poniedziałek, 16 września 2019

Czarni. Opowieść o księżach i kościele w Polsce

Paweł Reszka, autor cyklu o lekarzach pt. „Mali Bogowie” tym razem zabrał się za środowisko księży. Zrobił to w zupełnie innej konwencji niż bracia Sekielscy czy ich naśladowcy. Co ujawnia Reszka?


Czarni. Paweł Reszka

niedziela, 15 września 2019

Ukryty pokój

"Ukryty pokój" hucznie oceniany jako najlepsza książka Jørn Lier Horsta dla mnie taką nie jest. Niemniej jednak warto przeczytać opowieść o kolejnym śledztwie, które prowadzi komisarz William Wisting.

Ukryty pokój


sobota, 7 września 2019

Czerwień. Kolory zła

Małgorzata Oliwia Sobczak swoją "Czerwienią. Kolorami zła" wchodzi z buta do świata polskiej literatury kryminalnej. Opowieść o prokuratorze Bilskim jest absolutnie dobra, mocna i warta kontynuowania.


Czerwień. Małgorzata Oliwia Sobczak

Wojciech Czerlonko w Asseco Arka Gdynia

Odpowiadając na duże transfery drużyn z PLK i czekając na powrót Adama Hrycaniuka z Mistrzostw Świata w Chinach Asseco Arka Gdynia poinformowała o kolejnym transferze. Do Gdyni powrócił Wojciech Czerlonko.


Skrzydłowy ostatnie dwa sezony spędził w Starcie Lublin notując 3,3 punktu. Czy to transfer na miarę rozgrywek europejskich? Wydaje się, że bardziej uzupełnienie składu, który bardzo ciekawie pokazał się w pierwszych przedsezonowych sparingach. Wydaje się, że warto również - pomijając uszczypliwe komentarze - zaufać trenerowi budującemu skład.

Natomiast już dzisiaj we Włocławku rusza turniej Kasztelan Cup, w którym bierze udział Asseco. Transmisje na youtube.


czwartek, 5 września 2019

Asseco wygrywa w derbach z Treflem

Przygotowujące się do sezonu Asseco Arka Gdynia wygrało 90:73 mecz derbowy w Bojanie.


Według relacji najlepszym zawodnikiem okazał się (po raz kolejny) Ben Emelogu, który może być jedną z gwiazd PLK. Szybki, skoczny i efektowny - to główne cechy jakie charakteryzują tego skrzydłowego.

W meczu nie grali Dariusz Wyka i Leyton Hammonds.

Najbliższe mecze sparingowe dla Asseco Arki to Turniej Kasztelan Cup, który odbędzie się w dniach 7 - 8 września.

Punkty dla Asseco: Greene 18, Emelogu 17, Upson 16, G. Kamiński 11, Bostic 4 oraz Czerlonko 7, Wołoszyn 6, Malczyk 6, Szubarga 5, Szymański 0

wtorek, 3 września 2019

Dlaczego kochamy Disco Polo?

Skąd wzięło się zjawisko zwane Disco Polo? Dlaczego korzeni tego gatunku należy szukać w miasteczkach i na wsiach a nie w wielkiej Warszawie? Czy Zenek Martyniuk od zawsze szalał przez oczy zielone? Na te i inne pytania odpowiada Monika Borys w książce "Polski bajer".


niedziela, 1 września 2019

Osiedle marzeń. Wojciech Chmielarz

Osiedle marzeń

Miejsce akcji - jedno z eleganckich zamkniętych osiedli w Warszawie, mały raj na ziemi, o jakim marzy co drugi Polak.  W "Osiedlu marzeń" Wojciecha Chmielarza pewnego ranka wszystko pęka jak mydlana bańka i to nie przez wysoki kurs franka.

sobota, 31 sierpnia 2019

Zanurzenie w Ciszy – Medytacja Mindfulness w 12 Asan

Minimum teorii, maksimum praktyki - tak w skrócie wyglądało zanurzenie w ciszy, które odbyło się 31 sierpnia w szkole 12 Asan w Wejherowie. Prowadzącą była Agata Baranow - człowiek zanurzony w tematyce medytacji jak mało kto.

Agata Baranow w 12 Asan.


czwartek, 29 sierpnia 2019

Kryminał daje nadzieję - 6 najlepszych cytatów z Wojciecha Chmielarza

Którz z nas nie lubi prozy Wojciecha Chmielarza? Myślę, że autor "Żmijowiska" ma mało zawodowych hejterów będących jego wrogami. Oto 6 najlepszych cytatów z książek Chmielarza. A jakie są Wasze?


środa, 28 sierpnia 2019

Farma lalek. Wojciech Chmielarz

Od kiedy Wojciech Chmielarz uśmiecha się szelmowsko obejmując skromnego miłośnika jego literatury (czyli mnie) na zdjęciu z biesiady literackiej postanowiłem poczytać resztę dorobku literackiego autora "Rany". Na początek "Farma lalek".

Farma lalek. Wojciech Chmielarz

wtorek, 27 sierpnia 2019

Kaczogród. Carl Barks. Moja snów dolina i inne historie z lat 1953–1954

Carl Barks (1901–2000) jest powszechnie uważany za najwybitniejszego twórcę komiksów osadzonych w uniwersum Walta Disneya, a także za legendę całego komiksowego medium.  "Moja snów dolina i inne historie z lat 1953 - 1954" potwierdzają tylko tą opinię. 


Kaczogród. Moja snów dolina

poniedziałek, 26 sierpnia 2019

Życie i czasy Skenrusa McKwacza

Don Rosa nie przypuszczał zapewne, iż jego komiksy z Kaczorem Donaldem zyskają rzesze wiernych czytelników i sławę przeżywającą rozwój nauki i nowe wynalazki. Przykładem tego niech będzie zbiór "Życie i czasy Sknerusa Mckwacza".

Życie i czasy Sknerusa McKwacza


sobota, 24 sierpnia 2019

Joga. Fakty i mity

Istnieje wiele mitów dotyczących praktyki jogi. Ale to wszystko mity, a nie rzeczywistość. Wierzcie milub nie, joga nie jest tylko dla dziewcząt - joga jest również dla faceta :). Jakie mity usłyszysz najczęściej?



czwartek, 22 sierpnia 2019

Jakub Szamałek. Cokolwiek wybierzesz

"Cokolwiek wybierzesz" Jakuba Szamałka to książka, która była określana jako najgorętsza premiera roku 2019. Po lekturze stwierdzam, że w kategorii thriller jest to naprawdę dobra opowieść.

Cokolwiek wybierasz. Jakub Szamałek

środa, 21 sierpnia 2019

Jeszcze kocham. Zapiski intymne

Anna Świrczyńska - jedna z lepszych poetek XX wieku okazuje się fenomenalną pisarką swojego dziennika intymnego. Po raz pierwszy w historii mamy do czynienia z wyznaniami ponad sześćdziesięcioletniej kobiety pragnącej seksu, bliskości i wszystkiego, co się z  tym wiąże.


Jeszcze kocham. Zapiski intymne

poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Kryminał daje nadzieję. Spotkanie z Wojciechem Chmielarzem

Wojciech Chmielarz - topowy autor kryminałów takich jak "Żmijowisko" czy najnowsza "Rana" odpowiedział pozytywnie na zaproszenie Miejskiej Biblioteki w Wejherowie i 19 sierpnia 2019 roku odwiedził gród Wejhera.


Tłumnie zebrani fani mieli okazję posłuchać autora w moderowanej rozmowie z Aleksandrą Michalak. Padły pytania o proces twórczy, inspiracje oraz o najnowszą powieść "Rana". Jak przyznał Wojciech Chmielarz premiera najnowszej książki to wyjątkowo duży stres, który porównuje tylko ze swoim debiutem.

Wojciech Chmielarz w Wejherowie

niedziela, 18 sierpnia 2019

W co wierzą Polacy?

Tomasz Kwaśniewski, nagradzany reporter, w książce "W co wierzą Polacy?" po raz pierwszy ujawnia ukryte wierzenia Polaków.

Autor nie zastanawia się, czy Kościołowi Katolickiemu rośnie czy maleje i jaki kościół przejmuje (lub też nie) wiernych. Kwaśniewski zastanawia się na tym, w co wierzymy naprawdę.

W co wierzą Polacy?



Manson. CIA, narkotyki, mroczne tajemnice Hollywood

Książka "Manson. CIA, narkotyki, mroczne tajemnice Hollywood" to opowieść nie tyle mroczna co otwierająca nowy rozdział w dyskusji na temat strasznej zbrodni roku 1969.

Manson


Latem 1969 roku Charles Manson zleca członkom swojej sekty brutalne morderstwa w Hollywood. W ciągu dwóch dni ginie siedem osób, w tym Sharon Tate, żona Romana Polańskiego. Ówcześni celebryci są wstrząśnięci, Polański zamieszkuje w siedzibie filmowego studia a na ludzi pada blady strach.

Policja prowadzi nieudolne śledztwo i dopiero przypadek - jedna z osób, które dokonały masakry pochwaliła się tym "pod celą" - pozwala znaleźć sprawców zbrodni. Autor "Manson. CIA, narkotyki, mroczne tajemnice Hollywood" O'Neill przez ponad 20 lat przyglądał się tej głośnej sprawie widząc gołym okiem mnóstwo nieścisłości.

Jak zaznacza autor w kolejnych fragmentach dostawał mnóstwo pogróżek od znanych ludzi chcących ukryć swoje powiązania z Mansonem. Okazuje się bowiem, że Charles Manson aspirował do wierchuszki Hollywood próbując swoich sił jako wokalista i autor nowego nurtu muzycznego.

O'Neill gdyby żył w Polsce nie pisałby pewnie tak ostro o Romanie Polańskim. Autor nie widzi w reżyserze żałoby i załamania po zbrodni. Autor "Manson. Co więcej pokazuje inne oblicze reżysera "Dziecka Rosemary", o którym w naszym kraju nie mówi się w ogóle a każdy atak na tą osobę kończy się mocnym protestem niektórych środowisk.

To samo tyczy się ofiar masakry. O'Neill łączy Wojciecha Frykowskiego z handlem narkotykami i innymi nielegalnymi interesami. W tle występuje również CIA oraz inne służby. Zbrodnia Mansona ma więc głębsze korzenie niż można było sobie wyobrażać.

A co z samym Charlesem M.? Nie brał on bezpośredniego udziału w żadnej zbrodni. Jak więc wpłynął na osoby dokonujące tych czynów według jego instrukcji? Czy Manson to doskonały manipulator czy człowiek żądny zemsty po odrzuceniu przez środowisko Hollywood?

Zapraszam do lektury "Manson. CIA, narkotyki, mroczne tajemnice Hollywood"


sobota, 17 sierpnia 2019

Kicia Kocia i Nunuś

Kicia Kocia była hitem wieczornym jeśli idzie o czytanie moim dzieciom do snu. Proste i edukacyjne przygody Kici zachwycały trzylatka tak, że teraz kiedy miał oddać książki młodszym dzieciom doszło do sentymentalnego buntu. Gdyby wiedział, że Anita Głowińska wydała kolejne części z ... Nunusiem - bratem Kici pewnie chciałby je przeczytać.


Kicia Kocia


Kicia Kocia doczekała się rodzeństwa. Nunuś dzięki swojej starszej siostrze poznaje świat. Miałem okazję przejrzeć książkę "Kicia Kocia i Nunuś w kuchni" gdzie kultowa bohaterka pokazuje świat swojemu młodszemu bratu.

Jak zwykle Anita Głowińska - autorka do zadania przystąpiła z właściwym sobie zaangażowaniem i pomysłem. Podobają mi się jej rysunki oraz treści dobrze dopasowane dla dzieci od 2 do 6 lat. Nie wiedziałem, że Kicia Kocia doczekała się także sporej serii kolorowanek, naklejanek oraz maskotki, które można kupić za pośrednictwem wydawnictwa Media Rodzina.

Zdecydowanie najlepsza książka edukacyjna dla dzieci ostatnich lat. Media Rodzina robicie to bardzo dobrze!


Chmielno. Sześć miejsc, które musisz zobaczyć

Chmielno to mała ale atrakcyjna miejscówka dla wszystkich, którzy chcą odpocząć. Poniżej sześć miejsc wartych zobaczenia w miejscowości wielokrotnie nagradzanej za najlepszą agroturystykę.

Na pierwszym miejscu jest kościół parafialny św. Piotra i Pawła pochodzący z 1845 roku, z umieszczoną w fundamencie datą. Jego wnętrze staraniem ks. Stanisława Gronowskiego ozdobił w 1956 roku malowidłami wzorów haftu kaszubskiego artysta malarz Wacław Szczeblewski. We wnętrzu godny obejrzenia jest barokowo ołtarz główny z 1700 roku, dwa XVIII- wieczne feretrony i ciekawa chrzcielnica.

Od kościoła idąc w dół w kierunku jeziora dojdziemy do Muzeum Ceramiki Neclów. W jednym pomieszczeniu umieszczono ekspozycję najciekawszych wyrobów rodziny zajmującej się garncarstwem od pokoleń. Na parterze znajduje się warsztat, w którym oprócz ciągłej pracy Neclowie organizują warsztaty dla turystów. Można więc samemu wykonać sobie kubek, popielniczkę czy miseczkę.

Kolekcja ponad stu ustnych harmonijek, ale nie tylko te instrumenty posiada Pan Kazimierz Gruenholz. Znajdują się tam rożne instrumenty, a także przedmioty gospodarskie. Szczególnie drogie sercu są te znajdujące się przed drewnianym budynkiem – sprzęty służące niegdyś do pracy na roli. Wysłużone, dziś – po zakonserwowaniu, spoczywają na honorowych miejscach na podwórzu. Kazimierz opowiada, jak za ich pomocą, razem ze swoimi przybranymi rodzicami, pracował w polu.
Skansen znajduje się na ul. Nad Stawem 30, 83-333 Chmielno, tel.: 692 055 026 (należy umówić się przed wizytą).

Niedaleko muzeum znajduje się chata konstrukcji szkieletowej, relikt dawnej zabudowy wsi. Obecny wygląd uzyskała w 1995 roku, kiedy odcięto od całości obiektu część grożącą zawaleniem, należącą jak dawniej do drugiego właściciela.

Pozostałość kasztelańskiego grodu z X- XIII wieku. Do dziś zachowały się jedynie zarysy wałów obwiednich. Położone na przesmyku pomiędzy Jeziorem Białym i Kłodnem, z prowadzącą tędy drogą na jeziorną plażę i dalej do ośrodków wypoczynkowych.

Na terenie grodziska stoi krzyż wykuty z żelaza z 1888 roku, ufundowany przez Feliksa Gilmeistra w 25 rocznicę Powstania Styczniowego.


opracowano na podstawie informacji turystycznej z chmielno.pl

Maciej Wasilewski. Niewidzialna ręka

Czym a może kim była Niewidzialna Ręka? Dlaczego w tych - jak to się dzisiaj mówi - złych czasach komuny powstał program, który jak żaden inny na świecie nauczył miliony młodych ludzi postaw prospołecznych? Wyjaśnia Maciej Wasilewski w "Niewidzialnej ręce".


Niewidzialna ręka. Maciej Wasilewski


Kilka słów wyjaśnienia. Formuła programu "Niewidzialna ręka" Macieja Zimińskiego zakładała wyrobienie w młodych ludziach postaw prospołecznych, kierując ich energię na pomaganie potrzebującym. Aby wciągnąć młodych ludzi do wykonywania zadań nieprzynoszących im żadnego zysku (altruizm nie jest postawą powszechną), stworzono atmosferę przypominającą zadania wywiadowcze.

W programie nie było widać twarzy prowadzącego, tylko jego sylwetkę, także sposób prowadzenia odbywał się w specyficzny, tajemniczy sposób (powitanie, pożegnanie – „Niewidzialna ręka to także ty”). Młodzież miała wykonywać zadania polegające na bezinteresownym pomaganiu innym, zwłaszcza osobom starszym i chorym, w ten sposób, aby nie dać się zobaczyć, na miejscu pozostawiając tylko znak odbitej dłoni. Satysfakcję miało sprawiać samo poczucie wykonania potrzebnej pracy. Z przebiegu zadań uczestnicy pisali raporty, które wybiórczo prezentowane były podczas programu.



I tak dowiedzieć się można było, że lekarce dziecięcej z czterdziestoletnim stażem pracy ktoś systematycznie czyścił chodnik i podwórko. Pewnej staruszce z Lęborka nieznani sprawcy odśnieżali regularnie posesję. Tosiek z centralnej Polski nadzorował działania Niewidzialnej Ręki porządkującej piwnice. Niewidzialna ręka pomogła kobiecie w ciąży dotrzeć do szpitala zanim nastąpiło rozwiązanie. Organizacja przyczyniła się nawet do tego, iż kilkanaścioro sierot znalazło własny dom.

Maciej Wasilewski nad książką pracował długo. Udało mu się przeprowadzić długie rozmowy z Maciejem Zimińskim, jego żoną, synami i osobami, które znał. Autor publikacji "Niewidzialna ręka" stał się częścią życia Zimińskiego - człowieka, dzięki któremu w Polsce dwa miliony dzieci wykonało ponad dziesięć milionów dobrych uczynków! To się w głowie nie mieści.

Kim był Maciej Zimiński? Czy jego działanie zostało docenione? Jak odnalazł się w dzisiejszym świecie, w którym łatwiej wyrzucać niż naprawiać? Czy uniknął standardowych posądzeń o współpracę z ówczesnym systemem? Jakie były jego relacje z synami (jeden z nich - Wojciech Zimiński jest gospodarzem "Szkła Kontaktowego")?

Maciej Wasilewski odpowiadając na te pytania pisze również o sobie i o nas. O swoim zwątpieniu, problemach, o podziale dzisiejszej Polski na A i B. O dobrych Polakach i jeszcze lepszych Demokratach Polskich. Dużo w nas gniewu, agresji, przekonania o własnej racji i braku refleksji. To jest dokładnie to, co powiedział mu Maciej Zimiński podczas jednej z rozmów: "Naucz się myśleć samodzielnie Maciejku. Wyłącz radio, oddaj komuś biednemu telewizor i czytaj książki. Inaczej wróżę ci wtórny debilizm.".

Żyjemy już we wtórnym debiliźmie czy jest jeszcze nadzieja? Zapraszam do lektury książki, w której są przykłady naprawdę fajnej Polski.


czwartek, 15 sierpnia 2019

Wojciech Chmielarz. Rana

Wojciech Chmielarz to pisarz, który nie pisze pod publiczkę. Nie produkuje literatury w tempie ekspresowym, a wszystko co spod jego pióra wychodzi (bez głupich skojarzeń proszę) jest bardzo dobre. Tak jak "Rana".


Rana. Wojciech Chmielarz


Na warszawskim Mokotowie jest najlepsza szkoła prywatna w mieście. Niestety, na jej wizerunku pojawia się pierwsza rana - pod kołami pociągu ginie uczennica Marysia. Podobno była w ciąży ale czy to jest prawda? Matka próbująca utrzymać wielodzietną rodzinę może się tylko domyślać.

Ten zgon sprawia, że Elżbieta - polonistka, żona i kochanka prowadzi nieudolne śledztwo w tej sprawie. Finał jest tragiczny - ktoś w szale zabija ją w szkole nożyczkami. Zwłoki znajduje Gniewomir - uczeń społecznie nieprzystosowany, miłośnik kryminalistów, fascynat śmierci i autor rysunków pornograficznych z udziałem Elżbiety i swoim. Czy to on jest mordercą?

W tym zamieszaniu próbuje odnaleźć się Klementyna - nowa nauczycielka matematyki znajdująca się na życiowym zakręcie. Choć nie chce - musi dotrzeć do prawdy skrywanej głęboko w pozornie dobrze sytuowanych rodzinach i elitarnej szkole.

"Rana" Wojciecha Chmielarza to świetnie studium rodziny w XXI wieku. Okazuje się, że w prestiżowej szkole począwszy od dyrekcji na nauczycielce matematyki kończąc mają w domach piekło przerażające bardziej niż zbrodnie opisane w książce.

Każde morderstwo bowiem związane jest z patologią skutecznie wspieraną przez kolejne pokolenia. Matki pijące na umór, ojcowie zdradzający na potęgę i przyzwolenie na przemoc domową w każdej postaci - od fizycznej z pasem z grubej skóry i ciężką metalową sprzączką po tą psychiczną - zostawiającą traumę na całe życie kolejnych pokoleń.

Wojciech Chmielarz oddaje głos swoim bohaterom. Każdy z z rozdziałów słusznie nazywany jest albo lekcją albo przerwą zgodnie z tym, co akurat dzieje się w "Ranie". W ogóle widać, że autor odrobił lekcję dotyczącą stanu nauczycielskiego. Pisze, jak jest naprawdę - w szczególności jeśli idzie o wynagrodzenie - 2500 na rękę za 40 godzin pracy tygodniowo w szkole prywatnej to i tak dużo.

"Rana" jest bardzo dobra. Wojciech - pisz tak dalej.


To. Część druga

Ciekawa zapowiedź drugiej części nowej ekranizacji powieści Stephena Kinga "To". 




wtorek, 13 sierpnia 2019

Nietoperz i suszone cytryny

Marcin Meller - niezrównany felietonista Polityki, Newsweeka po raz kolejny zebrał najlepsze felietony z lat 2016-2019 w tomie o zagadkowej nazwie "Nietoperz i suszone cytryny".

Nietoperz i suszone cytryny


W zbiorze tym dawka humoru w państwie, które humorem nie grzeszy jest naprawdę duża. Dostaje się oczywiście partii rządzącej nam od dłuższego czasu. Meller świetnie pokazuje sukcesy nasze dyplomacji, remisy z największymi wrogami i mozolną naukę jedzenia widelcem państwa, które gdyby nie Polska nie wiedziałoby, że z soku z winogron można robić świetne wina.
Meller pokazuje, jak w Polsce można nagle stać się ulubieńcem prawej, lewej albo dupy strony. Wystarczy jedno zdanie o zmęczeniu PO i już ten Meller jest za PiS. Napisze gość pozytywne słowa o PO - już internauci widzą go jedzącego ośmiorniczki i mule. O tempora! O mores!

Felietonista nie ma łatwego życia prywatnego. Piątki z reguły podporządkowane są pisaniu felietonów, które powstają w mękach i pocie czoła. Żona Marcina Mellera wspiera go dobrym, choć czasem ciętym słowem - jako rasowa feministka i sama również popełnia tę formę literacką publikując w "Tygodniku Powszechnym".

Tak w ogóle to ma ciekawą rodzinę Marcin Meller - bez niej felietonistą byłby marnym. Podobnie jak bez Gruzji, tysięcy kilometrów spędzonych w podróży i masie rozmów prowadzonych jeszcze w dobie przed internetem. Dziw bierze, ile w rzeczywistości można poznać ludzi, przeżyć zdarzeń i sytuacji.

Nie ze wszystkim trzeba się z Mellerem zgadzać. Nie trzeba na wszystko reagować. Znamienne jest, że chłop używa mózgu do myślenia. Mówi, jak jest - bez sympatii politycznych, rodzinnych. Tak było w przypadku jego świetnego tekstu o rządzeniu z gabinetów w czasie kadencji Jerzego Buzka. Takich tekstów już nie ma - podobnie jak dziennikarzy.

Trzymam kciuki za powstrzymanie się od palenia i próbę bycia dobrym wegetarianinem lub weganinem. A opisanego w jednym z felietonów prosiaczka też bym zjadł - nawet afiszując się swoim wege coś tam. 

Meller - pisz dalej! Robisz to bardzo dobrze!

poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Najlepsze narkotyki według Witkacego

Narkotyki to zbiór esejów autorstwa Stanisława Ignacego Witkacego, wydany po raz pierwszy w 1932 roku. Poszczególne eseje dotyczą nikotyny, alkoholu, kokainy, peyotlu, morfiny i eteru — i takie tytuły noszą kolejne rozdziały.



W każdym z esejów Witkacy opisuje własne doświadczenia ze wskazanymi substancjami — opowiada zarówno przeżycia i wizje po zastosowaniu tychże używek, swoje pozytywne i negatywne wrażenia, jak i komentuje wpływ na społeczeństwo.

Narkotyki


Pomimo upływu lat od napisania esejów przyznać trzeba rację autorowi, iż nikotyna oprócz smrodu i pewnego rodzaju przyzwyczajenia nic nie daje. Kokaina jest dla Witkacegoi narkotykiem utrudniającym niż ułatwiającym życie. Morfina to początek końca przez wzgląd na jej silne działanie i uzależnianie. Eter zaś to ciekawy eksperyment, z którym pierwszy raz zetknął się Witkacy ... w dzieciństwie.

Zbiór zawiera również appendix, w którym Witkacy zabiera głos w sprawach higieny i zdrowia, a także udziela porad i podaje przepisy. Odwieczna wada Polaków - słaba higiena była znana autorowi "Narkotyków" z autopsji. Witkacy z humorem podchodzi do tych bogatych domów, w których matrony śmierdzą i pudrem ukrywają swoje niedoskonałości. To samo tyczy się czystości pomieszczeń, w których mieszkali ówcześni.

Gdyby dzisiaj Witkacy zobaczył sportowe poruszenie dostałby zawału. Nie był on miłośnikiem kultury fizycznej acz w esejach zauważa pozytywny wpływ gimnastyki na ciała wątłe i nieużywane.

Przez wielu eseje Witkacego miały być pochwałą środków odurzających. Jestem przekonany, iż jest zupełnie inaczej.

Lektura klasyczna i obowiązkowa.




Układ Trójmiejski

Choć książka Sylwestra Latkowskiego - "Układ Trójmiejski" ma ponad dwa lata to opisywane przez niego zdarzenia nadal nie mają rozwiązania.


Choć Marcin P. wraz z małżonką siedzą w areszcie a długość odczytywania aktu oskarżenia szokuje nawet Kamila D. potrafiącego pokonać szmat drogi będąc nawalonym jak bela to w sprawie Amber Gold wiedza nie jest większa niż wtedy, gdy badał ją Sylwester Latkowski.

Układ Trójmiejski. Sylwester Latkowski


Jego rozmowy z Michałem Tuskiem dotyczące jego pracy w OLT Express - firmie związanej z właścicielami Amber Gold pokazują, że każda władza mało przejmuje się prostym obywatelem czy Polską jako "wartością nadrzędną". Nie mogąc uchronić nawet syna premiera od udziału w wątpliwym interesie nie można wymagać, by w większych sprawach było lepiej.

W układzie, który śledzą to PiS, to PO lub pozostały polityczny plankton to właśnie politycy czują się jak ryba w wodzie. Duże pieniądze, władza i seks - masa seksu sprawiają, że "wartości nadrzędne" przestają istnieć. Pewnie dlatego układ nie został rozbity a jego tropienie jest ulubionym politycznym zajęciem zaraz po lotach tu i tam w ramach pracy aktywnej - nie pasywnej.


Rozdział "Układu Trójmiejskiego" dotyczący trójmiejskiego biznesmena dorabiającego się w pocie czoła a potem będącego ofiarą porwania i wykorzystania przez służby każe przestać wierzyć w jakąkolwiek jakość państwa - nawet tego teoretycznego. Patrząc na tą historię można zadać sobie pytanie o sens dorabiania się w Trójmieście podczas gdy są ludzie, którzy tylko czekają aby Ciebie okraść, szantażować a nawet zabić.

Sylwester Latkowski pokazuje mechanizm, w którym urzędnik niszczy marzenia i działania ludzi wierzących w coś więcej niż swoja strefa komfortu. Rozmowy autora "Układu Trójmiejskiego" z oficerami służb pokazują działania bez skrupułów mafii trójmiejskiej. Najlepsze jest to, że wszyscy mogą tej mafii naskoczyć - nie ma siły, która by ich ruszyła.

Choć książka ma ponad dwa lata nadal aktualne są pytania o prawdziwych pomysłodawców Amber Gold. Co dzieje się z Ryszardem Krauze - człowiekiem, który miał nieograniczone pieniądze i władzę? Dlaczego w obliczu interesu słynne konflikty na linii partyjnej przestają obowiązywać? Kto stoi za słynnymi seksualnymi aferami ostatnich lat?

Sylwester Latkowski pisząc o układzie w Trójmieście stara się omijać władze związane z Sopotem i Gdynią. Dlaczego? Gdyby ktoś miał okazję zadać to pytanie autorowi "Układu Trójmiejskiego" byłoby ciekawie.

Czekamy na kolejną część opowieści o Trójmieście.



Tolkien. Biografia

Biografia Tolkiena to prawdziwa gratka zarówno dla tych, którzy przeczytali "Hobbita" dwadzieścia razy, jak i dla tych, którzy dopiero usłyszeli o skromnym profesorze Oksfordu.


Tolkien. Biografia


Tolkien przedstawiony przez Carpentera jest człowiekiem z krwi i kości: z pasją bada i tworzy nowe języki, w roztargnieniu sprawdza prace studentów, a wieczorami chadza na piwo z C.S. Lewisem i innymi tzw. „Inklingami”. Uczęszcza na msze, wychowuje dzieci i stara się zapewnić im odpowiedni byt.


Carpenter sięga do dzieciństwa Tolkiena, spędzonego na południu Afryki, a następnie śledzi dalsze losy chłopca: stratę rodziców, okopy I wojny światowej, aż do poznania przyszłej żony Edith i zamieszkania w Oksfordzie. Carpenter pięknie prezentuje kulisty powstawania "Hobbita" oraz "Władcy Pierścieni". Czuć podniosłą atmosferę premiery opowieści, która na początku tworzona była tylko i wyłącznie z myślą o dzieciach Tolkiena.

Carpenter prezentuje zawiłości wydawnicze wokół książek Tolkiena. Ze zdziwieniem czyta się o kradzieży i bezprawnej publikacji książki w USA oraz świetnej akcji Tolkiena, dzięki której to pirackie wydawnictwo w ciągu paru tygodni straciło dochód oraz zaufanie czytelników. Dodam, że autor "Hobbita" działał w świecie bez internetu więc tym bardziej takie działania zasługują na uwagę.

Znakomita książka, dająca poczucie realnego obcowania z kultowym autorem. Carpenter pisze w taki sposób, iż czytelnik wczuwa się w codzienny rytm dnia Tolkiena uprawiającego ogródek i tworzącego kultowe książki.

Świetna biografia.

niedziela, 11 sierpnia 2019

Nóż. Jo Nesbo

Wakacje 2019 to zdecydowany czas Jo Nesbo. Jego "Nóż" to ostry kryminał, który nie zostawia jeńców.


Nóż. Jo Nesbo


Harry Hole wrócił do punktu wyjścia: znowu pije, Rakel wyrzuciła go z domu, ponownie mieszka przy Sofies gate. Pewnego dnia budzi się z obezwładniającym kacem, a na dłoniach i ubraniu ze zdumieniem spostrzega ślady krwi. Kompletnie nic nie pamięta z minionej nocy…

Harry wiele przeżył, ale nawet on nie jest gotowy na koszmar, jaki zgotował mu los. Policjant musi zmierzyć się nie tylko ze starym, śmiertelnym wrogiem, ale i ze swoim osobistym piekłem.

Ktoś morduje Rakel i wszystko wskazuje na to, iż sprawcą jest ... Harry Hole. W międzyczasie znów zaczyna grasować Svenn Finne - seksualny maniak chcący zemścić się na norweskim gliniarzu.

Jo Nesbo zaprasza nas do skomplikowanej gry, w której do końca walczyć będziemy o zwycięstwo. Oskarżenie bowiem Harrego Hole'a o morderstwo wydaje się za łatwe. Trudno jednak zgadnąć, kto tak naprawdę jest mordercą. Ostateczne wyjaśnienie sprawia, że czytelnikowi z wrażenia opadnie to i owo :) Takie kryminały lubię.

"Nóż" nie jest opowieścią przegadaną - każde słowo, każdy rozdział - nawet te złożone tylko z wewnętrznego monologu Harrego są potrzebne.

Po prostu świetna książka.




sobota, 10 sierpnia 2019

Kaszuble czyli dobble po kaszubsku

Kaszubi z Kartuz, a konkretniej ze Stowarzyszenia Turystycznego Kaszuby przygotowali dla turystów i nie tylko "Kaszuble". Gra ta to nasze regionalne Dobble naszpikowane tym, co na Kaszubach najlepsze.

Kaszuble



Gra składa się z 45 kart wypełnionych różnymi obrazkami, z których tylko jeden powtarza się na kolejnej karcie. Kaszuble - podobnie jak klasyczne Dobble - wygrywa ten, kto pozbędzie się kart z ręki wyszukując podobnych symboli. Tyle jeśli idzie o wersję pozbądź się kart.

Można zagrać również wersję, w której zbieramy karty. Rozdajemy po jednej karcie każdemu graczowi. Na komendę start wszyscy odwracają swoją kartę i szukają pary z kartą odkrytą na wierzchu stosu. Wygrywa ten, kto zdobędzie jak najwięcej kart.

Możliwości gry jest multum. Najciekawsze w Kaszublach jest ich kaszubski charakter. Warto skorzystać z dołączonego słowniczka, dzięki któremu będziemy mogli nazywać poszczególne obrazki w pomorskim języku. Spotkamy więc bozo krówka (biedronkę), chaję (burzę), notę (nutę), celt (namiot), fanę (flagę) czy klewer (koniczynkę). Przekładu tych słów dokonał Tomasz Fopke - człowiek, bez którego kaszubski chyba by już nie istniał.

Odnotować należy, iż autorem nazwy jest Radosław Kolibabski a niesamowite rysunki przygotowała Monika Pollak.

Gdzie zdobyć Kaszuble? Od piątku - 8 sierpnia 2019 roku rozdawane było ... za darmo w siedzibie Stowarzyszenia Turystyczne Kaszuby mieszczącego się w Kartuzach na ulicy Klasztornej 1. Więcej informacji można uzyskać pod numerem telefonu (58) 736-77-88.




5 rzeczy, które kojarzą się z Kaszubami

Wakacyjne wyprawy to oprócz odpoczynku od codzienności możliwość poznawania ciekawych zakątków Polski - ich zwyczajów i obyczajów. Takim zakątkiem są dla mnie Kaszuby. Poniżej pięć rzeczy, z którymi kojarzy mi się region, z którego pochodzę.


Pierwszą rzeczą jest tabaka, tabakiery i wszystko, co z tym związane. Tabaka to proszek z mielonych liści tytoniu. Na Kaszubach występuje w trzech podstawowych odmianach - żółtej - najłagodniejszej, brązowej oraz czarnej. Tabakę przechowuje się przede wszystkim w tabakierach z krowich rogów, których wykonanie można zobaczyć w Muzeum w Chmielnie. Kiedyś traktowano tabakę jako środek leczniczy - dziś stanowi bardziej element rozrywkowy.

Muzyka i taniec stanowią ważny element kultury Kaszub. Mało kto wie, że mamy na Kaszubach taniec zwany Koseder - odpowiednik Poloneza. W regionie jest masa zespołów muzycznych, które kultywują tradycję oraz używają charakterystycznych dla Kaszub instrumentów-  mam na myśli przede wszystkim Diabelskie Skrzypce.

Kuchnia kaszubska to przede wszystkim prostota i skromność. Poprzez śledzia w śmietanie podawanego z pulkami w każdy piątek mamy również polewkę - zupę z kartoflami i inne potrawy zrobione z ziemniaka właśnie. Wielu dziwi, czemu Kaszubi z południa najpierw zjadają słodkości a dopiero potem podają "konkrety". Taka jednak jest historyczna kolejność posiłków na Kaszubach. Kiedy przyjeżdżasz na wakacje nie zamawiaj wszechobecnego dorsza - to ryba, która nie króluje na kaszubskich talerzach.

Słynne nuty kaszubskie, których autora nie ustalono to charakterystyczny rysunek występujący na kubkach, torbach, obrazach czy publikacjach dotyczących Kaszub. Zaczynające się od słów - To je króci, to je dłudzi według Punktów Informacji Turystycznej na Kaszubach każdy rdzenny mieszkaniec potrafi zaśpiewać bez problemu. Czy tak jest naprawdę? Trzeba odwiedzić Kościerzynę, Kartuzy czy choćby Gdynię.

Aby zaśpiewać powyższe nutki należy znać podstawy języka kaszubskiego. Ten twór językowy pełen jest germanizmów oraz zwrotów, których nawet stali mieszkańcy Kaszub nie kojarzą. Kaszubski z Kościerzyny jest zupełnie inny od tego z Helu. Na język kaszubski przetłumaczono "Pana Tadeusza".

A z czym Tobie kojarzą się Kaszuby?



piątek, 9 sierpnia 2019

Agatha Christie. Dopóki starczy światła

Utwory Agathy Chrsitie zawarte w kolekcji "Dopóki starczy światła" opublikowane zostały po raz pierwszy w latach 1923-32 na łamach brytyjskich czasopism.


Jednym z opowiadań jest mrożące krew w żyłach "Na krawędzi" Głowna bohaterka opowieści - Klara od zawsze była otwarta na potrzeby innych. Pomagając biednym i poniżanym czuła swoją misję w świecie, który miał stanąć przed nią otworem. Niestety - zarówno intelektualnie jak i podług piękności Klara nie wyróżniała się niczym szczególnym.

Dodatkowo wszystko skomplikował fakt, iż mężczyzna, w którym Klara ulokowała wszystkie swoje uczucia wybrał inną.  Jak to w opowieściach Agathy Christie bywa odkrycie pewnej tajemnicy jego wybranki wszystko zmienia. Zdrada, którą odkryła Klara jest bezczelna i wymaga natychmiastowej reakcji.

Co robi główna bohaterka z tą wiedzą? Agatha Christie pokazuje zmagania Klary chcącej znaleźć złoty środek w tej skomplikowanej sytuacji. Jest na krawędzi wytrzymałości - co rusz waha się w podjęciu odpowiedniej decyzji.

W pewnym momencie następuje przełom, który sprawia, że finał opowieści jest przerażający. Agatha Christie pokazuje drogę człowieka do nerwowego załamania i wszystkiego, co się z tym łączy. Pomimo krótkiej formy autorka umie czytelnika zaskoczyć.



Wczasy w Zaworach 53A

Szukasz interesującego miejsca do odpoczynku w Szwajcarii Kaszubskiej? Warto w wyszukiwarkę wpisać Zawory 53A.


Domek Zawory 53A znajdujący się na górce przylegającej do Jeziora Kłodno wydaje się "najbogatszą" opcją w tym miejscu. Ilość atrakcji, jakie właścicielka przygotowała dla dzieci jest oszałamiająca. Mamy więc boisko do siatkówki, piłki nożnej, tor przeszkód,  piłkarzyki i parę innych ciekawych gier także dla dorosłych.

Widok z tarasu Zawory 53A


Na miejscu znajdują się kijki do Nordic Walking. Ilość tras w okolicach Zaworów, Chmielna oraz ościennych miejscowości jest tak bogata, że pobyt tygodniowy nie pozwala w pełni poznać ich różnorodności i bogactwa. Na duży plus brak tych słodkich i kochanych psiaków wałęsających się bez kagańca. W Zaworach jakoś ludzie rozumieją, że pies najlepszym przyjacielem człowieka - swojego właściciela.

W domku Zawory 53 A znajduje się sauna (nie korzystałem), pokoje dwuosobowe, kuchnia (lodóweczka, elektryczna kuchenka, kuchenka mikrofalowa) oraz salon. Brakuje w tym ostatnim kanapy, która w połączeniu z TV z NC Plus stanowi mocny punkt programu i antidotum na polską, kapryśną pogodę.

Dla korposzczurów idealny będzie taras z widokiem na Jezioro Kłodno oraz miejsce do zrobienia ogniska (drewno płatne dodatkowo). W domku istnieje możliwość włączenia WIFI (płatne dodatkowo - nie korzystałem przez wzgląd na przebywanie w towarzystwie bardzo oszczędnego korposzczura).

Na duży plus bogata biblioteczka dla dzieci i dorosłych - także w języku angielskim i niemieckim (sic!). Można przyjechać tylko czytać i czytać oraz czytać :)

Problem powstaje, kiedy po skorzystaniu z powyższych zamierzamy dotrzeć do jeziora. Droga to około kilometra, gdy będziemy przeskakiwać przez płot jak Lech Wałęsa i kroczyć przez teren Pensjonatu Tama. Można także zejść drogą dojazdową do Zawory 53A, która jest jeszcze dłuższa. Polecam więc ćwiczyć się w pokonywaniu swoich ograniczeń i płotów. Dzieciom wychodzi to zdecydowanie lepiej niż dorosłym.

Kiedy już pokonamy przeszkody możemy wybrać się pieszo do Chmielna, by skorzystać z tamtejszych atrakcji.

Trudno też trafić do Zawory 53A licząc na GPS. Warto skontaktować się z właścicielką, która winna czekać na was przy drodze. Nawet sąsiedzi prowadzili nas na manowce i miejsca, w których Zaworów 53A nikt nie widział.

Wakacyjny widok na Jezioro Kłodno jak mówią młodzi - bezcenny. No i rzecz jasna towarzystwo - ja spędzam rok w rok wakacje z najlepszymi ludźmi na świecie więc moje wakacje są udane. A Wasze?


piątek, 2 sierpnia 2019

Jaki naprawdę jest Michał Fajbusiewicz?

Pytanie postawione w tytule pewnie nigdy nie będzie miało prawidłowej odpowiedzi choć książka "Fajbus. 997 przypadków z życia" prezentuje Michała Fajbusiewicza bardzo dokładnie.


Fajbus


Syn Żyda z Łodzi i Polki nie jest postacią anonimową. Dla starszych pokoleń to człowiek, który od zawsze zajmował się sprawami kryminalnymi w telewizji publicznej. Kiedyś na nagrania programuprzychodziły tłumy ludzi, a całą ekipę traktowano jak celebrytów. Jak wspomina Fajbus wielokrotnie policja musiała pilnować porządku i pomagać ekipie telewizyjnej. Młodsze pokolenia kojarzą pana Michała z programów Crime Investigation na Polsacie.

W rozmowie z Magdą Omilianowicz Michał Fajbusiewicz dokonuje rozliczenia z życiem. Wspomina dzieciństwo, czasy pracy jako KAO-wiec oraz początki kariery dziennikarskiej. Mówi o niezliczonych romansach młodości, dwóch małżeństwach i kobiecie z którą jest ponad trzydzieści lat.

Wiele fragmentów dotyczy kryminalnej strony pracy Michała Fajbusiewicza. Czytamy więc o przygotowaniach do programu, samej idei i współpracy z policją. Fajbus wspomina czasy, w których mafia z Trójmiasta chciała go zlikwidować więc bohater rozmowy z Omilianowicz co rusz sprawdzał, czy pod samochodem nie podłożyli mu bomby.

Mało kto wie, ale parę spraw policja rozwiązała właśnie dzięki programowi Fajbusiewicza. Na jedno z nagrań ... przyszli nawet sprawcy śmiertelnego pobicia. Nie obyło się jednak bez problemów - niektórzy z "bohaterów" programu pozywali Fajbusa do sądu o to, że ... źle pokazał jak morderca dusił swoją ofiarę.

Są i sprawy nierozwiązane do dzisiaj. Wrażenie robi ta, w której wszystko wskazuje na to, iż mąż zabił żonę jednak nie znaleziono na to dowodu. Rodzice żyją w poczuciu wielkiej niesprawiedliwości  i noszą w sobie niewyobrażalny ból.

Jaki Michał Fajbusiewicz jest prywatnie? Jakie są jego pasje? Czy stosuje modne diety i jaki jest jego stosunek do rządzącej obecnie partii? Lubi podróże? Co dalej z jego karierą?

Zapraszam do lektury "Fajbusa".



piątek, 26 lipca 2019

Agatha Christie. S.O.S.

Gdyby ktoś zastanawiał się nad doskonałym podręcznikiem do pisania kryminałów zbiór opowiadań Agathy Christie "Świadek oskarżenia" jest właśnie dla osób chcących pisać dobrze. Opowiadanie "S.O.S" potwierdza moje zachwyty nad tą książką.



Młody mężczyzna – Mortimer, zatrzymuje się w nocy na pustkowiu z powodu awarii samochodu. Dostrzega jednak, że w oddali widać światła domu. Uszczęśliwiony podąża w tamtym kierunku. Zostaje przyjęty bardzo gościnnie przez rodzinę mieszkającą w domku, natychmiast gospodarz proponuje nocleg. Mortimer zgadza się.

Sypialnię szykują mu dwie córki pana domu – Charlotte i Magdalen. Gdy mężczyzna wchodzi do pokoju, widzi na zakurzonej szafce trzy literki – S.O.S. Mortimer zastanwia się, co ma znaczyć ten napis. Następnego dnia próbuje przeprowadzić śledztwo ujawniające mające wyjaśnić ten fakt. Okazuje się, że ten sympatyczny dom nie jest taki, na jaki wygląda i dzieją się w nim straszne rzeczy.

Agatha Christie pokazuje, jak przedziwna jest ludzka natura. Przybysz nie spodziewał się, że w nowopoznanych ludziach czają się najgorsze potwory. Chęć mordu i wywołania strachu u innej osoby po lektorze "S.O.S." wydaje się mocna w każdym z nas. Wystarczą tylko niesprzyjające warunki i już mamy to, co opisuje Agatha Chrisie w rzeczywistości.

Opowiadanie pięknie kończące cały zbiór. Zdecydowanie warto.

Asseco Arka Gdynia. Bostic zostaje!

Zawodnik, który (oprócz finałów) trzymał wysoką formę - Josh Bostic - przedłużył kontrakt z gdyńskim klubem.



Gdyński Klub Koszykówki Arka SA informuje, że amerykański strzelec Josh Bostic przedłużył profesjonalny kontrakt sportowy na reprezentowanie Asseco Arki Gdynia.


Bostic w ostatnim sezonie był mocnym punktem gdyńskiego ataku i w 39 meczach Energa Basket Ligi, grając średnio ponad 26 minut, notował 17.5 punktu, 4.2 zbiórki, 3.1 asysty i 1.4 przechwytu.

Kulisy rozmów na linii zawodnik - klub opisuje Karol Wasiek. W jego tekście na sportowefakty.wp.pl możemy przeczytać między innymi, że strony prowadziły rozmowy od dłuższego czasu. Kilkukrotnie wydawało się, że Bostic nie podpisze umowy i zwiąże się z drużynami w Hiszpanii czy Włoszech. Kiedy wydawało się, że trzeba szukać innego zawodnika nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji i sam Bostic zadzwonił i zaakceptował ofertę.

Wielu kibiców interesuje fakt, czy do Bostica dołączy James Florence. Gracz, który błyszczał w ubiegłym sezonie na pozycji rozgrywającego przydałby się zespołowi z Gdyni, który wydaje się chcieć powalczyć o coś więcej niż brązowy medal i udział w Eurocup.

środa, 24 lipca 2019

Asseco Arka Gdynia. Bostic blisko Arki?

Josh Bostic - amerykański koszykarz występujący na pozycji niskiego skrzydłowego, człowiek, który według WIKIPEDII w 2014 rozegrał dwa spotkania przedsezonowe w barwach Detroit Pistons jest, według informacji Karola Waśka (sportowefakty.wp.pl), blisko pozostania w Arce na kolejny sezon.


MVP EBL oraz zawodnik najlepszej 5 sezonu jest ponoć bliski porozumienia z Asseco Arką Gdynia. W sportowefakty.wp.pl czytamy:

Transfer Hammondsa wcale nie oznacza, że w Gdyni ponownie nie zobaczymy Josha Bostica. Udało nam się także ustalić, że są (i to całkiem duże) szanse na podpisanie nowego kontraktu z największą gwiazdą minionego sezonu w Energa Basket Lidze. Trwają zaawansowane rozmowy. Być może na dniach poznamy efekty tych negocjacji.


Agatha Christie. Tajemnica błękitnej wazy

Kontynuując moje poszukiwania i zgłębiając fascynację prozą Agathy Christie przeczytałem kolejne opowiadanie z tomu "Świadek oskarżenia". "Tajemnica błękitnej wazy" pokazuje pewien mechanizm, który do dzisiaj działa wśród beszczelnych złodziei.



Grający na polu golfowym mężczyzna, codziennie o tej samej porze słyszy krzyk: "Ratunku! Morderstwo!". Jednak po wielu poszukiwaniach nie znajduje źródła dźwięku. Razem z przyjacielem postanawiają odkryć historię, która odbyła się w stojącym nieopodal domku gdzie doszło ponoć do tajemniczego zniknięcia i zbrodni.

Kiedy ma się odbyć seans spirytystyczny mający wyjaśnić wszelakie niejasności główny bohater ma przynieść błękitną wazę z domu swojego wuja po to, by dowiedzieć się wszystkiego na temat tajemniczego głosu prześladującego go. Niestety - nagle świat duchowy dotyka go tak mocno, iż ... traci cenne precjozum mając nauczkę na całe życie.

Agatha Christie obala kolejne zabobony modne w jej czasach. Nie za bardzo wierzy w seanse spirytystyczne wierząc głęboko w racjonalizm i fakt, że na świecie mamy wielu ludzi chcących wzbogacić się kosztem innych i przy niewielkim nakładzie sił.

"Tajemnica błękitnej wazy" prezentuje sposób, dzięki któremu głównemu bohaterowi obcy ludzie wmówili coś, co nie istnieje. Człowiek na początku nieufny z czasem przyjął wszystkie kłamstwa jako pewnik.

Finał niestety okazał się bardzo bolesny. Jak bardzo? Zapraszam do lektury "Tajemnicy błękitnej wazy".




Agatha Christie. Radio

Pieniądze nie są najważniejsze jednak okazuje się, iż w przeszłości, dzisiaj i za lat kilkanaście będą rządzić człowiekiem. W większości wypadków ze skutkiem negatywnym. O tym właśnie traktuje "Radio" - kolejne opowiadanie z tomu "Świadek oskarżenia"


Zamożna pani kupuje sobie radio. Jej siostrzeniec nastawia je na fale ze spokojną, kojącą muzykę i wychodzi. Po jakimś czasie muzyka milknie i z odbiornika wypływa głos dawnego męża damy – Patricka, który zginął kilka lat temu. W dodatku głos oznajmia, że przyjdzie niebawem po żonę.

Kobieta słysząc ten głos postanawia zrobić porządek ze sprawami ziemskimi. Godzi się z najbliższymi, dokonuje refleksji nad życiem i ... zmienia testament. Kiedy przychodzi dzień i godzina, w której przychodzi do niej zmarły mąż jest gotowa.

"Radio" to kolejne świetne opowiadanie Agathy Christie. Czytelnik prawie do końca nie spodziewa się, iż opisywany jako dobry krewny Patrick uknuł misterną intrygę, by pozbawić ciotki życia. Korzystając z ówczesnych technologii i znając stan zdrowia ciotki zadbał, by szybko odeszła z tego świata.

Nie spodziewał się jednak, że ciocia wykręci mu numer nie z tej ziemi. Jaki? Zapraszam do lektury.


Asseco Arka Gdynia. Dwójka nowych zawodników w zespole

Leyton Hammonds oraz Benjamin Emelogu to dwoje nowych graczy Asseco Arki Gdynia, o których dzisiaj poinformował klub.


Zgodnie z planem po przyjeździe z meczów kadry U20 Przemysław Frasunkiewicz odkrył kolejne karty.

Leyton Hammonds w ostatnim sezonie grał w węgierskim Egis Kormend (2) i w 45 meczach ligowych (śr. 26.9 minut) zdobywał przeciętnie 13.3 punktu, dokładając do tego 4.9 zbiórki, 1.0 asysty i 1.1 przechwytu. W rozgrywkach Alpe Adria Cup jego dorobek to średnio 14.6 punktu, 6.3 zbiórki oraz 1.1 asysty.



Benjamin Emelogu już w zeszłym sezonie miał grać w Arce. Na przeszkodzie stanęły jednak problemy zdrowotne zawodnika, przez które zaliczył dość długą przerwę w graniu. Dodam, że za Emelogu w zeszłym sezonie mieliśmy okazję podziwiać litewską strzelbę - Deividasa Dulkysa. Czy uda mu się go godnie zastąpić?




Skład Asseco Arka Gdynia na 24 lipca: Benjamin Emelogu, Leyton Hammonds, Phil Greene, Adam Hrycaniuk, DeVonte Upson, Krzysztof Szubarga, Dariusz Wyka, Bartłomiej Wołoszyn.



poniedziałek, 22 lipca 2019

Agatha Christie. Zbrodnia na festynie

"Zbrodnia na festynie” to kolejna fenomenalna powieść Agathy Christie będąca przykładem kryminału, który nie starzeje się z upływem lat.


W małym miasteczku Nassecombe mieszkańcy przygotowują festyn wakacyjny. Główną atrakcją zabawy ma być tak zwane „Polowanie na mordercę”, które podejmuje się przygotować znana pisarka kryminałów Ariadna Oliver, natomiast wręczającym nagrody ma być sam Hercules Poirot, światowej sławy detektyw.

Zbrodnia na festynie


Pisarka instynktownie czuje, że coś może się zdarzyć. I faktycznie, fikcja zmienia się w rzeczywistość. Dziewczyna, która miała grać trupa – Marlena Tucker – umarła naprawdę. Kto zabił Bogu ducha winną nastolatkę?

W międzyczasie ginie młoda Lady Hattie Stubbs a potem dziewiędziesięcioletni staruszek - dziadek Marleny Tucker. . Podczas gdy policja typuje kolejnych podejrzanych Herkules Poirot przygląda się relacjom panującym w rej bogatej posiadłości. Czy sir George Stubbs mógł popełnić zbrodnię? A może to Amy Folliat – była właścicielka posiadłości? Connie Masterton – żona lokalnego posła do parlamentu, siejąca w okolicy zgrozę swym potężnym wyglądem i władczym charakterem? Państwo Sally i Alec Legge – wczasowicze, pomagający w organizacji festynu?


Mimo przytłaczającej liczby uczestników festynu, liczba podejrzanych jest ograniczona. Klucz do szopy, w którym znaleziono zwłoki mieli tylko organizatorzy imprezy – państwo Stubbs oraz ich domownicy. Na dodatek morderca ułożył zwłoki dziewczyny dokładnie w pozycji, jaka przewidziana była w zabawie, więc musiał to być ktoś idealnie znający organizacyjne szczegóły przedsięwzięcia.

W "Zbrodni na festynie” to kolejna fenomenalna powieść Agathy Christie będąca przykładem kryminału, który nie starzeje się z upływem lat. Ilość bohaterów, tropów i sytuacji robi wrażenie. Wszystko  zmienia się jak w kalejdoskopie a Herkules Poirot – wolniej niż zwykle odkrywa mordercę - postać bez skrupułów dążącą do jedynego celu - pieniędzy.

Jak zwykle fenomenem jest postać Herkulesa Poirota. Z nienagannie przystrzyżonym wąsem kroczy między alejkami ogromnej posiadłości i łączy porzucone elementy układanki. Jego maniery, szyk i niezrównany intelekt robi wrażenie w każdym czasie.

"Zbrodnia na festynie" to jedna z trzech najlepszych powieści Agathy Christie.





niedziela, 21 lipca 2019

Robert Louis Stevenson. Wyspa skarbów

"Wyspa skarbów" Roberta Louisa Stevensona to opowieść dla dzieci i dorosłych. Bo ci ostatni przecież też kiedyś mieli kilkanaście lat.

Jim Hawkins pracuje w tawernie "Admiral Benbow". Traf sprawia, że bierze on udział w wyprawie poszukującej skarbu legendarnego kapitana piratów Flinta. Wśród załogi statku znajdą się dawni towarzysze Flinta, którzy pragną odzyskać utracone łupy. W końcu okazuje się, że skarb tajemniczo zniknął. Jest jednak ktoś, kto wie, gdzie się podział.

Książka o piratach odniosła tak duży sukces, że wielu autorów próbowało ogrzać się w sławie tej książki. Jednak nikt nie podrobił doskonałego rozłożenia akcentów pirackich: drewnianych nóg, opasek na oczy czy przyśpiewek o umrzykach. Nikomu nie udało się wypromować opowieści tak barwnej, mrożącej krew w żyłach i fascynującej.

Książka pobudzająca wyobraźnię.

Ocena 10/10.

Serce znad morza. Opowiadanie na konkurs

Kolejny z tekstów literackich, które znalazłem przeglądając pliki, które być może kiedyś dadzą mi sławę i pieniądze (śmiech). Opowiadanie przygotowane z myślą o warsztatach organizowanych przez panią Kordel i wydawnictwo Znak.


Zima była tego roku wyjątkowo sroga. Mróz rysował na szybach fantastyczne wzory, w których dzieci dostrzegały walczące na śmierć i życie smoki, dzielnych rycerzy i piękne księżniczki. Dorośli zaś widzieli tylko kłopot, bo i opału trzeba było więcej zużyć i szyby w samochodach skrobać. W duchu jednak cieszyli się jak jak najmłodsi przypominając sobie swoje śnieżne zabawy, kiedy mieli po kilka i kilkanaście lat.

Wiedziała stara Anna, co mówiła Klementynie o nadchodzącej srogiej zimie, gdy ta z córką Dobrochną powróciły do rodzinnego miasta. Miasta, w którym czekała na nich opuszczona kamienica, stara cukiernia i mnóstwo wspomnień, z którymi należało się zmierzyć chcąc w końcu normalnie żyć.

Anna nadal paliła ogniska dla zbłąkanych podróżników. Była osobą, która łączy w sobie przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Siły jednak ją opuszczały. Mocniej niż zwykle myślała o wieczności, w której przyjdzie się jej spotkać twarzą w twarz z tymi, których mogiłami opiekowała się przez tyle lat. Ta myśl wywoływała jednak uśmiech na jej twarzy. W przeciwieństwie do młodszych wiekiem wiedziała, że życie jest tylko jedno i należy je przeżyć godnie. Ona była pewna, że tak właśnie było.
Duch świąt, duch, którego czuć było piernikową przyprawą działał dalej. Widać to było po Klementynie, która z jeszcze większą ochotą tworzyła niesamowite cuda z korzennego ciasta. W jej oczach widać było błysk ludzi, którzy są bardzo zakochani i którzy zapomnieli, że w słowniku istnieje takie słowo jak: niemożliwe.

Zobaczyć można było to po Dobrochnie, która wraz z wielkim królikiem i psem zwanym przez wszystkich Marcepan dorastała w atmosferze akceptacji i miłości. Miłość do doktora Piotra nie ostygła - wręcz przeciwnie - na każdym kroku Dobrochna przypominała o swojej świętej przysiędze, w myśl której ożeni się z najlepszym doktorem na świecie. I będziemy żyli długo i szczęśliwie razem z naszym zwierzyńcem, mamą, babcią i całą resztą - dodawała przy każdej okazji.

Nawet babka Agata doznała spokoju ducha i już nie zerkała na walizki wrzucone w dużą, dębową szafę. Dla niej wieczna tułaczka skończyła się gdzieś koło figury św. Antoniego pilnującego skrawka niebieskiego materiału. Czasem tylko wydawała się coraz mniej obecna jak gdyby zaglądała w swoją przyszłość, która już tak jej nie przerażała.

Pomysł Klementyny na uruchomienia dawnej cukierni nie był tak dobry jak otwarcie internetowego sklepu z ręcznie robionymi piernikami. Na stronie www.sercezpiernika.pl klienci z kraju i świata mogli kupować nie tylko pachnące piernikiem, gałką muszkatołową i miłością pierniki. Bardziej zainteresowani mogli zapisać się na kursy robienia „Pierników od serca”, które Klementyna prowadziła cyklicznie w swojej kamieniczce. A przecież nie tak dawno wszystko tam pokrywał kurz minionych czasów, smutek i chęć pożegnania się z życiem.

W związku z tym, że Klementyna i tak miała dużo pracy przy samej produkcji pierników sklep internetowy prowadziła Ruda Fela – ta sama, która najpierw kazała Klementynie nie wściubiać nosa w nie swoje sprawy, a potem musiała chcąc – nie chcąc przyjąć pomoc, która pozwoliła jej wyrwać się z piekła przemocy domowej, w której mąż uważał się za lepszy sort człowieka.

Rany na ciele Rudej Feli goiły się szybciej niż rany w sercu. Miała ona ogromny żal do siebie, że tyle czasu tkwiła w sytuacji, która niszczyła ją i dzieci. Na samą myśl o swoim mężu, który siedział za kratami ciarki przebiegały jej po plecach. Dzięki pomocy dr Piotra, Klementyny i innych życzliwych ludzi, którzy też odważyli się powiedzieć nie przemocy domowej złożyła pozew rozwodowy. Zaangażowanie komendanta policji pozwoliło z kolei Rudej Feli odbyć kurs prowadzenia sklepu internetowego. Nadal jednak dbała o kamienicę i cukiernię Klementyny robiąc porządki, od których zaczęła się ich wspólna droga. Okazuje się, że nie każda kobieta kobiecie wilkiem - myślała czasem Ruda Fela.

Jej dzieci już nie zasypiały ze strachem i nie budziły się z krzykiem. W mieszkaniu jej ojca panował spokój, cisza a nad wszystkim unosił się ten tajemniczy duch świąt. Duch przebaczenia i duch, który pokazywał siłę miłości.

A co z najlepszą przyjaciółką Klementyny? Imka była najlepszym adwokatem w całej Polsce i pewnie na świecie. Wspominała te święta, które mogła spędzić wraz z rodzicami w piernikowej kamienicy parę lat temu. Klimat i poczucie dobrze spędzonego czasu, pogłębione relacje posypane przyprawą piernikową sprawiały, że czasem kręciła się jej łza w oku. Smutku czy szczęścia?
Imka cieszyła się, że Klementynie układa się we wszystkich dziedzinach życia. Choć bez wiedzy koleżanki znalazła ojca Dobrochny, który w tym samym czasie bałamucił Klementynę i uwiódł studentkę pierwszego roku zdecydowała, że nie przekaże koleżance zdobytych informacji. Pan doktor habilitowany nie był już w związku z tamtą studentką. Kochliwy człowiek bujał się od kolejnej Kasi do Asi bałamucąc je i wykorzystując swoją pozycję. Czy wszyscy mężczyźni to świnie - zastanawiała się Imka patrząc na tą sytuację. W jej zawodowym życiu również brak było rycerzy na białych koniach. Raczej byli to giermkowie bez majątku i pomysłu na życie. Zamiast miłości wielokrotnie szukali kur domowych dostępnych 24 godziny na dobę, które posprzątają, ugotują jeszcze pójdą po piwo.

To podłe – pomyślała Imka przeglądając w internecie oferty na spędzenie świąt wielkanocnych. Choć dopiero był luty chciała mieć wszystko zapięte na ostatni guzik i wiedzieć, gdzie spróbuje odnaleźć nową siebie. Nie zawsze trzeba zaczynać takie poszukiwania pierwszego stycznia.
Pani adwokat musi być zawsze silna i idealna – mawiał jej ojciec, który przez lata był sędzią sądu w Krakowie. Imka będąc wychowana w domu pełnym pozornej miłości sama nie miała do niej szczęścia. W najlepszym związku była mając siedem lat. Jarek – szarmancki, miły i z buzią pełną piegów skradł wtedy moje serce. Nosił za mną plecak i nie ciągnął za warkocze. Prawdziwe, niekońskie zaloty – zaśmiała się w duchu.

Przeglądając kolejne oferty wielkanocne znalazła ogłoszenie. „Uroczy domek przy latarni w Dębkach zaprasza wszystkich ceniących ciszę i spokój do spędzenia świąt wielkanocnych w naszym urokliwym miejscu. Duża dawka jodu i dobrego humoru gwarantowane. Można przyjeżdżać z dziećmi i ze zwierzętami. Zapraszamy! Joanna i Jan Konke.

Wieczorem zadzwoniła do Klementyny.
Co tam słychać u mistrzyni piernikowych wypieków w jej dziurze na końcu świata? - zaczęła Imka
Wszystko kręci się znakomicie. Tylko ten Bartek od czasu do czasu dzwoni i mówi, że za tobą tęskni – wtrąciła kąśliwie Klementyna.

Bartek to historia, a właściwie prehistoria – zaczęła Imka. Przecież pamiętasz, że mój zachwyt nad człowiekiem, który do żywego przejmuje się spalonymi piernikami dla siostry prysł jak mydlana bańka. Słuchaj moja droga - z innej beczki, czy ten duch świąteczny unosi się u Ciebie cały czas? Mogłabyś do mnie go wysłać. Wyjeżdżam na wiosenny urlop nad morze i chcę tam spotkać miłość swojego życia i przy okazji zabrać ciebie i Dobrochnę – powiedziała jednym tchem Imka.
I Jeszcze Kubę – dodała odważnie Klementyna pamiętając o tym, że jej serce oprócz miłości do córki i troski o babkę wypełniać zaczęło uczucie do Jakuba. A gdzie jedziesz?

Do Dębek. No tak szczęściaro - nie zapomniałam o nim - stwierdziła Imka. Znalazłam ciekawą ofertę nad samą latarnią. Wiadomo – pod latarnią najciemniej więc może i ja znajdę tam swoją miłość – dodała z nadzieją.

Podróże kształcą. Nagłe zrywy i decyzje również więc życzę Ci powodzenia. Chętnie bym pojechała ale mamy dużo zamówień na nasze piernikowe produkty. Trzymam jednak kciuki, aby dopadł Cię tam jakiś królik, przepraszam zając wielkanocny, który namiesza w głowie i sprawi, że będziesz tak szczęśliwa jak ja – dodała Klementyna.

Imka czekając na ten urlop wpadła w wir pracy. Co może robić kobieta bez męża, dzieci i obowiązków? Ile można chodzić na siłownię, odwiedzać restauracje i wystawy sztuki współczesnej? Może pracować! - taka myśl przyświecała jej cały czas.

