AMW Arka Gdynia zakończyła pierwszą rundę sezonu 2025/2026 Orlen Basket Ligi imponującym zwycięstwem nad Arrivą Lotto Twarde Pierniki Toruń 94:86. Występując zaledwie w siedmiu zawodnikach, żółto-niebiescy pokazali charakter i zdobyli jedenaste zwycięstwo w sezonie, umacniając swoją pozycję w czołówce tabeli.
Osłabienia, które miały przesądzić o porażce
Przed meczem sytuacja kadrowa Arki wyglądała dramatycznie. Z gry wypadli czterej podstawowi zawodnicy:
- Kamil Łączyński – kontuzja
- Einaras Tubutis – kontuzja
- Kresimir Ljubicić – kontuzja
- Marcus Weathers – świeżo pozyskany zawodnik, który przyleciał do Trójmiasta w dniu meczu, ale nie był jeszcze gotowy do debiutu
Trener Mantas Cesnauskis mógł zatem dysponować zaledwie siedmioma koszykarzami. Wielu kibiców obawiało się, że tak okrojona rotacja nie da rady ambitnym Torunianom, którzy do Gdyni przyjechali w dobrych nastrojach po dwóch zwycięstwach z rzędu.
Pierwszy kwarta – show Noaha Thomassona
Twarde Pierniki weszły w mecz jak burza. Zbudowani dwoma zwycięstwami Torunianie po czterech minutach prowadzili już 12:3. Nie do zatrzymania był Noah Thomasson, który w tym fragmencie zdobył 8 punktów, a w całej pierwszej kwarcie uzbierał aż 15 oczek!
Amerykanin trafił 4 z 5 rzutów za trzy punkty, a cały zespół Twardych Pierników grał na ponad 60% skuteczności z gry. Goście dominowali, osiągając dwucyfrową przewagę.
Trener Cesnauskis szybko zareagował, prosząc o przerwę. W odpowiedzi na to wprowadził do gry 19-letniego Filipa Kowalczyka, który swoją obecność zaznaczył efektowną "trójką".
Po stronie gospodarzy wyniku pilnował Jarosław Zyskowski, ale mimo jego starań pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 23:29 dla gości.
Druga kwarta – przełom i show młodzieżowca
Przełom zwiastowała akcja Courtneya Rameya w połowie drugiej kwarty. Po kilku nieudanych zagraniach Amerykanin trafił zza łuku i Arka przegrywała już tylko 34:36.
Ale prawdziwym bohaterem drugiej kwarty okazał się Filip Kowalczyk. 19-letni junior wszedł z ławki i... nie pomylił się ani razu! Młody zawodnik:
- Do przerwy zdobył 14 punktów
- Nie pomylił się z gry (bezbłędna skuteczność!)
- Trafił cztery rzuty za trzy punkty
- Dał impuls całemu zespołowi
Kowalczyk był nie do zatrzymania. Jego młodzieńczy zapał i świeżość fizyczna zaczęły robić różnicę. W tym fragmencie doskonale pracował także Luke Barrett, który zaczął zbierać ważne piłki i dostawać się pod kosz rywali.
Druga kwarta to już dominacja Arki. Gospodarze wygrali tę odsłonę aż 30:17 i do przerwy prowadzili 53:46.
Trzecia kwarta – stabilizacja przewagi
Po zmianie stron gdynianie nie dali się zaskoczyć. Drugą połowę lepiej zaczęli wprawdzie goście, którzy zmniejszyli straty do zaledwie 2 punktów, ale Arka szybko odzyskała kontrolę.
Z dystansu pudłował wprawdzie Zyskowski, ale wynik ratowali:
- Mike Okauru – skuteczny w ataku
- Filip Kowalczyk – który wrócił do gry, akcentując swoją obecność czwartą "trójką"
- Jakub Garbacz – który po kolejnej trójce dał zespołowi znowu siedmiopunktową przewagę
Akcje w swoim stylu po kozłach kończył celnymi trójkami właśnie Garbacz. Łącznie gdynianie trafili w tym meczu 14 rzutów za trzy punkty przy 29 próbach (48%)! To był klucz do sukcesu.
Ostatecznie przed ostatnią kwartą Arka prowadziła 77:68.
Czwarta kwarta – walka do końca
Torunianie nie poddawali się. Za sprawą skuteczności Aljaza Kunca na 4 minuty przed końcem prowadzili różnicą zaledwie 4 punktów (77:81). Było nerwowo!
Jarosław Zyskowski na początku czwartej odsłony trafił z dystansu, powiększając prowadzenie do dwucyfrowego. Odpowiedział Mateusz Szlachetka, ale zespół z Torunia pudłował już wiele rzutów, również z samej obręczy.
Końcówka to był jednak popis Gdynian. W kluczowych momentach skuteczni byli:
- Courtney Ramey
- Mike Okauru
- Luke Barrett
Bardzo ambitna postawa gospodarzy i determinacja całego zespołu doprowadziła AMW Arkę do jedenastego zwycięstwa w tym sezonie.
Bliski triple-double był Tayler Persons (10 punktów, 9 zbiórek, 9 asyst), jednak w ostatniej akcji sfaulował po raz piąty i musiał opuścić boisko.
Wynik końcowy: AMW Arka Gdynia 94:86 Arriva Lotto Twarde Pierniki Toruń
Statystyki końcowe
AMW Arka Gdynia (94)
- Mike Okauru – 18 pkt (1×3, 5 zb., 3 as.)
