czwartek, 8 stycznia 2026

Marcus Weathers w Arce Gdynia: Amerykański skrzydłowy ma pomóc Żółto-Niebieskim w walce o play-offy

 

Arka Gdynia wzmacnia się przed rundą rewanżową. Do zespołu dołączył 27-letni Marcus Weathers, amerykański niski skrzydłowy z bogatym doświadczeniem międzynarodowym. Czy ten transfer okaże się strzałem w dziesiątkę?

 

Koszykarska podróż przez kontynenty

Marcus Weathers to klasyczny przykład współczesnego koszykarskiego nomady. Od zakończenia kariery uniwersyteckiej w 2022 roku, ten 196-centymetrowy skrzydłowy zdążył już zasmakować koszykówki na Filipinach, w Tajwanie, Turcji, Czarnogórze, Niemczech i – najbliżej Gdyni – w polskim Sopocie, gdzie reprezentował barwy Trefla w sezonie 2024/2025.

To właśnie ostatni przystanek w karierze Weathersa może dać gdyńskim kibicom największy pogląd na to, czego spodziewać się po nowym nabytku. W Treflu Amerykanin pokazał się z dobrej strony, wykorzystując swoją wszechstronność i doświadczenie zbierane w ligach całego świata.

Uniwersytecka odyseja i droga do profesjonalizmu

Historia Weathersa to także opowieść o wytrwałości i rodzinnych więzach. Karierę uniwersytecką rozpoczął w Miami (Ohio), by następnie przenieść się do Duquesne University, gdzie spędził trzy sezony, systematycznie poprawiając swoje statystyki – od 10 punktów na mecz w debiutanckim sezonie, przez 14,3 w drugim, aż po 15,3 w trzecim roku.

Ostatni sezon NCAA spędził w SMU Mustangs, gdzie nastąpiło coś wyjątkowego – ponownie połączył siły ze swoim bratem bliźniakiem, Michaelem. Choć pierwotnie planowali przygotowania do NBA G-League, los zdecydował inaczej. W pierwszym wspólnym meczu przeciwko McNeese State Cowboys (zwycięstwo 86-62), Marcus zdobył 11 punktów i zebrał 7 zbiórek, podczas gdy Michael dołożył 9 punktów i 4 przechwyty.

Szczytowym momentem sezonu w SMU był występ przeciwko Temple Owls 29 stycznia 2022 roku – Weathers eksplodował na 27 punktów i 9 zbiórek, prowadząc drużynę do zwycięstwa 69-61. To właśnie ten sezon zaowocował wyróżnieniem w drugiej piątce All-AAC.

Wszechstronność jako największy atut

Analiza statystyk Weathersa z czasów uniwersyteckich pokazuje zawodnika kompletnego. W ostatnim roku w SMU osiągnął imponujące liczby: 50,7% skuteczności z gry, 33,3% zza łuku trójek, 71,4% z linii wolnych, przy średniej 7,5 zbiórki, 1,8 asysty i 12,8 punktu na mecz. To nie są liczby typowego snajpera ani typowego silownika – to profil uniwersalnego skrzydłowego, który potrafi wpływać na grę na wiele sposobów.

W profesjonalnej karierze Weathers pokazywał różne oblicza. W filipińskiej PBA, mimo krótkiego epizodu (4 mecze za NorthPort Batang Pier), zdążył pozostawić wrażenie, choć ostatecznie został zastąpiony przez Kevina Murphy'ego. W tajwańskiej T1 League reprezentował barwy Tainan TSG GhostHawks, gdzie kontynuował rozwój swojej gry.

Sopocka przeprawa jako zapowiedź gdyńskiej przyszłości

Sezon w Treflu Sopot (2024-2025) był dla Weathersa pierwszym poważnym testem w polskiej lidze. Choć szczegółowe statystyki nie są publicznie dostępne, sam fakt podpisania rocznego kontraktu świadczy o zaufaniu, jakim obdarzył go sopocki klub. Ten epizod był zapewne kluczowy w decyzji Arki o sprowadzeniu Amerykanina – działacze Żółto-Niebieskich mogli na własne oczy przekonać się o możliwościach zawodnika.