Kiedyś jednak człowiek musi odpocząć. Mróz zelżał i czuć było wiosnę w powietrzu. Bociany wracały z ciepłych krajów a przebiśniegi pierwsze ogłaszały wieść o zbliżającej się Wielkiej Nocy. Silniejsze promienie słońca pomagały szarym ludziom poczuć moc odradzającej się przyrody.
Imka dopięła wszystkie zawodowe sprawy na ostatni guzik, by w końcu wyruszyć na zasłużony odpoczynek. Święta w tym roku bez Klementyny i rodziców. - Co to będzie – pomyślała lecz zaraz potem znów narodził się w niej duch kobiety niezależnej, której na zewnątrz nie zależy na wielkich miłościach i stałych związkach a liczy się tylko i wyłącznie kariera zawodowa i życie bez zobowiązań. W takich momentach jej część, która pragnęła uczucia i miłości płakała. Wydawało się, że płakać będzie bez końca.

Imka zawsze taka była. Najpierw w podstawówce, do której chodziły dzieci z dobrych rodzin i ona. Nie mogła odstawać od wydawałoby się idealnego obrazu jej rodziny.

Potem w liceum, gdzie musiała walczyć o najlepsze stopnie. Aż w końcu przyszły studia, gdzie pamiętano jeszcze jej ojca – świetnego studenta a potem sędziego. Jaki mężczyzna miał się do niej zbliżyć? Kto zaryzykowałby spotkania z chodzącym ideałem, który miał surowego ojca?
A może nie chciała powtórzyć losu matki? - pomyślała. Może te wszystkie działania to ucieczka od bycia kurą domową, która podporządkowała całe życie ojcu? Może nieukrywana radość mamy na wieść o świętach, które chciała spędzić sama to był znak. Dobry znak?

Słońce było wysoko na horyzoncie, gdy Imka dojeżdżała do Krokowej. Mijając tamtejszy zamek powróciła myślami do Klementyny, która w końcu odnalazła swojego rycerza. - A może ona jest takim prawdziwym wojem - pomyślała. Ile przeszła jej najlepsza przyjaciółka wiedziała tylko Imka. Zaraz też pomyślała o sobie - kobiecie poszukującej. Czy nad morzem znajdzie tego, czego szuka?
Kiedy dojechała do Dębek zaczynało już zmierzchać. Na głównej ulicy stały już samochody o rejestracjach z całej Polski. Rodziny z małymi dziećmi i młodzież wałęsała się i starała się poznać uroki małej, nadmorskiej miejscowości. Imka dojechała do skrzyżowania i skręciła w lewo. Zaraz po prawej stronie zobaczyła charakterystyczną niebieską elewację, o której podczas rozmowy telefonicznej wspominała właścicielka rzucała się w oczy.

Pierwsze wrażenie było jednak słabe. Bardzo ale to bardzo niedobre. Imka poczuła się jak księżniczka na ziarnku grochu. Chociaż jest morze, piękna pogoda i nadzieje nadal czuje, że coś ją uwiera.

Dom z zewnątrz wyglądał jak wiele chałup rybackich z początku wieku. Stare sieci wisiały na elewacji przytrzymywane przez przyrządy używane przez rybaków - haki, drągi i kotwiczki. Z przodu w ogrodzie stała naznaczona zębem czasu i pewnie nieużywana rybacka łódź. Zamiast dzwonka w drzwiach była kołatka w kształcie ryby. - Tu nie da się szukać tego ducha świąt wielkanocnych – krzyknęła w duchu Imka.

Nadzieja umiera ostatnia. Zastukała dwukrotnie. W głębi słychać było żwawe kroki. Ktoś przekręcił zamek i drzwi otworzyły się. Starsza kobieta uśmiechała się szeroko i przyjaźnie. Czuć było od niej niesamowitą energię a jednocześnie widać było, jak morski klimat wpływa na ludzi. Opalona skóra poprzecinana była zmarszczkami, które pamiętały najważniejsze wydarzenia z życia pani Joanny - właścicielki pensjonatu.

Ty pewnie jesteś Imka - zapytała właścicielka. Wchodź szybko, czekamy na Ciebie z poczęstunkiem - i gestem zaprosiła ją do środka.

Wnętrze robiło już o wiele lepsze wrażenie. Stare meble gdańskie pamiętały jeszcze czasy, kiedy o Dębkach mało kto słyszał. Kufry, kuferki i pudełka sprawiały wrażenie niesamowitej tajemnicy. Wszechobecny niebieski kolor był o wiele cieplejszy we wnętrzu, w którym palił się kominek. Ogień dawał miłe ciepło podczas wieczorów takich, jak ten. Niby jeszcze wiosna a kominek zawsze w cenie - Imka zaśmiała się w duchu

Pani pokój jest na górze. Zaprowadzę i zaniosę bagaże - odezwał się głos, który dochodził z wysokiego fotela.

Okazało się, że to pan Jan - mąż właścicielki. Wysoki i chudy mężczyzna, który pomimo wieku wyglądał jakby mógł prześcignąć w wyścigu niejednego trzydziestolatka. - To mieszkanie nad morzem hartuje ludzi bardziej niż góry górali - zaśmiała się Imka. Tak, szczególnie jak tyle lat było się tutaj rybakiem - odrzekł właściciel pensjonatu.

- Taka młoda i piękna tak samemu przyjeżdża na urlop - zapytał się Jan.- Janku, ty się nie pytaj pani tak wprost, jo? To bardzo niekulturalne z twojej strony - przerwała mu pani Joanna. - Oj już dobrze, kochanie, dobrze. Idę zanieść bagaże na górę.

Imka pomyślała, że to zupełnie przeciwieństwo małżeństwa jej rodziców. Tam nigdy mama nie narzucała swojego zdania czy pomysłów. Tata wiedział najlepiej i tak zawsze mawiał. Ja wiem najlepiej i macie robić jak ja chcę. Jak tak będziecie robić - nie będziecie mieli problemów - inaczej marny wasz los - ten głos słychać było w głowie Imki, która niedawno świętowała 38 urodziny.
Podczas kolacji Imka dowiedziała się, że państwo Konke mają trójkę dorosłych już dzieci, które niestety nie mieszkają z nimi. Dwie córki wyjechały razem z mężami zagranicę. Odwiedzają rodziców rzadko ze względu na odległość. Pan Jan był rybakiem i całe życie pływał charakterystyczną żółtą łodzią. Pani Joanna całą swoją karierę zawodową uczyła w pobliskiej szkole podstawowej.

Znów jednak przeszli na temat dzieci. Dumą państwa Konke był syn - Piotr. - Skończył studia informatyczne w Gdańsku i tam pracuje - powiedział pan Jan. - Niestety nie ma szczęścia w miłości - dodała pani Joanna. Chłopak jest chyba zbyt nieśmiały i przez to nie umie znaleźć tej jedynej - zaczęła się zastanawiać. A może to te dzisiejsze czasy i te obyczaje? Sama już nie wiem. Najgorsze jest to, że żadne z dzieci nie chce przejąć tej naszej morskiej osady - skończyła. W jej oczach pojawiły się łzy. Nie wiedząc, co zrobić Imka podziękowała za pyszną kolację informując, że pójdzie jeszcze zobaczyć morze wieczorową porą. - Tylko proszę trzymać się oświetlonego bulwaru. Takie piękne panny nie powinny wędrować samemu - powiedział pan Jan.

Choć wiedziała, że jest zimno nie zdawała sobie sprawy, że pogoda nad morzem przypomina czasem górskie klimaty. Wiatr unosił drobiny piasku i kropelki słonej wody. Smagał twarz Imki bezlitośnie. Ta nie dając się sztormowej pogodzie szła w stronę kontrastującego z tą pogodą, pięknie oświetlonego wejścia na plażę. Wiatr, a właściwie huragan od morza sprawiał, że na wszystkie sprawy, które zaprzątały jej głowę nie zwracała teraz uwagi. Klementyna, duch świąt, praca, rodzice - to było bardzo daleko. - Teraz jest tylko tu i teraz. Kiedy stanęła u wejścia na plażę jej oczom ukazało się wzburzone morze, które przerażało i fascynowało jednocześnie. Huk fal i słabe światło księżyca było niesamowicie odprężające. Imka starała się delektować tą chwilą, gdy nagle ktoś mocno chwycił ją za ramię. Krzyknęła i odwróciła się widząc sylwetkę wysokiego mężczyzny. Przez jej głowę przetoczyło się tysiące najgorszych myśli - morderca, gwałciciel, matrymonialny oszust, właściciel piramidy finansowej, prezes partii.

Przepraszam - nie chciałem pani przestraszyć - odezwał się mężczyzna. Nazywam się Piotr Konke i jestem synem państwa, u których pani mieszka. Kiedy przyjechałem mama prosiła mnie bym zobaczył, czy nic się pani nie stało. Nie ma już pani ponad dwie godziny.

Kamień spadł Imce z serca. Choć z drugiej strony sama nie wiedziała, kiedy te dwie godziny minęły.
Jest pani cała mokra. Może skorzysta pani z mojego parasola - zaproponował Piotr.
Imka nie opierała się. Kiedy wracali razem pod jednym parasolem czuła zapach najlepszych perfum pomieszany z dziką, nieokiełznaną naturą. Choć Piotr ubrany był w grubą, sportową kurtkę jego sylwetka nie była standardowym szablonem informatyka. Wprost przeciwnie - bardziej brałaby go za biegacza lub koszykarza. Jakieś dziwne motyle zaczynały krążyć w jej brzuchu. Może to początek grypy?

A może duch świąteczny zawitał właśnie tutaj? Do Dębek?

Ja i mój wróg. Opowiadanie na konkurs

Opowiadanie, które stworzyłem lata temu na literacki konkurs, którego hasłem było "Ja i mój wróg". Moja interpretacja nie wygrała ale mi się i tak podoba - nawet w 2019 roku. Zapraszam do lektury.


Wejherowo roku pańskiego 2017. Jest maj więc wstaję wcześnie rano. Wcześnie to jest przed piątą – inaczej dzień jest do niczego. Spoglądam na dzieci, żonę – ubieram spodnie, buty i wybiegam w przestrzeń pustego miasta. Jesteśmy sami – ja i mój wróg. Boże, żebym miał tylko jednego wroga. Codziennie staję i jest ich więcej.

Biegniemy razem – ja i mój wróg uparcie pokonując kolejne kilometry. Endomondo krzyczy o spalonych kaloriach a ja w duszy szukam motywacji. Jedna, druga, dziesiąta zdrowaśka. Ja nie widzę sensu – mój pierwszy – wewnętrzny wróg wprost przeciwnie. Dopinguje mnie do niszczenia kolan, wątroby i własnej psychiki. Nie mam wyjścia. Biegnę, bo muszę być najlepszy. Poloniści są najlepsi. Pycha, po prostu pycha. A mogłem zostać stolarzem.

Biegnę za nią – mój nowy wróg. Jest szybsza, jest piękniejsza niż ktokolwiek inny na świecie. Połączenie Angeliny Jolie i Pameli Anderson. Każdy ma swój gust ale mój jest zajebisty – podpowiada mój wewnętrzy wróg. No po prostu zajebiaszczy – dodaje i krzyczy – gonić wroga! Jak automat stawiam ciężkie kroki w tłuściutkim ciele. Lewa, prawa, lewa, prawa i skok bo ktoś ukradł pokrywę od studzienki.

Boże, dziękuję, że stworzyłeś kogoś, kto wymyślił legginsy – słyszę głos w mojej głowie. Nie mów do mnie teraz – odpowiadam. Nie dogonię jej, ale wiem, co był zrobił jakbym złapał. Zaprosiłbym na kawę, ciastko i seks. Co ja myślę? Na wielkie żarcie zakończone orgią. Boże, ja jestem żonaty! Ja jestem nieczysty! I jeszcze jem jak świnia! I chcę to z wrogiem! Rzyg!

Wkurwia mnie to wszystko. Ta bieganina dla zdrowia i pogoń za pieniądzem. Człowiek powinien móc wybierać z wielu prac i zawodów, które nie wymagają dużego wysiłku. Taki prezes, ksiądz z dwójką dzieci czy dozorca z dobrą pensją. Wrogowie pierwsza klasa do wzbudzania w sobie jadu i nienawiści. Albo taki emigrant – sam nie byłem i nie wiem, ale z ich opowieści wynika, że praca gdziekolwiek indziej niż w Polsce to prawdziwa idylla. Nikt nie ma pretensji, wszyscy się wspierają i czasu wolnego jest więcej niż mogę sobie wyobrazić. A potem wakacje w Polsce, żeby się pokazać i wakacje zagranicą, żeby się zabawić. I jeszcze pełno pieniędzy, bo pracując w Polsce nie starcza, a tam – we Francji, Anglii czy Niemczech – kasy pod dostatkiem. Zarabiać u wroga? Nie chciałbym – to niezgodnie z moim kodeksem prawdziwego patrioty. Ach te pieniądze – to mój kolejny wróg.

Boże, jakbym chciał się lenić jak Polak na emigracji lecz coś mi nie idzie. Coś mi nie pozwala? Co? Wróg! Pomiędzy lenistwem, gniewem i toną jadu dobiegam do połowy dystansu.

I jeszcze mnie chwyta za gardło jak refluks po codziennej pracy – chciwość i zazdrość i gniew i strach. Bo on – ten z naprzeciwka ma lepszą pracę niż ja. Pływa na statku – kapitan Nemo jeden. Dwa miesiące w morzu – dwa miesiące w domu. Pieniądze na konto i dobre whiskey. A ja? Codziennie w pracy za marne grosze.

Albo ona? Jakiś wróg dla żony – jak go się nie ma – to się go wymyśli. A więc ma 30 lat i już pani prezes ze sportowymi sukcesami. Z dziećmi i mężem i wielkim love. A ja tak muszę robić krzywdę i kłócić się i nie rozmawiać, albo kochać nad życie. Dwubiegunowo? Bez cukru, bez sensu, bez pieniędzy.

Wracam już do domu. Maroszbiegiem. Już nikt nie śpi. Nie jestem więc sam i nie zaskoczyłem moich wrogów. Domagają się – przytulenia, miłości i jedzenia. Ohydnie słodkich płatków, morza mleka i jeszcze chwilki dla siebie. Przecież jest weekend i można się wyspać. Można? W tym są równi i równiejsi.

Walczę. Sam ze sobą i z nimi. Nie dość, że masa upadłych klientów chce mnie rozerwać w tygodniu za wysokie ceny, niską jakość i w miarę dobre samopoczucie to jeszcze w weekend czają się mali wojownicy wysysający ostanie siły z trzydziestolatka. Tu jednak hamuje mnie wielka miłość, która jest nadzieją w świecie wymagającym od nas bycia to lisem to owcą. Albo na odwrót? Albo w ogóle?

Patrzę na te mądre wykresy na facebooku. Naucz się cieszyć tym, co masz. Hurra! Odpowiadam: Hurra! Mam depresję! Dobre, ale to jeszcze lepsze: Dawaj ale nie daj się wykorzystywać! Kochaj ale nie pozwól by twoje serce było nadużywane! Ufaj ale nie bądź naiwny! Słuchaj ale nie strać własnego zdania! Jak żyć, żeby nie zwariować? Jak żyć, żeby wróg nie wygrał?

Chciałbym się zwierzyć ale się boję. Za dużo w moim życiu jest lęku i ale. Szczególnie to ostanie bywa największym wrogiem – pewnie nie tylko moim. Weźmy na ten przykład takie zdania: „kocham cię ale”, „dziękuję ci ale” czy też „zmienię pracę ale”. Alego tyle, że człowiek znów stoi jak toi toi w miejscu. Na zewnątrz nawet ładne kolory a w środku gówno i brak papieru toaletowego.

Wieczorem wychodzimy do przyjaciół. Niby mieszkanie, niby na kredyt, dzieci, meble i inne gadżety. Wszyscy uśmiechnięci ale mówią – kredyt – twój wróg! Ciężko się z kredytem żyje! - dodają raz po raz częstując paluszkami do wódki. Ciężko to jest wytrzymać na takiej diecie. A czy ciężko jest żyć z teściami i resztą rodziny? Na małym metrażu bez pracy lub z pracą, której jutro może nie być? Ten strach i gniew zniewala tak, że się po prostu nie chce. Wróg wygrywa. Ani z tarczą, ani na tarczy.

Wieczorem pijany chwytam się ściany i coś bym tam co niecoś chciał. Ale co? Nie mogę się zdecydować, a odurzonemu przychodzi to jeszcze trudniej. Tak dobrze byłoby, gdyby mowa moja brzmiała tak – tak albo nie – nie. A ja tylko „a może”, „może warto”, „chyba” czy „przypuszczalnie”. Morze jest głębokie i szerokie a przypuszczalnie można zarobić w ryj na Kopernika w Wejherowie.

Zasypiam. Tak poetycko jak Mickiewicz na katafalku marząc i chcąc. Co ja piszę – pragnąc zasypiam. Boże jakby mi się chciało tak w dzień, jak tuż przed zaśnięciem. Rozglądam się jeszcze, czy jakiś mój wróg ... Zasypiam – we śnie załatwiam ich wszystkich. Jestem zwycięzcą. Nad ranem oni powracają jak „To” Kinga i całki z matematyki.

Jesteśmy znów sami. Ja i mój wróg.

Agatha Christie. Ten czwarty

Czy mieliście sytuację w pociągu, iż nieznany współpasażer po dłuższej rozmowie okazywał się znajomym znajomego? Świat jest mały? W opowiadaniu Agathy Christie widać, że wszyscy mieszkamy na główce od szpilki.



Trójka znajomych, którzy spotkali się przypadkowo w pociągu, rozmawia o niejakiej Felice, która miała kilka osobowości. Felice nr 1 była niezdarna, leniwa i głupia, natomiast np. Felice 2 świetnie grała na fortepianie i mówiła biegle kilkoma językami. Towarzysze podróży zastanawiają się, co mogło być przyczyną tak dziwnej dolegliwości gdy odzywa się ten czwarty.

Jego opowieść sprawia, że włos jeży się na głowie. Ten czwarty był naocznym świadkiem wychowania Felice przez przybraną rodzinę. Znał szczegóły jej życia i mroczne sekrety, które powoli wyjaśniły całą sytuację. Mroczną sytuację...

Agatha Christie w "Ten czwarty" miesza rzeczywistość z działaniem sił nadprzyrodzonych, urokami oraz ... życiem po życiu. Zastanawia się, czy w jednym człowieku może mieszkać więcej niż jedna osobowość ze swoimi zaletami i wadami rzecz jasna.

Autorka "Ten czwarty" świetnie stopniuje napięcie, szokuje i bawi się tym wszystkim. Ciężko uwierzyć, że pomysły na kryminały przychodziły jej podczas mycia naczyń.

Felice jeden, Felice dwa, Felice trzy i Felice cztery straszą bardziej niż kilkusetstronnicowe horrory.

"Ten czwarty" to kolejne opowiadanie z tomu "Świadek oskarżenia".

Agatha Christie. Ogar śmierci

Skąd Graham Masterton wziął inspirację do swoich książek? Z pewnością jednym z punktów zapalnych mogło być opowiadanie "Ogar Śmierci" Agathy Christie pochodzące z tomu "Świadek oskarżenia".



Bohater opowiadania - miłośnik nadprzyrodzonych zdolności natyka się podczas pobytu u swojej siostry Kitty na zakonnicę – siostrę Marię Angelique, która podejrzewana jest o obłąkanie i wywoływanie różnych nienaturalnych zjawisk.

Podczas jednego z nich na ścianie pojawia się znak psa, który ludzie nazywają Ogarem śmierci. Główny bohater opowieści stara się zrozumieć to zjawisko jednak opiekujący się siostrą doktor Rose dziwnie blokuje mu kontakty z pacjentką.

Sprawa staje się jeszcze dziwniejsza, kiedy w ruinach staje dom doktora, który zajmował się zakonnicą, a pozostałości domu układają się w dziwny znak... jakby psią głowę...

Główny bohater otrzymuje list od ... siostry Marii, w którym wyjaśnia ona tajemnicę wszystkich zjawisk i rolę szalonego doktora w tym wszystkim. Okazuje się, że zakon chronił tajemnicy życia i śmierci oraz władzy nad ludzkością. W swoich wierzeniach i kręgach zakon utrzymuje w świecie harmonię i spokój. Doktor Rose zaś był tym, który za wszelką cenę pragnął chaosu.

Zburzony dom i śmierć obojga zapobiegła temu nieszczęściu.

"Ogar śmierci" to kolejne świetne opowiadanie z tomu, który można czytać wielokrotnie podziwiając ilość zainteresowań i pisarski kunszt Agathy Christie. Z jednej strony widać fascynację tym, co niewidzialne - z drugiej zaś mamy do czynienia z walką z wszelakimi zabobonami.

Jak to wychodzi autorce "Morderstwa w Orient Expressie"? Zachęcam do lektury.




Agatha Christie. Świadek oskarżenia

Czy będąc oskarżonym o morderstwo można jeszcze uniknąć kary? W szczególności gdy jedyna osoba dająca ci alibi zaczyna kłamać i próbuje zwalić winę na oskarżonego? Odpowiada Agatha Christie.


Dodaj napis


Klient pana Mayherne – Leonard Vole – zostaje oskarżony o zabójstwo. Twierdzi jednak, że alibi zapewni mu wierna i bardzo oddana żona. Pani Vole mówi jednak coś innego. Twierdzi, że mąż jest winny zbrodni dodatkowo ujawniając złe relacje panujące w ich małżeństwie.

Niespodziewanie dla pana Mayherna zjawia się przeciętna kobieta, która mówi, iż Leonard Vole jest niewinny. Prezentuje listy i daje alibi klientowi adwokata.

Finał całego opowiadania jest zaskakujący. Okazuje się bowiem, że pani Vole i tajemnicza kobieta to jedna i ta sama osoba. Pani Vole będąca początkującą aktorką odegrała - jak w wielu opowiadaniach i książkach Agathy Christie - przekonującą rolę tak doskonale, iż udało jej się ocalić męża.

Agatha Christie bawi się z czytelnikiem co rusz sprawiając, iż nie wiadomo czy Leonard Vole jest czy nie jest winny. Siedzący na ławie oskarżonych wydaje się skrzywdzony przez system i wredną żonę. W finale zaś sprawa jest zgoła inna i każdy zdziwi się bardzo - bardzo, bardzo.

"Świadek oskarżenia" to tytułowe i pierwsze opowiadanie w zbiorze o tym samym tytule.