niedziela, 18 stycznia 2026

„Nie lękaj się, Ja jestem z Tobą”. Jak Jezus leczył ze strachu św. Faustynę (i jak chce uleczyć Ciebie)

 Żyjemy w epoce lęku. Boimy się o przyszłość, o finanse, o zdrowie, o wojnę za granicą. Boimy się oceny innych, samotności i tego, że nie jesteśmy „wystarczający”. Lęk stał się stałym towarzyszem współczesnego człowieka – budzi nas w nocy i ściska gardło w ciągu dnia.


Często wydaje nam się, że święci byli od tego wolni. Że żyli w bańce niewzruszonego spokoju. Nic bardziej mylnego. Święta Siostra Faustyna Kowalska, apostołka Bożego Miłosierdzia, doskonale znała smak strachu. A Dzienniczek, który po sobie zostawiła, jest w dużej mierze zapisem niezwykłej „terapii”, jaką przeprowadził na niej Jezus. Terapii, której kluczowym hasłem było: „Nie lękaj się”.

W tym artykule przyjrzymy się, dlaczego Jezus tak często powtarzał te słowa, czego tak naprawdę bała się Faustyna i jak my dzisiaj możemy wykorzystać tę lekcję, by odzyskać pokój serca.

Czego bała się Święta?

Zanim przejdziemy do słów Jezusa, musimy zrozumieć kontekst. Faustyna była prostą zakonnicą, „drugiego chóru”, zajmującą się kuchnią, ogrodem i furtą. Nagle Bóg obarcza ją misją na skalę globalną: ma przypomnieć światu o Jego Miłosierdziu, doprowadzić do namalowania obrazu, ustanowienia nowego święta w Kościele i założenia nowego zgromadzenia.

Wyobraź to sobie. Nic dziwnego, że Faustyna czuła przerażenie. W Dzienniczku widzimy różne odcienie jej lęku:

  1. Lęk przed niekompetencją: Czuła się za mała, niegodna i niezdolna do wykonania zadań (Dz. 431).

  2. Lęk przed opinią ludzi: Bała się, że zostanie uznana za histeryczkę lub oszustkę przez przełożone i spowiedników (Dz. 129).

  3. Lęk przed cierpieniem: Jak każdy człowiek, bała się bólu fizycznego i duchowych „nocy ciemnych”.

  4. Lęk przed własną grzesznością: Bała się, że jej nędza jest przeszkodą dla świętości.

To właśnie w te szczeliny pękniętego ze strachu serca wlewał się głos Jezusa.

Anatomia Bożego „Nie lękaj się”

Słowa „Nie lękaj się” pojawiają się w Piśmie Świętym setki razy (niektórzy naliczyli ich 365 – po jednym na każdy dzień). Jednak w relacji Jezus – Faustyna nabierają one bardzo intymnego, wręcz czułego charakteru. Jezus nie mówi tego z pozycji surowego dowódcy („Przestań się bać, żołnierzu!”), ale z pozycji troskliwego Ojca i Oblubieńca.

Przeanalizujmy trzy kluczowe strategie, jakimi Jezus rozbrajał lęk Faustyny.

1. Strategia Obecności: „Nie jesteś sama”

Najczęstszym źródłem lęku jest poczucie osamotnienia w obliczu problemu. Kiedy problem wydaje się duży (Goliath), a my czujemy się mali (Dawid), rodzi się panika. Jezus zmienia tę perspektywę. Nie pomniejsza problemu, ale powiększa świadomość Swojej obecności.

„Nie lękaj się, Ja jestem z tobą.” (Dz. 129, 266, 613)

„Nie lękaj się, dziecię Moje, nie jesteś sama. Walcz śmiało, bo wspiera cię ramię Moje.” (Dz. 1452)

Jezus uczy nas tutaj fundamentalnej prawdy: Lęk znika nie wtedy, gdy znikają problemy, ale wtedy, gdy uświadamiamy sobie, Kto stoi obok nas. Jeśli Bóg jest ze mną, to "kto przeciwko mnie?".

2. Strategia Akceptacji: „Twoja nędza Mnie nie odstrasza”

Wielu katolików żyje w ukrytym lęku przed Bogiem. Boimy się, że gdy Bóg zobaczy naszą słabość, nasze powtarzające się grzechy, to się odwróci. Jezus w Dzienniczku wywraca to myślenie do góry nogami.

„Córko Moja, nie lękaj się tego, co ci odsłonię o twojej nędzy, bo siła Moja w słabości się okazuje.” (Dz. 377)

„Nie lękaj się Zbawiciela swego, o duszo grzeszna (...). [Twoje grzechy] zgorzały w ogniu miłości Mojej jako źdźbło słomy wrzucone w straszny żar ognia.” (Dz. 1447)

To jeden z najpotężniejszych obrazów. Nasze lęki i grzechy są jak słoma, a Jego miłosierdzie jak potężny pożar. Słoma nie może zgasić ognia – ona w nim znika. Jezus mówi Faustynie: nie bój się swojej słabości, oddaj mi ją, a stanie się miejscem mojego działania.

3. Strategia Wszechmocy: „Ja reszty dokonam”

Trzeci rodzaj lęku to lęk menedżera: „Jak ja to wszystko ogarnę?”. Faustyna bała się odpowiedzialności za Dzieło Miłosierdzia. Jezus przypominał jej, kto tu jest prawdziwym Szefem.

„Nie lękaj się, nie zostawię cię samej, czyń w tej sprawie, co możesz, Ja reszty dokonam.” (Dz. 881)

To zdanie przynosi niesamowitą ulgę. Mamy robić tylko tyle, ile możemy. Nie musimy zbawiać świata – Zbawiciel już jest. My mamy robić „swoje małe”, a On zrobi „swoje wielkie”.

Dlaczego Lęk jest wrogiem Miłosierdzia?

Dlaczego Jezus tak bardzo nalega na usunięcie lęku? Czy nie lepiej, żeby człowiek czuł „bojaźń Bożą”?

Trzeba odróżnić zdrową bojaźń (szacunek do Majestatu Boga i lęk przed utratą Jego miłości przez grzech) od lęku paraliżującego, który jest brakiem ufności. Jezus wyjaśniał Faustynie, że nieufność rani Jego serce bardziej niż grzechy.

Lęk mówi: „Bóg nie jest wystarczająco dobry” albo „Bóg nie ma nade mną kontroli”. Ufność mówi: „Wiem, Komu uwierzyłem”.

Podpis na obrazie Jezusa Miłosiernego nie brzmi „Jezu, adoruję Cię” ani „Jezu, kocham Cię” (choć to też ważne), ale „Jezu, ufam Tobie”. Ufność jest jedynym naczyniem, którym można czerpać łaski. Lęk dziurawi to naczynie.

Lekcja dla nas: Jak przestać się bać?

Czytając Dzienniczek, nie mamy traktować go tylko jako historii historycznej. To podręcznik dla nas. Jak zastosować „terapię Faustyny” w naszym życiu, tu i teraz?

1. Nazwij swój lęk Faustyna mówiła Jezusowi wprost o swoich obawach. Nie udawaj przed Bogiem bohatera. Na modlitwie powiedz: „Jezu, boję się utraty pracy”, „Boję się wyników badań”. Wypowiedzenie lęku przed Nim to pierwszy krok do jego oddania.

2. Praktykuj akt woli, a nie uczuć Ufność to nie uczucie „błogiego spokoju”. Ufność to decyzja. Możesz trząść się ze strachu, a jednocześnie mówić: „Jezu, ufam Tobie”. To jest najbardziej wartościowa ufność. Faustyna często czuła lęk, ale działała wbrew niemu, opierając się na słowie Jezusa.

3. Spójrz na Obraz Jezus dał nam wizualną pomoc. Na obrazie Pan Jezus idzie w naszą stronę (lewa noga w ruchu). Błogosławi. Z Jego serca wychodzą promienie, które są „tarczą” (jak pisała Faustyna). W chwilach paniki, przywołaj ten obraz w wyobraźni. On idzie w Twoją stronę, nie by karać, ale by ratować.

4. Używaj „aktów strzelistych” Kiedy lęk atakuje w ciągu dnia, miej przygotowaną krótką „modlitwę-tarczę” opartą na słowach Jezusa do Faustyny:

  • „Jezu, Ty się tym zajmij.”

  • „Nie lękam się, bo Ty jesteś ze mną.”

  • „Jezu, ufam Tobie wbrew temu, co czuję.”

Święta Faustyna nie była heroską bez skazy. Była kobietą, która znała lęk, ale pozwoliła, by Jezus przeprowadził ją przez ten lęk za rękę. Słowa „Nie lękaj się”, które słyszała w duszy, są skierowane również do Ciebie. Niezależnie od tego, co dzisiaj spędza Ci sen z powiek – Twoja nędza, Twoje problemy czy niepewna przyszłość – odpowiedź Nieba jest jedna:

Zaufaj. On już tam jest. On reszty dokona.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz