać innym. Jak człowiek nieinwestujący w rozwój może wspierać bl…

Yerba mate - nowa jakość?

Komu znudziły się już tradycyjne smaki herbatki popijanej chętnie przez Wojciecha Cejrowskiego musi spróbować VERDE MATE - "palety smaków z natury".
Podstawową zaletą jest brak pyłu charakterystycznego dla klasycznej yerby (m.in. Pajarito, Taragui). Nie żeby jakoś drastycznie ograniczał on możliwość picia tego napoju redem z dżungli amazońskiej jednak dla początkujących mateistów to ciekawe rozwiązanie ułatwiające picie yerby. Szczególnie dla tych, którzy zamiast lufki piją napar przygotowany w tradycyjnym sitku.

Miałem okazję spróbować trzech rodzajów Verde Mate. Najlepsza moim zdaniem była Katuava, która pozbawiona jest goryczki a jednocześnie daje głęboki smak produktu, na który czekają wyrobieni smakosze napoju z Ameryki Południowej. Wspomniana catuava to ciekawy wynalazek matki natury, który posiada wiele właściwości nieustępujących działaniu yerby. Głównym jest działanie rozkurczowe oraz uspokajające na cały układ nerwowy. Oczywiście picie nie wyeliminuje od razu i ca…

Najlepszy. Gdy słabość staje się siłą

Ludzie uwielbiają historie z happy endem. Takie, w których główny bohater upodli się do granic możliwości a potem powoli - krok po kroku osiągnie to, o czym marzymy płacząc wieczorem w poduszkę. Łukasz Grass pisząc książkę "Najlepszy. Gdy słabość staje się siłą" i prezentujac sylwetkę Jerzego Górskiego realizuje powyższe w 110 procentach.
Jerzy Górski w "Najlepszy. Gdy słabość staje się siłą" wielokrotnie podkreśla, że powinien już dawno umrzeć. Ilość heroiny i innych używek jakie dostarczał sobie przez długie lata są zabójcze dla każdego uzależnionego.

Już pierwszy eksperyment z morfiną, której dawka była o wiele za duża mógł pozbawić bohatera książki "Najlepszy. Gdy słabość staje się siłą" życia. Potem było jeszcze gorzej - z finałem, w którym Górski chciał za pomocą zastrzyku z czekolady wyrwać się z więzienia - swojego drugiego domu.

Nic nie zapowiadało tego, że Górski osiągnie coś w jakiejkolwiek dziedzinie. Szukający nowych używek i doznań nie wspo…

Ksiądz Józef Tischner. Krótki przewodnik po życiu

Jak iść przez życie znajdując szczęście? Czy pozytywne myślenie wystarczy? Warto współczesne sądy na ten i inne tematy skonfrontować z książką "Ksiądz Józef Tischner. Krótki przewodnik po życiu" ukazującej się nakładem Wydawnictwa Znak.
217 stron góralskiej mądrości to przede wszystkim chwila wolności dla czytelnika. Chwila, w której może się zatrzymać i zastanowić się nad pojęciami, od których uciekamy na codzień. Weźmy na przykład człowieka. Przejmujesz się sąsiadem, szefem czy bezdomnym napotkanym na ulicy? Umiesz wyjść poza siebie? Poza swoje uprzedzenia, przekonania czy zabobony, w które wierzysz? Rozbić zwierciadło, które zaburza wygląd rzeczywistości? Jeśli tak - możesz według ks. Tischnera - nazywać siebie człowiekiem.

Człowiek to spotkanie. "Doświadczyć to znaczy przeżyć coś takiego, dzięki czemu będzie można potem świadczyć." Tylko przez relacje można osiągnąć to, czego tak szukamy czyli szczęścia. Przykładem niech będą - jak pisze ks. Tischner - pierwsz…

Wojna na słowa czyli jak wygrać każdy spór?

Robert Mayer pokazuje, że nie wystarczy używać takich zwrotów jak: "ja pani/panu nie przeszkadzałem" czy "bon ton" aby umieć wygrywać każdy słowny spór. Jeśli ktoś chce się rozwijać należy przejść na wyższy poziom wojny na słowa. Jak więc wygrać każdy spór?
Podstawą metody Mayera jest wykorzystywanie tego, co nazywamy energią przeciwnika. Okazuje się, że w wielu wypadkach wystarczy umiejętnie użyć podanych przez oponenta argumenty, by wygrać spór. Jak to zrobić? W przeciwieństwie do innych książek "Wojna na słowa" wyjaśnia to krok po kroku.

Podręcznik prezentuje przykłady sporów i argumentacji werbalnej. Nieważne, czy dotyczą one prób sprzedaży nowego produktu czy wyjaśnienia sprawy w recepcji - czytelnik widzi jak słowne utarczki wygrywać. Książki bowiem o takim charakterze - co muszę jeszcze raz podkreślić - potrafią być napisane w taki sposób, by nie było konkretnej odpowiedzi. Jak dobry coach potrafią krążyć wokół problemu bez propozycji rozwiązania …

Półmaraton Gdańsk 2017

Doskonała pogoda i świetna organizacja pozwoliły biegaczom na poprawienie swoich wyników i nierzadko - uzyskanie życiówek. Półmaraton Gdańsk 2017 uważam za udany.
Atestowana trasa o długości 21,0975 km przebiegała przez główne arterie miasta. Organizatorzy określają ją mianem płaskiej, szybkiej i widowiskowej zarówno dla biegaczy, jak i dla kibiców. START znajdował się na ulicy Żaglowej. Potem uczestnicy pokonywali ulice Marynarki Polskiej, Jana z Kolna, Wały Piastowskie, Aleja Zwycięstwa, Aleję Grunwaldzką, Pomorską, Chłopską, Obrońców Wybrzeża, Czarny Dwór, Drogę Zieloną, Marynarki Polskiej i znów Żaglową. Meta znadjowała się w Hali AmberExpo, gdzie udało się stworzyć klimat zwycięscy dla każdego pokonującego ostatnie metry - bez względu na wynik.

Jak zwykle znaleźli się tacy, którzy w biegaczach widzą wrogów i winnych paraliżu miasta. Wydaje mi się jednak, że organizatorzy starają się wyjść naprzeciw niebiegającym minimalizując niedogodności. Puszczanie samochodów w "okienku&…

Żywe Muzeum Piernika. Toruń 2017

Jaki jest najważniejszy składnik piernika? Skąd w ogóle piernik i dlaczego Toruń należał do Hanzy? Na te i inne pytania uzyskacie odpowiedź podczas wizyty w Żywym Muzeum Piernika w Toruniu.
Miesząca się w Toruniu na ulicy Rabiańskiej 9 instytucja jest przykładem nowej jakości w podejściu do turystów. Interakcja i możliwość samodzielnego zrobienia piernika to tylko początek ciekawej wizyty, którą trzeba odbyć podczas wizyty w Toruniu.

Pokaz trwający około godziny to połączenie dawki dobrego humoru z wiedzą i ciekawostkami, o których nie śnił nawet Mikołaj Kopernik. Pracownicy - przygotowani merytorycznie i posiadający dar kontaktu z odbiorcą w ciekawym otoczeniu zdradzają strzeżone tajemnice toruńskich wypieków. Zdradzają pod karą wystąpienia pypci na języku - ja jednak zaryzykuję. Jo! :)

Mało kto wie, że najważniejszym składnikiem piernika jest ... pieprz. Nie miód, cukier czy gałka muszkatołowa a właśnie pieprz. Czym różni się kłącze od korzenia? Ile czasu musi leżeć ciasto pierniko…

Toruń Maraton 2017

Czy kiedykowiek miałeś(aś) okazję biegać maraton, w którym najpierw padał ulewny deszcz a później wiał orkan Grzegorz? Jeśli Twoja odpowiedź jest negatywa to z pewnością nie brałeś(aś) udziału w Toruń Maraton 2017.
Jubileuszowy - bo 35. maraton zakończył się według wielu obserwatorów skandalem. Okazało się bowiem, że jeden z zawodników z czołowki nie ze swojej winy skrócił trasę. Organizatorzy przyznali dwa pierwsze miejsca ex aequo co było najlepszym możliwym rozwiązaniem w takiej sytuacji. Nie uniknęli jednak wielu komentarzy, w których uczestnicy zwracali uwagę na błędy w organizacji. Nawet tak wspaniała instytucja, jaką jest zwycięzca w kategorii M65 w rozmowie przed Motoareną narzekał, że nie dostał pucharu a jedynie dyplom i "coś tam jeszcze". Czy Polaków da się zadowolić? Okazuje się, że choćby organizator biegał za biegaczem z parasolką - nie ma na to większych szans.

Organizatorzy nie mieli wpływu na pogodę, która była największą przeszkodą dla uczestników. Silny …

Święty Brat Albert - tajemnica całkowicie odkryta

Brat Albert patrzy wprost w obiektyw. Nie uśmiecha się, nie pozuje. Zniszczony habit jest przewiązany w pasie sznurem. Prawą rękę opiera na lasce, w lewej trzyma papierosa. Nie jest ckliwym staruszkiem. Miłość, jaką otaczał ubogich i wszystkich dookoła, była męska i radykalna. Wymagająca i wybaczająca. Po prostu ojcowska (fragment książki "Brat Albert. Biografia").
Na niektóre pytania nasuwające się po lekturze fascynującej książki odpowiedziała mi Natalia Budzyńska - autorka. Dziękuję Wydawnictwu Znak za pomoc w przeprowadzeniu rozmowy.


Kiedy tak naprawdę nastąpiło nawrócenie Adama Chmielowskiego – brata Alberta?
Tak naprawdę to nie mam pojęcia, bo to jest zawsze jakaś tajemnica życia każdego człowieka. Na pewno przełom nastąpił na Podolu u brata, gdy tenże brat sprowadził do swojego domu księdza, z którym prowadził rozmowę o Bożym miłosierdziu. Zaaranżował to spotkanie tak, żeby Adam wszystko słyszał. Adam był wtedy w dramatycznej sytuacji, po kilku miesiącach pobytu w szp…

10 najlepszych legend miejskich

Lubisz się śmiać? Wzruszać? Bać? Jeśli choć na jedno pytanie odpowiedziałaś twierdząco to legendy miejskie są dla Ciebie. Oto 10 najciekawszych według mnie opowieści, obok których nie przejdziesz obojętnie.
1. Goście w roślinie - opowieści, które zawierają niespodziewane pająki w bananach z popularnych dyskontów, jukach czy przesyłkach z Ameryki Południowej. Oprócz strachu czasem trafiają się rzeczywiście potwierdzone informacje, że pająki mogą przebyć duże odległości w poszukiwaniu polskiego chleba.
2. Kasia AIDS - opowieści, w których przypadkowa kobieta zaraża spragnionych wrażeń wirusem do dzisiaj jeszcze przebija się w przekazach medialnych. Wyrosła na strachu przed narkomanami Kotańskiego ta legenda miejska jest jeszcze żywa.
3. Czarna Wołga - klasyka legend miejskich, która ewoluowała od Wołgi do BMW. To samo tyczy się porywających, którzy byli w różnych wersjach już wszystkim. 
4. Krwawa Mary - coś na Halloween czyli przywoływanie duchów. Ktoś widział, ktoś słyszał ale czy to …

Zaginiony symbol. Dan Brown

"Zaginiony symbol" to najlepiej sprzedająca się książka w dniu premiery. Ponad milion egzemplarzy robi wrażenie. Czy było warto sięgnąć po nie najnowszą powieść autora "Kodu da Vinci"?
W "Zaginionym symbolu" Robert Langdon na zaproszenie starego, dobrego znajomego Petera Samolona przybywa do Waszyngtonu, by wygłosić odczyt na temat symboliki, która jak wiemy, jest jego pasją i pracą.

Niestety, wszystko okazuje się misternie uknutą intrygą, która ma na celu konfrontację Langdona ze światem masonerii, symboli i innych tajemnic Waszyngtonu. Oczywiście zagrożona jest cała ludzkość i jeszcze trochę kosmosu.

Wydaje mi się, że Dan Brown najlepiej czuje się albo w Stanach Zjednoczonych albo we Francji. Bezsprzecznie najlepszy "Kod da Vinci" oraz "Cyfrowa twierdza" wraz z "Zaginionym symbolem" są dla mnie potwierdzeniem tej tezy. W najnowszym "Początku" Hiszpania jest nudna i przewidywalna a "misternie knuta intryga&q…