- Filip Kowalczyk – 17 pkt (4×3, 2 zb., 3 as.) – 100% z gry!
- Luke Barrett – 15 pkt (1×3, 11 zb.)
- Jarosław Zyskowski – 15 pkt (3×3, 6 zb.)
- Jakub Garbacz – 14 pkt (3×3, 6 zb.)
- Courtney Ramey – 13 pkt (2×3, 6 as., 9 zb.)
- Adam Hrycaniuk – 2 pkt
Skuteczność za 3: 14/29 (48%)
Arriva Lotto Twarde Pierniki Toruń (86)
- Noah Thomasson – 21 pkt (5×3, 6 as.)
- Aljaz Kunc – 18 pkt (2×3, 5 zb.)
- Damian Kulig – 11 pkt (1×3, 8 zb.)
- Tayler Persons – 10 pkt (1×3, 9 zb., 9 as.)
- Adam Brenk – 10 pkt (2×3)
- Aleksandar Langović – 8 pkt
- Mateusz Szlachetka – 8 pkt (2×3)
- Arik Smith – 0 pkt (0/4 z gry)
- Paweł Sowiński – 0 pkt
Skuteczność za 3: 13/40 (33%)
Wyniki kwart
| Kwarta | Arka | Twarde Pierniki |
|---|---|---|
| I | 23 | 29 |
| II | 30 | 17 |
| III | 24 | 22 |
| IV | 17 | 18 |
| RAZEM | 94 | 86 |
Bohater meczu: Filip Kowalczyk
Bez wątpienia gwiazdą tego spotkania był 19-letni Filip Kowalczyk. Junior Arki zagrał kapitalnie i ustanowił swój rekord kariery w Orlen Basket Lidze:
✅ 17 punktów – rekord kariery
✅ 100% skuteczności z gry (6/6, w tym 4/4 za 3!)
✅ 23 minuty na parkiecie
✅ 3 asysty, 2 zbiórki
✅ +20 punktów gdy był na boisku
Kowalczyk wszedł z ławki rezerwowych i nie pomylił się ani razu z gry! Jego cztery bezbłędne trójki w kluczowych momentach dały impuls całej drużynie i totalnie zdezorientowały obronę Twardych Pierników.
To była wizytówka młodego, perspektywicznego gracza, który w trudnej sytuacji kadrowej zespołu wziął odpowiedzialność na swoje barki i poprowadził Arkę do zwycięstwa.
Porażka Arika Smitha
Gdy jeden młody zawodnik błyszczy, inny doświadczony ma najgorszy okres w sezonie. Arik Smith zaliczył kolejny fatalny występ:
❌ 0 punktów
❌ 0/4 z gry
❌ 22 minuty na parkiecie
❌ 2 zbiórki, 1 asysta, 1 blok, 1 strata
Ostatnie pięć meczów w wykonaniu amerykańskiego obwodowego to już 4/24 z gry. To bardzo niepokojące liczby dla Twardych Pierników.
Głos trenera
Mantas Cesnauskis (trener AMW Arki Gdynia):
"Ciężko dziś mówić, że któraś formacja Arki się wyróżnia, a któraś jest słabsza. W takich drużynach odpowiedzialność musi spaść na cały zespół i to nie tylko ten, który jest na boisku, ale też o tych, którzy nie grają od początku, sztab szkoleniowy, działaczy, kibiców. Dzisiaj pokazaliśmy charakter. Grając w siedmiu pokonaliśmy mocnego rywala."
Kontekst tabeli
Po tej wygranej AMW Arka Gdynia:
- Ma 11 zwycięstw w sezonie
- Wraca na czoło Orlen Basket Ligi
- Kończy pierwszą rundę z bardzo dobrym bilansem
Arriva Lotto Twarde Pierniki Toruń:
- Bilans 6-9 nie daje spokojnej pozycji
- Walka o fazę play-in trwa
- Problemy w defensywie – średnio tracą ponad 88 punktów na mecz
Co dalej?
Twarde Pierniki w najbliższym spotkaniu zagrają ponownie na wyjeździe. W piątek (16 stycznia) zmierzą się z MKS Dąbrowa Górnicza.
AMW Arka Gdynia będzie miała trzytygodniową przerwę od meczów w Polsat Plus Arenie. Następne domowe spotkanie odbędzie się dopiero pod koniec stycznia.
Podsumowanie
Mecz w Gdyni pokazał, że koszykówka to nie tylko gwiazdy, ale przede wszystkim zespół i charakter. AMW Arka, grając w siedmiu zawodnikach (co przy dynamice koszykówki NBA jest ekstremalnie trudne), zdołała pokonać ambitne Twarde Pierniki.
Kluczem do sukcesu były:
- Świetna skuteczność za 3 (14/29 – 48%)
- Wszyscy na boisku w roli – sześciu zawodników z dwucyfrowym dorobkiem punktowym
- Filip Kowalczyk – bezbłędny występ młodzieżowca
- Luke Barrett – solidna gra pod tablicami (15 pkt, 11 zb.)
- Charakter i determinacja całego zespołu
Dla Twardych Pierników to kolejna porażka, która oddala ich od spokojnej pozycji w tabeli. Problemy Arika Smitha i nieskuteczność z dystansu (33%) to główne bolączki zespołu z Torunia.
Gratulacje dla Arki za niesamowite zwycięstwo mimo przeciwności i szczególne brawa dla młodego Filipa Kowalczyka, który udowodnił, że w trudnych chwilach można liczyć również na młodzież!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz