sobota, 21 marca 2026
wtorek, 17 marca 2026
Ostatnia sekunda, która uciszyła Sopot. Derby Trójmiasta dla AMW Arki Gdynia!
Niektórzy mówią, że koszykówka to gra liczb i statystyk. Ale ci, którzy byli wczorajszego wieczoru w Gdyni, wiedzą jedno. Koszykówka to przede wszystkim czyste, nieskażone emocje i historie, które piszą się same do ostatniego uderzenia piłki o parkiet.
poniedziałek, 16 marca 2026
Gdynia vs Sopot. 47. rozdział wojny o dominację
Są daty, które w kalendarzu każdego kibica z Pomorza płoną na czerwono. Poniedziałek, 16 marca, to nie jest zwykły dzień powszedni. To wieczór, w którym Polsat Plus Arena Gdynia stanie się epicentrum koszykarskiego trzęsienia ziemi. Przed nami 47. Derby Trójmiasta, starcie AMW Arki Gdynia z Energą Treflem Sopot, które tym razem ma wyjątkowy, kaszubski posmak.
niedziela, 15 marca 2026
Konci by Sebastian Cichy — restauracja, do której od razu chce się wracać
Nie planowałem pisać recenzji. Po prostu wyszedłem na obiad, bez wielkich oczekiwań, z rezerwacją z tygodniowym wyprzedzeniem. Ale gdy wróciłem do domu i wciąż myślałem o tatarze z jelenia, o zupie serowej, o tej tarcie z jabłuszkiem, wiedziałem, że muszę o tym napisać. Bo są miejsca w Wejherowie, które po prostu zostają z człowiekiem.
Czego się spodziewać po Konci by Sebastian Cichy?
O restauracji Konci by Sebastian Cichy słyszałem już od jakiegoś czasu. Nowoczesna polska kuchnia, nieoczywiste połączenia smaków, menu które szanuje tradycję, ale nie boi się jej reinterpretować. Brzmiało ciekawie ale jak zawsze, prawda jest w talerzu, nie w opisach. Lokal wita gości ciepłą, kameralną atmosferą nie za głośno, nie za cicho, można spokojnie porozmawiać. Obsługa miła i nienachalna, co w dzisiejszych czasach wcale nie jest takie oczywiste.
Przystawki, które zaskakują
Zaczęliśmy od zupy serowej. Gęsta, aksamitna, rozgrzewająca - taka, przy której od razu robi się dobrze. Bez zbędnych ozdobników, za to z wyraźnym charakterem. Proust pisał o magdalence, która przywołuje całe dzieciństwo jednym kęsem - ja przy tej zupie zrozumiałem go jak nigdy wcześniej. To właśnie to uczucie: smak, który natychmiast sprawia, że czujesz się jak w domu.
Ale prawdziwą rewelacją okazał się tatar z jelenia. Marynowana dynia, szalotka, musztarda francuska, kawior z owoców leśnych i kapary brzmi jak eksperyment, a w praktyce to jedna z najbardziej spójnych kompozycji smakowych, jakie jadłem od dawna. Ktoś tu naprawdę wie, co robi. To jedno z tych dań, o których myślisz jeszcze długo po wyjściu z restauracji i o których opowiadasz znajomym już następnego dnia przy kawie.
Dania główne - polska klasyka w nowym wydaniu
Na danie główne zdecydowałem się na ozorki cielęce i byłem sceptyczny. Ozorki to pozycja, którą łatwo zepsuć albo podać w sposób, który zniechęci każdego, kto nie wychował się na kuchni podrobowej. Sebastian Cichy zrobił z nich jednak coś absolutnie wyjątkowego. Mięso rozpływało się w ustach, sos chrzanowy był idealnie wyważony - wyrazisty, ale nie agresywny. Młoda marchewka i puree ziemniaczane dopełniły całość z klasyczną elegancją. Jak dobry wiersz - nic zbędnego, wszystko na swoim miejscu.
Żona zamówiła pierś z kaczki z modrą kapustą, kluskami ziemniaczanymi i sosem demi glace. Powiedziała, że to najlepsza kaczka, jaką jadła. Nie przesadzam - to jej dosłowne słowa. Sąsiedni stolik zamawiał poliki wołowe z sosem z czerwonego wina i puree marchewkowym wyglądały tak obłędnie, że nasza kelnerka musiała tłumaczyć skład dwa razy, bo ciągle wracałem wzrokiem do tamtego talerza. Następnym razem to mój wybór numer jeden.
Deser, który kończy wieczór idealnie
Na deser zdecydowaliśmy się na tartę z jabłuszkiem. Kruche ciasto, palona beza na wierzchu i ten lekko kwaskowaty owoc w środku, prosta i doskonała, jak ostatnie zdanie dobrej powieści. Nie ma tu żadnego efekciarstwa, żadnego niepotrzebnego gestu. Jest tylko smak, który zamyka wieczór z klasą. Konci by Sebastian Cichy wie, jak zacząć posiłek i wie, jak go skończyć - to rzadka umiejętność, którą kiedyś doceniał Leszek Miller, mówiąc, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy.
Czy warto odwiedzić Konci by Sebastian Cichy?
Jeśli szukacie restauracji w Wejherowie , gdzie polska kuchnia jest traktowana z szacunkiem, pomysłem i rzemieślniczą precyzją Konci by Sebastian Cichy to miejsce dla was. Menu przemyślane od początku do końca, produkty wyraźnie wysokiej jakości, a każde danie ma swój charakter i logikę. Stosunek jakości do ceny jest uczciwy, to nie jest tanie wyjście, ale każda złotówka ma tu sens.
AMW Arka Gdynia z nowym wzmocnieniem na skrzydle! Oliwier Botorek związał się z klubem na 3 lata
Budowanie silnej przyszłości koszykarskiej klubu wymaga stawiania na sprawdzone fundamenty – a takim fundamentem są bez wątpienia młodzi, zdolni zawodnicy. Z ogromną satysfakcją ogłaszamy podpisanie trzyletniego kontraktu z Oliwierem Botorkiem, skrzydłowym, który w ostatnich sezonach należał do czołówki polskiej młodzieżówki. Witamy w Arce!
niedziela, 8 marca 2026
Perpetua i Felicyta — dwie kobiety, które wstrząsnęły Rzymem
Jest rok 203. Kartagina, północna Afryka. Na arenie amfiteatru stają dwie młode kobiety. Jedna — wykształcona arystokratka, świeżo upieczona matka. Druga — jej służąca, która właśnie urodziła dziecko w więziennej celi. Obie mogły żyć. Wystarczyło jedno słowo. Jedno małe wyrzeczenie wiary. Żadna z nich tego słowa nie wypowiedziała.
Święta Teresa od Dzieciątka Jezus – mała droga do wielkiej świętości
Wyobraź sobie dziewczynę, która wstępuje do klasztoru w wieku 15 lat, nigdy nie dokona żadnego spektakularnego cudu za życia, nie wyruszy na misje, nie wygłosi płomiennych kazań. Umrze mając zaledwie 24 lata, wyczerpana gruźlicą, w ciemności duchowej, z wątpliwościami. A mimo to — zostanie ogłoszona Doktorem Kościoła i jedną z najpopularniejszych świętych wszech czasów. Brzmi jak paradoks? Właśnie o to chodzi.
Kim była Teresa Martin?
Teresa urodziła się 2 stycznia 1873 roku w Alençon we Francji, jako najmłodsza z dziewięciorga dzieci pobożnej rodziny. Ojciec Louis i matka Zélie — oboje beatyfikowani w 2015 roku — wychowali ją w atmosferze głębokiej wiary. Gdy Teresa miała cztery lata, straciła matkę. Ten ból odcisnął piętno na jej wrażliwej duszy.
Od dziecka pragnęła jednego: zostać świętą. I nie byle jaką — chciała być wielką świętą. Ale z czasem odkryła coś, co całkowicie zmieniło jej rozumienie świętości i co zmieniło też Kościół.
W 1888 roku wstąpiła do Karmelu w Lisieux, gdzie spędziła resztę krótkiego życia. Zmarła 30 września 1897 roku. Jej ostatnie słowa brzmiały: „Mój Boże, kocham Cię!"
Mała droga — rewolucja dla zwykłych ludzi
Teresa nie mogła być misjonarką. Nie mogła być męczennicą. Była zwykłą karmelitanką, która zmywała naczynia, znosiła trudnych współsióstr i walczyła z codzienną szarością klasztornego życia.
I właśnie z tej szarości wyrosło jej największe odkrycie.
Mała droga — bo tak nazywa się jej duchowość — to nic innego jak robienie małych rzeczy z wielką miłością. Teresa zrozumiała, że nie musi wspinać się po stromych schodach heroicznych czynów. Wystarczy mała winda — dziecięce zaufanie do Boga, który sam podnosi człowieka ku sobie.
„Miłość udowadnia się czynami. Jak więc ja udowodnię moją miłość? Cóż, poprzez rzucanie kwiatów, to znaczy nie przepuszczę żadnej małej ofiary, żadnego spojrzenia, żadnego słowa, korzystając z najdrobniejszych okazji i czyniąc to z miłości."
To zdanie napisała dziewczyna, która żyła ponad 100 lat temu. Brzmi jak coś z poradnika mindfulness dla chrześcijan, prawda?
Kilka faktów, które mogą Cię zaskoczyć- Jej autobiografia powstała... na polecenie siostry. Teresa nie planowała pisać. Przełożona poprosiła ją o spisanie wspomnień z dzieciństwa. Z tych notatek powstały Dzieje duszy — jedna z najczęściej czytanych książek duchowych na świecie.
- Papież Jan Paweł II ogłosił ją Doktorem Kościoła w 1997 roku — jest jedną z zaledwie czterech kobiet z tym tytułem.
- Nigdy nie wyjeżdżała na misje, a jest współpatronką misji — razem ze św. Franciszkiem Ksawerym. Bo modliła się za misjonarzy z taką żarliwością, że Kościół uznał to za apostolat równy fizycznej obecności.
- Obiecała deszcz róż. Przed śmiercią powiedziała: „Po mojej śmierci będę zsyłać deszcz róż." I do dziś ludzie na całym świecie zgłaszają, że otrzymali od niej ten znak.
Co Teresa mówi nam dziś?
Żyjemy w świecie, który nagradza wielkich, głośnych, widocznych. Social media karmią się spektaklem. Wartościowy jest ten, kto dużo robi, daleko dociera, głośno mówi.
Teresa wywraca ten porządek do góry nogami.
Mówi: twoje codzienne życie ma nieskończoną wartość. Rozmowa z samotnym sąsiadem. Cierpliwe wysłuchanie kogoś, kto Cię nudzi. Praca wykonana sumiennie, choć nikt nie patrzy. Uśmiech, który kosztuje, bo jesteś zmęczony.
To są kwiaty, które Teresa rzucała przed Bogiem. I to są kwiaty, które Ty możesz rzucać każdego dnia.
Jej patronalne święto przypada 1 października. Ale Mała droga nie ma daty — można nią iść przez cały rok, przez całe życie.