Osobista historia pełna determinacji

Za suchymi statystykami i listą klubów kryje się poruszająca historia osobista. Marcus dorastał bez ojca – Michael Weathers Sr., który sam grał w koszykówkę dla Drake Bulldogs, zmarł na powiększone serce, gdy bliźniacy mieli zaledwie pięć lat. Mimo tragedii, Marcus i Michael Jr. mają ciepłe wspomnienia ojca przygotowującego im śniadanie i zabierającego do parku.

Bracia, urodzeni z trzema minutami różnicy (Michael jako starszy), zawsze czuli się najlepiej w swojej obecności. Ta niezwykła więź zaowocowała nie tylko wspólnym sezonem w SMU, ale także ukształtowała charaktery obu zawodników, którzy w koszykówce znaleźli sposób na uhonorowanie pamięci ojca.

Co Weathers może wnieść do Arki?

Dla Arki Gdynia pozyskanie Weathersa to zakład na doświadczenie międzynarodowe i wszechstronność. W zespole, który walczy o utrzymanie albo awans (w zależności od sytuacji ligowej), taki zawodnik może okazać się bezcenny. Jego 215 funtów (około 98 kg) przy wzroście 196 cm daje mu fizyczność potrzebną w polskiej lidze, gdzie kontakt jest częścią codzienności.

Weathers to nie jest typowy "rzucający import". To gracz, który może zbierać zbiórki, asystować, bronić różnych pozycji i – gdy zajdzie potrzeba – przejąć ciężar rzutowy w kluczowych momentach. Jego 33% zza łuku w ostatnim roku uniwersyteckim to przyzwoity procent, który zmusza obrońców do szacunku, ale jednocześnie to nie jest jedyny wymiar jego gry.

Nowy rozdział w karierze

Po krótkim, trzytygodniowym epizodzie w niemieckim MLP Academics Heidelberg (podpisał 15 czerwca 2025, zwolniony 29 grudnia), Weathers znów wraca do Polski – ligi, którą już zna. To może być znacząca przewaga. Nie będzie musiał odkrywać stylu gry, specyfiki rozgrywek czy adaptować się do nowego kraju. Sopockie doświadczenie powinno ułatwić mu wejście do zespołu i szybkie odnalezienie się na gdyńskim parkiecie.

Wyzwanie przed Żółto-Niebieskimi

Arka stawia na zawodnika głodnego sukcesu, który w wieku 27 lat wciąż ma przed sobą najlepsze lata kariery. Częste zmiany klubów mogą świadczyć o dwóch rzeczach: albo o problemach z adaptacją, albo po prostu o poszukiwaniu odpowiedniego miejsca i projektu. Gdynia może okazać się tym miejscem, gdzie talent Weathersa w pełni rozkwitnie.

Dla kibiców Arki liczy się jedno – punkty, zbiórki i zwycięstwa. Marcus Weathers przyjeżdża do Gdyni z bagażem doświadczeń z pięciu krajów, z historią pełną determinacji i z uniwersyteckimi statystykami, które pokazują zawodnika kompleksowego. Teraz czas sprawdzić, czy ta koszykarska podróż przez kontynenty przygotowała go na sukces w żółto-niebieskich barwach.

Pierwszym testem będzie chemia z zespołem i tempo adaptacji. Jeśli wszystko ułoży się po myśli szkoleniowca, Marcus Weathers może stać się jednym z kluczowych graczy Arki w walce o cele na ten sezon. A historia bliźniaków z Kansas, którzy stracili ojca, ale nie stracili pasji do koszykówki, zasługuje na szczęśliwe zakończenie – może właśnie w Gdyni?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz