Bądź na bieżąco - otrzymuj newsletter

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reportaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reportaż. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 marca 2019

Polska odwraca oczy. Justyna Kopińska

Polska odwraca oczy. Justyna Kopińska

Zbiór reportaży Justyny Kopińskiej „Polska odwraca oczy” to opowieści o najważniejszych niewyjaśnionych sprawach ostatnich lat. Mariusz Trynkiewicz, wójt, który byłgangsterem czy inne sprawy sprawiają, że włos jeży się na głowie.


– Zawsze chciałam być policjantką śledczą – mówi Kopińska. – Odkrywać ukryte sprawy dotyczące przemocy dotykającej bezbronnych ludzi. Dziś robię to przez dziennikarstwo. Te słowa Justyny Kopińskiej zdecydowanie opisuje "Polskę odwracającą oczy".

Autorka nie odpuszcza spraw, które przestały być medialne. Kiedy zgasły światła fleszy i odjechały kamery, ofiary zostały pozostawione same sobie. Co się z nimi dzieje? Jak się czują? Czy rzeczywiście oprawcy ponieśli karę, a ofiary dostały zadośćuczynienie?

W książce jest więc reportaż o dręczonych pacjentach szpitala psychiatrycznego w Starogardzie Gdańskim („Oddział chorych ze strachu”), z którego wynika, że pani ordynator do dzisiaj większej kary za mobbing i prześladowanie pacjentów nie poniosła.  Szokuje informacja, że w Polsce czasem jest tak, iż zaginionych nie za bardzo opłaca się szukać bo ... to psuje tak ważne dla Policji statystki. Lepiej jechać do sprawy pewnych niż zajmować się rzeczami z góry nierozwiązanymi.

Z reportaży Kopińskiej wyłania się obraz nieskutecznego wymiaru sprawiedliwości i ludzi pozostawionych z poczuciem krzywdy. Kobieta, która ujawniła zachowania wójta, którego zachowanie przypomina gangsterskie zagrywki musiała opuścić miasto, w którym mieszkała. Leczy się u psychologa ledwo wiążąc koniec z końcem.  Wszyscy odwrócili od niej oczy.

Obecna żona Mariusza Trynkiewicza odwróciła oczy od zbrodni przez niego dokonanej. Dla niej to mężczyzna prawie idealny - którego przez lata szukała bezskutecznie. Kiedy opowiada o Mariuszu Trynkiewczu trudno znaleźć w nim wyrachowanego zbrodniarza.

Reportaże Justyny Kopinskiej niestety potwierdzają słynne polskie, negatywne nastawienie do instytucji oraz potęgują tą nieufność do drugiego człowieka. Bo przecież każdy czyha, by bliźniego okraść, zabić czy wciągnąć go w wir niewyjaśnionych spraw.

Szkoda, że ta Polska tak wygląda. Można mieć jednak nadzieję, że są ludzie mający siłę walczyć o lepszą Polskę, w której nikt nie odwraca oczu tylko patrzy prawdzie prosto w oczy.

środa, 9 maja 2018

Aleksandra Bośkowska. Księżyc z Peweksu

Młodzi nie znają Pewexów, gumy Turbo czy marynarzy z Gdyni wyglądem przypominających logo Baltony. Aleksandra Bośkowska zgłębiła PRL z innej - nieznanej dotąd strony. W książce "Księżyc z Peweksu" jak Sherlock Holmes rozpracowuje mlekiem i miodem płynący świat tamtych lat.


Zaczyna się nasza podróż od Gdyni - miasta z morza, w którym w czasach Polskiej Republiki Ludowej było więcej prywatnych firm niż państwowych. Marynarze prowadzili walkę ze złym systemem próbując sprzedawać towary z serii luksusowych - od zegarków na majtkach rozmiar uniwersalny kończąc. Dorabiając się majątków mieszkają na Zegarkowie tworząc piękną historię naszego Trójmiasta.

Luksus był nie tylko sprawą materialną. Szlacheckie pochodzenie i znani przodkowie również stanowili majątek, jaki wielu chciało mieć. Bogate drzewo genealogiczne to wiele kontaktów, możliwości ale i obowiązki. Bohaterowie tej części opowieści znani są dzisiaj szerokiej publiczności- taka o nich opowieść pozwala inaczej spojrzeć na te pokręcone losy. Luksusowe były polowania, wypady do Zakopanego czy wizyty w kawierence Sułtan w Warszawie.

Luksusowa była Warszawa, Śląsk, Zakopane. Młodzi z Saskiej Kępy, górnicy - przodownicy pracy bili na głowę nawet budowę hotelu Continental w stolicy. Luksus pozwalał inaczej spojrzeć na życie w świecie, w którym niełatwo żyć. Bo tacy górnicy na przykład mieli gieweksy, w których można było kupić lodówkę czy pralkę podczas gdy Kowalski w Wejherowie o tych rzeczach nawet nie marzył. Dla niego były one niedostępne.

Aleksandra Bośkowska rozmawia z uczestnikami tamtych wydarzeń badając tamto bogactwo. Rozmawia m.in. z Jerzym Zającem - obecnym dyrektorem Urzędu Miasta w Gdyni, który pamięta tamtą Gdynię. Dyrektorzy, kapitanowie, politycy opowiadają z sentymentem o sprawach, które dla młodych wydają się abstrakcyjne - dla starszych zaś sentymentalne.

"Księżyc z Peweksu" to także książka o historii. O połączeniach ludzi z opozycji i władzy, o bliskości w świecie, w którym nie było jeszcze smartfonów.

Piękna sprawa. Peweksie wróć!