niedziela, 18 stycznia 2026

Derbowy koncert w Gryfii! AMW Arka Gdynia „zniszczyła system” w trzeciej kwarcie i zdobyła Słupsk

 To miał być trudny powrót trenera Mantasa Cesnauskisa do hali Gryfia, a zakończył się pokazem siły jego nowej drużyny. AMW Arka Gdynia, dzięki fenomenalnej drugiej połowie, pewnie pokonała Energę Czarnych Słupsk 90:76. Kluczem do zwycięstwa okazała się trzecia kwarta, w której gdynianie dosłownie znokautowali gospodarzy.


Mecze w Słupsku nigdy nie należą do łatwych – specyficzna atmosfera hali Gryfia potrafi spętać nogi niejednemu faworytowi. Jednak koszykarze Arki przyjechali nad Słupię z jasnym planem, który zrealizowali z chirurgiczną precyzją, choć początek spotkania wcale nie zwiastował tak wysokiego zwycięstwa.

Huśtawka nastrojów i "Wejście Smoka" Ljubicicia

Od pierwszych minut mecz toczył się w szybkim tempie. Gospodarze, napędzani przez Jordena Duffy'ego (22 punkty w meczu) i Aigarsa Sķele, szybko narzucili swoje warunki. Pierwsza kwarta zakończyła się prowadzeniem Czarnych 26:19, a kibice zgromadzeni w hali mogli oglądać efektowne akcje, w tym alley-oop duetu Duffy-Penn, który rozgrzał trybuny.

Arka miała jednak w swoich szeregach Kresimira Ljubicicia. Chorwacki środkowy był tego dnia nie do zatrzymania. Od samego początku „rozmontowywał” defensywę rywali w strefie podkoszowej, wykorzystując swoją siłę fizyczną. To głównie dzięki niemu oraz trójkom Jakuba Garbacza (przełamanie w drugiej kwarcie), gdynianie zaczęli odrabiać straty.

Druga odsłona to już cierpliwsza gra Arki i lepsze dzielenie się piłką (aż 14 asyst do przerwy). Na przerwę to goście schodzili z minimalnym prowadzeniem 42:40, co zapowiadało emocje w drugiej połowie.

Trzecia kwarta: Nokaut w 10 minut

To, co wydarzyło się po zmianie stron, zszokowało słupską publiczność. AMW Arka Gdynia wyszła na parkiet odmieniona i zafundowała rywalom prawdziwy "blitzkrieg".

  • Wynik kwarty: 33:15 dla Arki.

  • Styl: Agresywna obrona, szybkie ponowienia i skuteczność z dystansu.

Gdynianie grali jak natchnieni. Ważną rolę odegrał debiutujący Marcus Weathers, który wniósł mnóstwo energii po obu stronach parkietu. Znakomicie funkcjonował obwód, gdzie Courtney Ramey i Łukasz Łączyński (7 asyst) dyrygowali tempem gry. Po 30 minutach tablica wyników pokazywała 75:55 dla gości. Losy meczu zostały praktycznie rozstrzygnięte.

Cisi bohaterowie i kontrola do końca

W ostatniej odsłonie Czarni próbowali jeszcze zrywu, wygrywając tę część gry 21:15, ale przewaga wypracowana w „magicznej” trzeciej kwarcie była zbyt duża. Arka kontrolowała zegar, a kropkę nad „i” postawił Ramey celną trójką w końcówce.

Na wielkie brawa zasługuje Luke Barrett. Pod nieobecność Einarasa Tubutisa wziął na siebie ciężar gry, notując 13 punktów i 6 zbiórek. Według ocen kibiców był drugim, zaraz po Ljubiciciu, najlepszym graczem meczu.

Statystyczne podsumowanie meczu

Energa Czarni Słupsk – AMW Arka Gdynia 76:90 (26:19, 14:23, 15:33, 21:15)

Najlepsi strzelcy:

  • AMW Arka: Kresimir Ljubicić (21 pkt, 7 zb.), Luke Barrett (13 pkt), Jakub Garbacz (13 pkt, 4x3), Courtney Ramey (10 pkt, 7 as.), Marcus Weathers (10 pkt).

  • Czarni Słupsk: Jorden Duffy (22 pkt), Chico Carter Jr (16 pkt), Alex Stein (12 pkt).

Co to oznacza dla Arki?

Zwycięstwo w Słupsku to nie tylko kolejne punkty w tabeli, ale przede wszystkim sygnał, że drużyna trenera Cesnauskisa potrafi reagować na trudne momenty w trakcie meczu. Znakomita dyspozycja podkoszowych i szeroka ławka (punkty debiutanta Weathersa!) to świetny prognostyk przed kolejnymi starciami.

A jak Wy oceniacie debiut Weathersa i postawę Arki w drugiej połowie? Dajcie znać w komentarzach!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz